Podróż ku szczęściu: Nowy początek dla dwojga zakochanych

Podróż ku szczęściu: Nowy początek dla dwojga zakochanych.

Kasia leciała do ukochanego mężczyzny właściwie to unosiła się na skrzydłach radości. W końcu jej syn skończył liceum i dostał się na uniwersytet. Teraz ona i jej mąż mogli zamieszkać razem po tylu latach czekania.

Gdy tylko wysłała syna na studia, jeszcze tego samego dnia kupiła bilet autobusowy i ruszyła do Marka. Ich małżeństwo trwało dopiero dwa lata, ale znali się tak, jakby to była wieczność.

Ich związek nie był łatwy. Zaczęli z trudem, przeszli wiele, ale los obiecywał im wspólną przyszłość. A przynajmniej Kasia była tego pewna.

Poznali się osiem lat temu. Wtedy właśnie dochodziła do siebie po rozwodzie z pierwszym mężem i nie dopuszczała nikogo blisko. Aż spotkała Marka. Nawet z nim na początku była nieufna. Musiał włożyć wiele wysiłku, by przekonać ją, że nie jest jak jej były, Wojtek.

Pół roku się spotykali, zanim zdecydowali się zamieszkać razem. Marek wprowadził się do niej, bo w jego kawalerce cała rodzina byłaby stłoczona. Kasia miała dziesięcioletniego syna. Grzeczny chłopiec, ale nie od razu znalazł wspólny język z ojczymem.

Po trzech latach wspólnego życia Marek zaczął mówić o ślubie, ale Kasia wcale nie była tym zachwycona.

Wydawało jej się, że te papiery nie mają już sensu. Co więcej, nie chroniły przed zdradą, niezależnie od płci.

Była szczęśliwa tak, jak było nie chciała zmian.

Marek początkowo zaakceptował jej punkt widzenia, ale później zrozumiał, że to mu nie wystarcza. Chciał widzieć Kasię jako swoją żonę w każdym calu. W końcu postawił ultimatum: albo ślub, albo rozstanie.

Kasi nie spodobała się jego stanowczość i uznała, że lepiej się rozstać. I tak zrobili na pół roku.

W tym czasie Marek przeniósł się do innego miasta, gdzie przyjaciel zaoferował mu dobrze płatną pracę. Wracał rzadko, tylko raz na dwa miesiące, by odwiedzić rodziców. I podczas jednej z tych wizyt znów spotkał Kasię.

Szła przez park i wyglądała, jakby życie jej się układało świetnie. Była tak radosna i beztroska, aż jej wzrok spotkał się z jego.

W jej oczach wyczytał dokładnie to, co sam czuł. Wciąż ją kochał. I nie potrafił tego ukryć.

Wznowili związek, ale tym razem na odległość. Czasem ona jechała do niego, czasem on do niej. Każde spotkanie było starannie zaplanowane, ale zawsze pełne ciepła i namiętności.

Widywali się zwykle raz w miesiącu, rzadziej dwa razy. Marek wielokrotnie proponował, by się do niego wprowadziła. Udało mu się kupić dwupokojowe mieszkanie w tamtym mieście, choć wciąż spłacał kredyt.

Kasia marzyła o tym z całego serca, ale wtedy nie mogła tak nagle zmienić życia. Jej syn był nastolatkiem, potrzebował uwagi. A matka chorowała, wymagała opieki. Przez ponad dwa lata Kasia starała się postawić ją na nogi, aż wreszcie stan zdrowia matki się poprawił.

Będzie pani jeszcze długo żyła! powiedział lekarz z uśmiechem przy wypisie.

Maria Nowak nie trzymała już córki przy sobie, ale Aleks wszedł w najważniejsze klasy. Nie chciał zmieniać szkoły i prosił matkę, by poczekała, aż skończy. Musiała pójść na kompromis.

Latem, zanim Aleks rozpoczął ostatnią klasę, Kasia i Marek w końcu się pobrali. Widząc, jaką radość to sprawiło mężowi, żałowała, że nie zgodziła się wcześniej, ale po co płakać nad tym, co minęło?

Teraz nie tylko się spotykali. Ich związek mógłby nazywać się małżeństwem weekendowym, gdyby nie setki kilometrów między nimi.

A teraz Aleks dostał się na studia. Kasia była dumna z syna i uświadomiła sobie, że może wreszcie ułożyć swoje życie osobiste. Nie powiedziała Markowi, że się do niego przeprowadza chciała zrobić mu niespodziankę.

On domyślał się, że to nastąpi, ale nie znał dokładnej daty.

Kasia spakowała walizkę, wsiadła do autobusu i pojechała do niego. Chciała, by ten dzień zapadł mu w pamięć. Już widziała siebie w koronkowej bieliźnie, rozsypującą płatki róż na świeżo pościelonym łóżku, szykującą pyszną kolację i czekającą na ukochanego po pracy.

Marzyła o tych szczegółach, jadąc autobusem. Była pewna, że Marek będzie zachwycony jej niespodzianką. Ale to ona miała dostać niespodziankę.

Otworzyła drzwi jego mieszkania swoim kluczem i zastygła w osłupieniu. Para niebieskich oczu wpatrywała się w nią piękna, młoda dziewczyna o rudych włosach.

Kto ty jesteś? zapytała nieznajomą.

Jestem Ania. O, ty pewnie jesteś Kasia. Przepraszam, zaraz wychodzę!

Co znaczy wychodzisz? Kim ty jesteś? warknęła Kasia.

Proszę, nie gniewaj się. Jestem dziewczyną twojego męża!

Co? Dziewczyną mojego męża?!

Kasia zamknęła drzwi w ciszy, zostawiając za sobą wszystko, co uważała za swoje, postanawiając znaleźć nową drogę samotnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − 6 =

Podróż ku szczęściu: Nowy początek dla dwojga zakochanych