Moje życie w mieście nigdy się nie powiodło. Już jako dziecko marzyłam o wydostaniu się z tej dziury, z wioski, w której mieszkałam, i wreszcie zamieszkaniu w mieście. Ale wszystko nie było tak bezchmurne, jak się spodziewałam. Skończyłam studia w mieście, znalazłam pracę i chłopaka, jednak zanim zdążyłam wyjść za mąż, zaszłam w ciążę, a mój chłopak zamiast wziąć na siebie odpowiedzialność, po prostu uciekł gdzie indziej i zerwał ze mną wszelkie kontakty.
Nie zamierzałam go szukać, i tak nie mogłabym go zatrzymać, więc postanowiłam pojechać z dzieckiem z powrotem do mojej wsi. Przyjechałam na stację, ale spóźniłam się z powodu dziecka, a następny pociąg był za kilka godzin. Musiałam czekać trzy godziny bezpośrednio na dworcu kolejowym na następny pociąg.
Ciągle chciało mi się spać, ale siedziałam i bez mrugania patrzyłam na tabliczki z nazwami miast, a już w pociągu od razu zasnęłam, zupełnie zapominając o dziecku, które wciąż mogło hałasować. Kiedy przypomniałam sobie o synie, obudziłam się i nie było go w pobliżu. Już chciałam podnieść alarm, jak widzę, że facet, który jechał ze mną, radośnie bawi się z moim synem. I chociaż wtedy wydawało mi się, że jest po prostu dobrym towarzyszem podróży, nie mogłam pomyśleć, że to będzie początek naszego długiego związku.



