Podejrzany telefon
Wojtek nie od razu zorientował się, co to za dźwięk. Słuchawka pipała na lodówce.
– Halo, mogę rozmawiać z Anią? – odezwał się męski głos.
– Nie ma jej. A kto pyta? – pytanie padło automatycznie, choć trudno było sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz rozmawiał przez telefon stacjonarny.
– A ty kto taki, żeby się przedstawiać?
Wojtek spiął się, ale odpowiedział spokojnie:
– Mąż.
– Co ty nie powiesz! Nie może być! – szyderczo stwierdził nieznajomy. – Mąż?! Haha!
Rozległy się krótkie sygnały. Wojtek też odłożył słuchawkę. Dobry nastrój, z którym przyszedł z pracy, zniknął. Zamiast tego pojawiły się najbardziej nieprzyjemne wspomnienia.
Po chwili namysłu wyjął telefon i zadzwonił do żony:
– Cześć! – odebrała Ania.
– Cześć! Ktoś do ciebie dzwonił.
– Gdzie? – zdziwiła się żona. – Kto?
– Na domowy numer. Mężczyzna.
– Kim on jest?
– Chciałem ciebie o to zapytać. Był nieuprzejmy i śmiał się z tego, że jestem twoim mężem.
– Nie rozumiem…
– Ja też nie. Masz kogoś?
Cisza po drugiej stronie słuchawki uderzyła Wojtka prosto w serce. Żona milczała zbyt długo.
– Wojtek, piłeś? – w końcu zapytała Ania.
– Lepiej byłoby, gdybym był pijany – odpowiedział, po czym się rozłączył.
Do przyjścia Ani Wojtek nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wydarzenia sprzed dziesięciu lat, o których zdawało się, że dawno zapomniał, znów stanęły mu przed oczami, jakby wszystko wydarzyło się wczoraj.
Omal się nie rozwiedli, żona miała wtedy romans. Chciała odejść, ale Wojtek zrobił wszystko, aby uratować rodzinę: w dzieciństwie obiecał sobie, że jego syn nie będzie rósł bez ojca.
Ich relacja z Anią zupełnie się zmieniła. Wojtek zrozumiał uczucia żony. Przyznał, że przestał ją zauważać i uznał, że ta kobieta przy nim to coś oczywistego, i tak będzie zawsze. W końcu porozmawiali o wszystkich swoich żalach i pretensjach, nauczyli się widzieć i słyszeć nawzajem.
Pojechali nawet na wakacje tam, gdzie spędzali czas przed ślubem. Odnowiona harmonia przekształciła się w drugą podróż poślubną.
Wszystko się ułożyło. Potem urodziła się ich córka, Zosia.
I teraz znowu telefon.
Wojtek nawet nie mógł sobie wyobrazić, ile ciemności może wypłynąć z głębi duszy. Posępnie snuł w myślach wszystko, co chciał powiedzieć żonie. A kiedy klucz przekręcił się w zamku, wewnątrz Wojtka jakby wszystko pękło.
Ania milcząco postawiła torebkę i poszła do łazienki. Upał był nie do zniesienia.
Podczas gdy żona brała prysznic, Wojtek podgrzał jej obiad, zagotował herbatę i sam poszedł do salonu. Słyszał, jak Ania przeszła do kuchni, jak tam wkroczyła też córka.
„Co się robi w takich sytuacjach?” – pomyślał Wojtek.
Oglądał telewizję, aż córka poszła do siebie. Potem udał się do kuchni. Ania patrzyła na niego spokojnie, nie odrywając wzroku.
„Czeka na oskarżenia”, przemknęło przez jego umysł.
– No? – wyjąkał Wojtek.
– Co „no”? – zirytowana odpowiedziała żona.
– Czekam na wyjaśnienia – powiedział, siadając na krześle.
Ania pobladła. Powoli, wyraźnie oddzielając słowa, odpowiedziała:
– Nie mam ci nic do powiedzenia, Wojtek. Nie wiem, kto dzwonił. Wszystkich mężczyzn, którzy mogą do mnie dzwonić, znasz.
– No to super – mruknął pochmurnie mąż i odszedł.
Nagle hałas, dźwięk tłuczonego naczynia i jakieś dziwne odgłosy zmusiły go do skoczenia i powrotu do kuchni.
Kuchnia, do której wpadli z córką, była cała w jedzeniu, które jeszcze przed chwilą leżało na talerzu, a sam talerz rozpadł się na drobne kawałki.
Ania trzęsła się od płaczu. Siedziała, opierając się o stół, nisko pochylając głowę.
