Z moim mężem zawsze bardzo przejmowaliśmy się naszym synem. Nic w tym dziwnego, w końcu był naszym jedynym dzieckiem.
Prawie 6 lat temu syn wziął ślub z piękną dziewczyną. Ma na imię Weronika. Pozwoliłam im zamieszkać w mieszkaniu, które odziedziczyłam po mojej matce. Do tej pory je wynajmowałam, ale przecież młodym własna przestrzeń życiowa na pewno się przyda. Wybór mojego syna mnie ucieszył, ponieważ od razu znalazłam wspólne tematy rozmów z synową. Jednym słowem nasza relacja z czasem rozwijała się tylko na lepsze.
Rok po ślubie Weronika urodziła bliźniaki – dwie urocze dziewczynki. Takim sposobem stałam się szczęśliwą babcią, ale jak się okazało, szczęście nie trwało długo. Synowa coraz częściej zaczęła mi mówić, że Andrzej zrobił się wobec niej jakiś dziwny, coraz chłodniej ją traktuje i w ogóle zaczął zachowywać się inaczej niż wcześniej. Słuchałam jej, ale nie brałam jej słów na poważnie, czego teraz żałuję.
Jakiś czas później wszystko stało się jasne. Andrzej zakochał się szaleńczo w innej kobiecie i po 6 latach małżeństwa wystąpił o rozwód. Chociaż okazało się to ogromnym ciosem dla synowej, jakoś to przeżyła, bez awantur i histerii. Być może to też dlatego, że gdzieś w głębi duszy to przeczuwała.
Weronika wraz z dziećmi wciąż żyła w moim mieszkaniu, a Andrzej wyprowadził się do swojej kochanki. Wiedziałam, że Weronice jest ciężko, więc nie chciałam jej jeszcze bardziej dobijać i nie sugerowałam nawet, że powinna się wyprowadzić. Później jednak zdałam sobie sprawę, że moja synowa chyba w ogóle nie myśli o znalezieniu sobie jakiegoś innego mieszkania.
Uważam, że skoro synowa nie jest już w związku z moim synem, to nie powinna u mnie mieszkać. Ma przecież rodziców, więc chyba mogliby też pomóc córce.
Oprócz emerytury nie miałam już żadnych dochodów, więc mimo wszystko zdecydowałam się na poważną rozmowę z Weroniką, ponieważ chciałam ponownie wynająć swoje mieszkanie. Powiedziałam jej, że ma miesiąc na znalezienie nowego lokum i zaoferowałam jej pomoc w przeprowadzce.
Weronika powiedziała, że nawet nie myślała o zmianie miejsca zamieszkania, ponieważ tutaj córki mają blisko przedszkole i są już do tego mieszkania przyzwyczajone. Z westchnienia mojej synowej zrozumiałam, jak bardzo była rozczarowana. Miałam nadzieję, że Weronika potraktuje mnie ze zrozumieniem, bo nie ma żadnego prawa do mojego mieszkania, ale tak się nie stało.
Minął miesiąc od naszej rozmowy z synową. Wyjechała z dziećmi do rodziców i od tego czasu już się nie widziałyśmy. Dzwoniłam do niej wiele razy, ale nie odebrała telefonu, a potem całkowicie zablokowała mój numer. Myślałam, że skontaktuję się z nią przez Andrzeja, ale oni także całkowicie zerwali ze sobą kontakt.
Zastanawiam się nad odwiedzeniem wnuczek, bo bardzo za nimi tęsknię, ale coś mnie przed tym powstrzymuje. Nie wiem, jak to się skończy.



