Poranne światło sączyło się powoli przez zasłonięte rolety, wnosząc do pokoju delikatną poświatę

Poranek wślizgiwał się powoli przez szczeliny zasłoniętych rolet, zalewając pokój szarym, chłodnym światłem. Kasia siedziała już na krawędzi łóżka, ubrana, z włosami spiętymi ciasno w kok, jakby szykowała się do dalekiej podróży. W pewnym sensie tak właśnie było. To nie była ucieczka. To było pożegnanie z wersją siebie, która przez lata tłumiła w środku zmęczenie, gorycz i brak zwykłej wdzięczności

Wzięła małą torebkę z przedpokoju tę, którą nosiła tylko na specjalne okazje i wyszła bez słowa. Magda spała. Oczywiście. Po kolejnym dniu spędzonym w pracy potrzebowała odpoczynku ale jej odpoczynek zawsze budowano na plecach matki, która nie odpoczywała nigdy

Kasia nie zostawiła żadnej kartki. Nic dramatycznego. Po prostu wyszła

Wsiadła do pociągu do Krakowa, gdzie mieszkała jej siostra, Agata. Nie widziały się od ponad dwóch lat, a ich rozmowa sprzed dnia była krótka:

Mogę przyjechać? Muszę wyjechać dla siebie

Agata odpowiedziała tylko:

Przyj

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć − siedem =

Poranne światło sączyło się powoli przez zasłonięte rolety, wnosząc do pokoju delikatną poświatę