Postanowiłam już nie wrócić do męża, mam dosyć mężczyzny, który egoistycznie dostosowuje wszystko do swoich potrzeb

Zawsze uważałam, że mój mąż Marek jest nie tylko wspaniałym człowiekiem, ale także jest bardzo mądry, sprawiedliwy i wrażliwy. Był ode mnie o parę lat starszy, wcześnie stanął na nogi i okazywał mi wsparcie i troskę we wszystkich moich poczynaniach. Zawsze był przy mnie, nie mieliśmy jasnych zasad i obowiązków w domu, wszystko robiliśmy razem, wszystkim dzieliliśmy się po równo.

Mimo to, że dopiero co skończyłam studia i byłam na kilkunastu rozmowach kwalifikacyjnych, nigdy nie skarcił mnie za moją opieszałość. Potem dostałam dobrą pracę, z dobrą pensją i już planowałam, jak i na co będziemy oszczędzać.

Jednak nie udało mi się, praca była ciężka i nieciekawa, a ponieważ mąż zawsze był po mojej stronie, pospieszyłam się, aby poszukać nowego etatu. Znalazłam idealne miejsce dla mnie, tyle że pensja była bardzo mała.

Mój mąż nie był zbyt rozczarowany, ponieważ jego zarobki wystarczały dla nas obojga. Zawsze był bardzo zajęty, to ja częściej zajmowałam się sprzątaniem, gotowaniem i zakupami spożywczymi. Odkładaliśmy na bok moje zarobki i żyliśmy z jego pensji. Wydawało się, że jest to świetny sposób, aby trochę zaoszczędzić, a jednocześnie czuć się swobodnie w dobrej pracy, w dobrym zespole. Z zewnątrz wyglądało to tak, jakbyśmy mieli idealną rodzinę.

Potem zachorowała moja teściowa. Musiałam wydać wszystkie swoje pieniądze, a potem oszczędności męża, aby zapewnić teściowej leczenie. Musieliśmy też zadłużyć się, aby opłacić jej operację. Po tym wydarzeniu, cały nasz świat wywrócił się do góry nogami. Mój mąż był zdesperowany, aby wyjść z długów, więc pracował w nadgodzinach, całkowicie zaniedbując wszystkie obowiązki domowe, a ja go potrzebowałam, nie tylko jako wsparcia, ale także jako silnej męskiej ręki. Półka wymagała przykręcenia, ręczniki trzeba było położyć na górnej półce szafy itp.

Kiedy nadchodziły weekendy, Marek machał mi na pożegnanie, domagając się zasłużonego odpoczynku. Chciał, abym pomagała jego mamie, a jednocześnie nadal pracowała zawodowo i utrzymywała dom w czystości. Uważał, że tylko on może być zmęczony, bo to on ciężko pracuje, a mojego poświęcenia w ogóle nie doceniał.

Wściekał się, gdy prosiłam go o pieniądze na nową żarówkę lub chleb, sprowadzając każdą taką rozmowę do wypomnienia mojej niewielkiej pensji. W pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że nie chcę jego pieniędzy, ale on też moich nie dostanie. Roześmiał się tylko, drwiąc z mojego „dużego” zarobku.

Nie tylko nie był pomocny, ale także zrobił się złośliwy. Przynajmniej raz spróbowałby po całym dniu pracy, wziąć odkurzacz, obejść z nim dom, umyć podłogi w każdym pokoju i na korytarzu, pozmywać wszystkie pozostawione naczynia i pozbierać porozrzucane wokół rzeczy. Ja to robię codziennie, nigdy nie dostałam od niego podziękowania.

Podjęłam więc drastyczne środki i kiedy rano stukał dnem filiżanki o stół, czekając, aż naleję mu kawy, powiedziałam mu, że każdy musi radzić sobie sam. Jeśli był samolubny w stosunku do mnie i mojej pracy, to niech będzie całkowicie samolubny i zajmie się sobą. Nasza kłótnia osiągnęła ogromne rozmiary i po ostatecznej decyzji ustaliliśmy, że każdy z nas będzie miał swoją półkę w lodówce, każdy będzie sprzątał swoją część pokoju i gotował dla siebie.

Ponieważ nie łączyły nas już żadne wartości rodzinne, mogliśmy żyć własnym życie, tak też zrobiliśmy. Kupowałam artykuły spożywcze tylko dla siebie, prałam i prasowałam tylko własne ubrania. Nie miałam pojęcia, jakie to może być dobre. Bardzo mi się podobało, jak za młodu, że nie muszę już wszystkiego planować dla dwóch osób, że mogę liczyć tylko na siebie i zwracać uwagę wyłącznie na własne upodobania i zainteresowania. Dzięki tej separacji, miałam więcej wolnego czasu po pracy. Bez ciężkich, pożywnych posiłków, które preferował mój mąż, z łatwością schudłam siedem kilogramów.

Brak dodatkowych obowiązków, pozwolił mi poświęcić czas na moje hobby, które już dawno porzuciłam. Wszystko było super, jedzenie, które sobie przyrządzałam, moje rozrywki, moja praca. Moja pensja była dla mnie wystarczająca.

Po dwóch miesiącach, mój mąż jako pierwszy się poddał. Przeprosił niechętnie, proponując, że wrócimy do tego, co było przedtem, ponieważ brakowało mu naszego związku, mojego gotowania itp. Ja jednak wcale tego nie chciałam. Zasmakowałam życia na nowo i nie byłam gotowa dzielić go z mężczyzną, który egoistycznie dostosowuje wszystko do swoich potrzeb, gdy mu to odpowiada.

Rozwiedliśmy się po kilku miesiącach. Później poznałam innego mężczyznę, ale nie spieszy mi się jeszcze do małżeństwa, chcę go dobrze sprawdzić, żebym w przyszłości nie musiała dzielić półek w lodówce.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × pięć =

Postanowiłam już nie wrócić do męża, mam dosyć mężczyzny, który egoistycznie dostosowuje wszystko do swoich potrzeb