Po pierwszej ciąży pracowałam przez kilka miesięcy, a potem wróciłam do macierzyństwa. Po drugiej ciąży dzieci zaczęły często chorować, a potem mój dyrektor po prostu wezwał mnie do siebie i poprosił o dobrowolne napisanie wypowiedzenie. Mój mąż był tylko szczęśliwy, że będę częściej siedzieć w domu z dziećmi, a także zawsze będzie czysto i przyjemnie. Kiedy znudziła mi się rola gospodyni domowej, zaczęłam robić na drutach. Najpierw wydziergałam opaski, szaliki i czapki, a potem moja przyjaciółka sfotografowała moje prace, rozreklamowała je i zaczęłam przyjmować zamówienia. Dwa razy w tygodniu byłam tak rozchwytywana, że woziłam rzeczy po całym mieście.
Najpierw jeździłam komunikacją miejską, a potem zaczęłam korzystać z taksówek, bo w ten sposób po pierwsze oszczędzałam czas, a po drugie finanse pozwalały mi na wygodne życie. Wkrótce uzbierałam dużo pieniędzy, ponieważ cały zysk chciałam przeznaczyć na swoje marzenie – samochód, a mój mąż całkowicie wziął na siebie koszty produktów, narzędzi i wszystkiego, co dobre. I tak oto się stało. Pewnego dnia w taksówce rozlał się olej na paczkę, w której znajdowały się wszystkie zamówienia tego dnia. Myślę, że oczywiste jest, że wszystko poszło na marne. Zdecydowałam, że to znak i pilnie muszę kupić samochód, ponieważ prawie całą sumę na niego udało mi się uzbierać w ciągu kilku lat.
Pozostała jedynie niewielka część, która, jak myślałam, doda mój mąż. „Tak, brakuje nam tylko niewielkiej sumki. Ale kochanie, możesz się obejść bez samochodu” – odpowiedział krótko i wyraźnie. Kłócenie się z nim nie miało po prostu sensu, ponieważ zawsze pozostawał przy swoim, niezależnie od tego, jak bardzo z nim dyskutowałam. Jednak miałam atut w rękawie: córkę. Wiedziała, jak przekonać ojca do wszystkiego, miała ostry język i słodkie oczy kociaka, których umiejętnie używała do przekonywania. Córka powiedziała, że porozmawia z ojcem. Teraz czekam na wyniki. Trzymajcie za mnie krzywki.



