Jestem dumna z tego, jak wychowałam córkę. Wyrosła na prawdziwą, pomocną kobietę. Córka teraz pracuje jako prawniczka w dużej, międzynarodowej korporacji. Często podróżuje za granicę w ramach delegacji, na których podnosi swoje kwalifikacje i wiedzę o prawie panującym w innych krajach. Córka wzięła ślub pięć lat temu. Zięć wcale mi się nie podobał – według mnie to bardzo oziębły, zdystansowany i mało komunikatywny mężczyzna. Jednak skoro córka tak wybrała, musiałam jakoś z tym żyć. Na weselu rodzice Nikodema wydali mi się dziwni. Siedzieli z poważnym minami przy stoje i ani razu się nawet nie uśmiechnęli, jakby wcale nie cieszyli się z powodu ślubu syna. Jakby wcale nie byli szczęśliwi z powodu swojej córki. Moja córka jednak zapewniała, że rodzina jej męża jest jak najbardziej w porządku, tylko po prostu są bardzo wyważonymi i mało emocjonalnymi ludźmi.
To było dla mnie dziwne, ponieważ my w rodzinie często się śmiejemy, cieszymy się sobą nawzajem. Nie rozumiem, jak moja córka jest w stanie dogadać się z takim mrukiem. Teraz córka jeszcze bardziej się rozwija – dostała podwyżkę i ogólnie robi wielką karierę. Pojechaliśmy na kolację do restauracji, aby świętować to miłe wydarzenie. Po obiedzie córka dała mi jak zwykle trochę pieniędzy, ponieważ wie, że mam małą emeryturę, a kupuję bardzo drogie leki. Czasami także opłaca mi czynsz za mieszkanie. Raz w tygodniu przywozi mi zakupy. Ja sama staram sobie trochę dorobić, ale córka mówi, że nie muszę tego robić, bo ona mi pomoże. Ja jednak to robię, bo inaczej czuję się nieswojo, więc staram się mieć własne pieniądze.
Niedawno zięć zarzucił mi, że żądam od córki zbyt dużo pieniędzy. Cóż, po pierwsze, to moja córka wychodzi z tą inicjatywą i to, że pomaga swojej starej matce tylko świadczy o jej wychowaniu. Po drugie, niczego od niej nie żądam i ona sama za mnie płaci i daje mi pieniądze. Po trzecie, jestem już starą kobietą i mimo tego, że jest mi ciężko, to nadal pracuję. Zarzuty Nikodema mnie zraniły, aż mi ciśnienie podskoczyło. Tego wieczoru córka przyszła z zakupami i od razu wiedziała, że nie czuję się dobrze. Musiałam jej się przyznać, że Nikodem narzekał na mnie. Córka długo kłóciła się z nim przez telefon, aż w końcu postanowiła, że zostanie u mnie na noc. Tak więc mieszka u mnie już piąty dzień, wieczorami kłóci się z mężem. I nawet nie wiem, jak ich pogodzić.