Wojtek rzucił się ku niej…
Podniósł żonę i zaniósł na rękach do łazienki. Tam, włączając wodę, wsadził ją pod prysznic. A kiedy trochę się uspokoiła, owinął ją ręcznikiem i zaniósł do sypialni.
Ania nie odzywała się, ale trudno było powiedzieć, czy spała. Gdy Wojtek usłyszał cichy oddech, usiadł przy łóżku na podłodze. Spędził tam całą noc.
Nie pamiętał, czy spał, czy nie. Wstał, gdy Ania się obudziła.
W kuchni przywitała go córka:
– Jak mama? – zapytała szeptem.
Wojtek milcząc wzruszył ramionami.
– Tato, co się stało?
– Sam nie wiem, ale wydaje mi się, że bardzo ją zraniłem.
Wkrótce przyszła też Ania. Zamilkła, włączyła czajnik, nawet nie spojrzała na męża.
Tego dnia żona miała wolne, więc Wojtek postanowił zostać z nią. Wyszedł, zadzwonił i zwolnił się z pracy. Zosia poszła do szkoły, on wrócił do kuchni. Ania zmywała naczynia.
Usiadł, czekając, aż skończy.
– Musimy porozmawiać – Wojtek starał się mówić spokojnie.
Żona odwróciła się i dość ostro powiedziała:
– Nie zamierzam się tłumaczyć. Nie ma z czego.
– Nie o to chodzi – pospieszył ją uspokoić. – Przepraszam, wczoraj się uniosłem, nie panowałem nad sobą. Ale bardzo cię kocham.
– Zauważyłam – spojrzała gdzieś obok niego, odpowiedziała Ania.
– Wybacz mi – wyciągnął ręce ku jej dłoniom, ale żona natychmiast je schowała pod stół.
Wojtek westchnął.
– Posłuchaj, ten telefon nie był przypadkowy, to jasne. Takie zbiegi okoliczności rzadko się zdarzają…
– Ale się zdarzają – przerwała mu Ania.
– Nie przerywaj, proszę – poprosił Wojtek. – Staram się to zrozumieć. Masz wrogów?
Ania zastanowiła się i odpowiedziała:
– Raczej nie. Chociaż w handlu różnie bywa…
Na ich osiedlu mieli mały sklep spożywczy, który Ania otworzyła jeszcze przed ślubem.
– Czy były jakieś konflikty z klientami w ostatnim czasie?
– Wojtek, to się zdarza codziennie, zwłaszcza z pijaczkami. Są już na miejscu od samego rana. Krzyki, groźby – standard.
– Rozumiem. Chodźmy do pokoju.
Wtedy Ania nagle zawołała:
– Przypomniałam sobie! Przedwczoraj jeden facet zachowywał się skandalicznie, żądał wódki. Sprzedawczyni odmówiła sprzedaży, zaczął się awanturować, wyszłam na hałas, próbowałam go uspokoić… Nie udało się – musiałam dzwonić na policję. Uciekł, ale na pożegnanie powiedział, że mnie jeszcze zapamięta.
Wojtek, po chwili zastanowienia, wyciągnął telefon i wybrał numer:
– Cześć, Artur! Mam prośbę, której dotyczą twoje kompetencje. Jakiś bezczelny typ groził mojej żonie, dzwoni do domu.
I opowiedział koledze szczegóły.
– Jak często dzwonił?
– Ja słyszałem raz – Wojtek spojrzał na żonę. – Ania ani razu.
– Macie przecież telefon z automatyczną sekretarką? Posłuchajcie.
– Racja, oddzwonię.
Włączył odsłuchiwanie automatycznej sekretarki.
Poznał ten głos od razu: „Ania, to ja. Kiedy znów się spotkamy? Tęsknię. Zadzwoń do mnie”. I tak kilka telefonów w podobnym tonie.
Ania też rozpoznała głos.
Dalej wszystko potoczyło się szybko. Wojtek wyjął kasetę i wybiegł. Wrócił po trzech godzinach, pełen emocji. Natychmiast podszedł do żony, mocno ją przytulił i powiedział:
– Sprawa załatwiona. Znaleźli tego bezczelnego typa. Mało mu szczęki nie rozbiłem. Sam nie wiem, co mnie wczoraj naszło. Zgoda?
Ania spojrzała mu w oczy i powiedziała:
– Nie ma miłości bez zaufania.
– Przepraszam, przepraszam, przepraszam – to wszystko, co mógł powiedzieć, obsypując ją pocałunkami.



