Postanowiłam pojechać do mojego rodzinnego miasta pociągiem. Jednak po incydencie, który mnie spotkał, przyrzekłam sobie, że to była moja ostatnia podróż pociągiem.

Ostatnio stałam się mimowolnym świadkiem, dość dziwnych wydarzeń. Dostałam w końcu urlop w pracy i postanowiłam pojechać do rodzinnego miasta, aby odwiedzić rodzinę. Z zawodu jestem pielęgniarką, pochodzę z małego miasteczka, ale od dziesięciu lat mieszkam w stolicy. Na stacji kupiłam bilet i odnalazłam swój numer wagonu. W moim przedziale, oprócz mnie, siedziała matka z dzieckiem i wysoki, postawny mężczyzna. Po kilkunastu minutach podróży, swobodnie rozmawiałam z moimi nowymi znajomymi. Katarzyna jechała ze swoją córeczką do rodziny na Mazurach, a Andrzej w podróż służbową. Miałam wrażenie, że sie polubiliśmy.

Po dłuższej rozmowie zrobiło się późno, zrobiłam się senna, więc wróciłam na swoje miejsce i zasnęłam. O świcie obudziły mnie jakieś krzyki. Natychmiast otworzyłam szeroko oczy, gdy zobaczyłam policję przy wejściu do naszego przedziału. Nie od razu zrozumiałam, co się stało. Dziecko spało spokojnie w swoim wózku, jednak mój nowy znajomy z przedziału wyglądał na zdezorientowanego, a Katarzyny nigdzie nie było. Nagle jeden z policjantów podszedł do mnie i zaczął zadawać pytania.

Czy pamięta pani, jak wyglądała kobieta, która z panią podróżowała? – Jak zachowywała się w stosunku do dziecka? – Czy zauważyła pani coś dziwnego w jej zachowaniu? – Czy może pani opisać swoje wrażenia wrażenia z rozmowy?

Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam.

Co się stało? Po co te pytania? Czy ktoś mi to wytłumaczy?

Okazało się, że Katarzyna wieczorem, po naszym rozstaniu, poszła do wagonu restauracyjnego i się upiła, następnie wysiadła z pociągu na stacji, dużo wcześniej niż wynikało to z biletu, a dziecko zostawiła w pociągu. Rano zorientowała się, że gdzieś zgubiła dziecko i zwróciła się do policji. Jaką trzeba być nieodpowiedzialną osobą, żeby zapomnieć o własnej córce?! Nie mogłam w to uwierzyć. Sprawiała wrażenie odpowiedzialnej matki. Jednak nie można oceniać książki po okładce.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 19 =

Postanowiłam pojechać do mojego rodzinnego miasta pociągiem. Jednak po incydencie, który mnie spotkał, przyrzekłam sobie, że to była moja ostatnia podróż pociągiem.