Poprosiłam brata, aby zatrudnił mojego rozrzutnego zięcia do pracy. Tydzień później moja córka przybiegła do nas zapłakana i okazało się, że…

Po szkole córka poszła na kursy kulinarne, aby zostać cukiernikiem. Ukończyła kursy, pracuje teraz i czasami przyjmuje prywatne zamówienia do domu. Długo nie mogła się dogadać z mężczyznami, ale w wieku dwudziestu siedmiu lat znalazła chłopaka. Ma trzydzieści lat, ponad dwa metry wzrostu, włosy sięgające ramion, jest szczupły jak przysłowiowy „przecinak”. Córka mówi, że pracuje jako serwisant komputerowy, naprawiając komputery w domu. Zrobiłam kilka zapytań na jego temat i okazało się, że bardziej psuje komputery niż je naprawia. Kiedy przyjeżdża do klienta, pogarsza sprawy, zepsute części pozostawiając klientom z przeprosinami: „Przepraszam, nie wyszło”.

Zaczęłam odwodzić córkę od małżeństwa z nim. Mówiłam: „Pieczesz takie pyszne ciasta. Masz nawet swoich klientów, a on ciągle jest na utrzymaniurodziców. On nie ma planów na przyszłość, nie ma swojego kręgu znajomych ani swojego miejsca do życia”. Ale córka nie posłuchała mnie. Co więcej, dwa tygodnie później złożyli wniosek w Urzędzie Stanu Cywlinego. Zauważyliśmy to z mężem i mimo że jeszcze nie byli małżonkami, kupiliśmy córce jednopokojowe mieszkanie. Pobrali się i zaczęli mieszkać w tym mieszkaniu. Przez dwa miesiące mieszkaliśmy tam razem, ale moja córka zaczęła regularnie przychodzić do nas, aby pożyczyć pieniądze. Zapytałam ją: „Czy Twój mąż nadal psuje komputery?”. „On szuka siebie”. Poszłam do nich. Mój zięć leżał na kanapie, wpatrując się w swój telefon.

Zapytałam go: „Może znalazłbyś pracę?” „Bardzo bym chciał, gdyby tylko jakaś dla mnie była”.

Mój brat ma warsztat samochodowy. Poprosiłam go, a on zabrał mojego zięcia do pracy do myjni samochodowej. Pewnego dnia córka przybiegła do mnie płacząc. Jej mąż zdradzał ją z jej przyjaciółką. Przyłapała ich. Wnieśli pozew o rozwód, córka wyrzuciła go z domu, brat – z pracy. Okazało się, że i tam zdążył narobić kłopotów. Jedynym powodem, dla którego mój brat go nie wyrzucił, była jego siostrzenica. Moja córka płacze, mówiąc, że nadal go kocha. Boję się, że mnie oszuka i mu wybaczy. Przyjmie go z powrotem. Przecież cieszyliśmy się z mężem, że pozbyliśmy się takiego głupiego zięcia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + trzy =

Poprosiłam brata, aby zatrudnił mojego rozrzutnego zięcia do pracy. Tydzień później moja córka przybiegła do nas zapłakana i okazało się, że…