Podstęp kobiet

Noże kobiet

Do dziś Bartosz pozostaje wolnym mężczyzną. Choć planował się ożenić na poważnie, nigdy nie zrozumiał logiki swojej narzeczonej.

Kiedy oświadczył się Oli, znali się już około roku. Pierwsze emocje nieco opadły, a Bartosz w końcu zrozumiał, że to właśnie z nią chce przejść przez życie, że tęskni za jej obecnością każdego dnia.

„Ola, wyjdź za mnie” powiedział stanowczo, klękając na jedno kolano z otwartym pudełkiem, w którym lśnił piękny pierścionek, a w drugiej dłoni trzymał ogromny bukiet róż.

Ola nie była zaskoczona czuła, że to nadchodzi ale i tak się ucieszyła.

„Oczywiście, kochanie” odpowiedziała bez wahania.

Była piękną dziewczyną, ale Bartosz też nie odstawał wysoki, przystojny, o sportowej sylwetce, zawsze w dresie i z krótką fryzurą.

„Chcę, żebyś urodziła córeczkę podobną do ciebie” uśmiechnął się.

„Zawsze proszę” zaśmiała się Ola.

Zaczęły się przygotowania do ślubu. Bartosz nawet nie przypuszczał, ile to wszystko wymaga zachodu.

„Ola, to przecież tylko ślub, a nie apokalipsa” mówił, gdy ciągała go po sklepach. „Nie wiedziałem, że tyle z tym roboty!”

Okazało się, że nie da się obejść bez welonu, butów, sukni, wstążek, pończoch i Bóg wie czego jeszcze. A on myślał, że to proste: oświadczyny, pierścionek, urząd i po sprawie.

W końcu Ola się uspokoiła, do ślubu zostało trochę czasu. Bartosz odetchnął z ulgą, aż tu nagle wróciła z pracy i rzuciła:

„Bartek, szef wysyła mnie na tygodniowe szkolenie. Będę poza miastem. Może i lepiej sprawdzimy nasze uczucia przed ślubem.”

„No świetny moment wybrał twój szef! Nie wie, że mamy ślub?” burknął niezadowolony.

„Wie, ale to nie jest w dzień ślubu, jeszcze trzy tygodnie zostały. Poza tym, to awans i lepsza pensja. A nam przydałyby się pieniądze.”

„Kiedy będę w delegacji, będzie się tobą opiekowała Agatka” dodała po chwili.

„Tylko twojej Agaty mi brakowało! I tak jest jej za dużo” zirytował się Bartosz. „Nie ufasz mi?”

„To moja sprawa, ale bez nadzoru cię nie zostawię. Agata będzie pilnować.”

Agata, przyjaciółka Oli, miała być świadkową na ich ślubie. Znali się od podstawówki. Bartosz nie znosił tej dziewczyny. Nie, nie dlatego że była brzydka wręcz przeciwnie, rudowłosa, zgrabna, zawsze wyglądała jak z okładki. Ale była wszędzie. Ola zabierała ją na każdą randkę, a Bartosza to wkurzało. Do tego Agata przychodziła na kolacje, a czasem zostawała na noc.

Bartosz czasem żartował:

„Mam nadzieję, że twoja Agata nie będzie z nami spała w noc poślubną?”

Odprowadził Olę na lotnisko, oczywiście z Agatą w pakiecie. Pożegnali się, Ola poszła do samolotu, a Bartosz z Agatą wrócili do miasta. Po drodze wysadził ją pod domem.

Minęły trzy dni. Bartosz nudził się w domu, więc zadzwonił do kumpli, a ci zaprosili go na ryby. Ucieszył się dawno nie był z chłopakami na wędkowaniu, w saunie, przy piwie…

„Kiedy indziej nie będę miał takiej okazji” pomyślał i zasnął.

Ale w czwartek wieczorem zadzwoniła Agata. Już i tak go kontrolowała, a teraz zapytała:

„Bartek, wszystko w porządku?”

„Jak najbardziej” odparł.

„Może potrzebujesz pomocy? Bo ja…”

„Nie, dziękuję, jestem dorosłym facetem” odciął się.

„No dobrze, nie gniewaj się. Ale mam do ciebie prośbę.”

„Jaką?” spiął się.

„Musisz mi towarzyszyć. Nasza wspólna z Olą przyjaciółka, Magda, obchodzi urodziny w knajpie za miastem. A mój samochód akurat zepsuty. Mógłbyś mnie podwieźć? Zapytałam Oli, nie ma nic przeciwko.”

„O rany” Bartosza ta perspektywa nie zachwycała. Wolałby iść z kumplami na ryby.

„No, Bartku, no proszę” błagała. „Wszyscy będą w parach, a ja sama jak palec. Poza tym Oli się spodoba, że jesteś pod moją opieką.”

Nie chciało mu się jechać z obcymi ludźmi, ale nie potrafił odmówić.

„Dobrze, zadzwonię później” zgodził się niechętnie.

Miał ochotę poskarżyć się Oldze, ale po namyśle zrezygnował. W końcu to ona kazała Agacie go pilnować.

Impreza była w piątek o szóstej. O piątej Agata, wystrojona, pachnąca obłędnymi perfumami, wskoczyła do jego samochodu. Bartosz pomyślał nawet:

„No cóż, spędzę wieczór z taką piękną kobietą to jeszcze nie najgorsza kara.”

Podjechali pod knajpę. Agata wysiadła i weszła z Bartoszem pod rękę. Wśród gości nie znał nikogo. Ona zaś witała się ze wszystkimi, uśmiechała, była duszą towarzystwa.

Bartosz czuł się nieswojo wśród obcych. Usiedli do stołu. Rozpoczęły się toast

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 − cztery =

Podstęp kobiet