Kilka tygodni temu zepsuła się nam instalacja wodna. Wciąż naprawiamy szkody, ale nadal nie da się tam mieszkać. Moja teściowa zaprosiła mnie, mojego męża i dzieci do siebie na czas naprawy. Oczywiście natychmiast przyjęliśmy zaproszenie. Wieczorem zaczęliśmy przygotowywać się do spania. Dzieci położyły się spać na rozkładanej sofie w salonie. Teściowa zapytała nas, gdzie będziemy spać: „W sypialni dla gości” – odpowiedział mój mąż, patrząc na mamę.
Teściowa wzdrygnęła się jak diabeł przed kadzidłem: „W moim domu? Nie ma mowy! Ty (wskazując na syna) możesz spać w sypialni. A ty (wskazując na mnie) będziesz spała osobno. W piwnicy. Nie martw się, jest ciepła i dobrze umeblowana, jest tam też telewizor”. „Mamo, co ty sobie żarty stroisz?” – mąż roześmiał się. „Wysyłasz moją żonę spać do piwnicy, mimo że w sypialni jest ogromne łóżko?” „To nie po bożemu, co Wy tam będziecie razem robić…
Nie chcę o tym myśleć… Jesteś w końcu moim synem!”. „Jesteśmy małżeństwem od dziewięciu lat”. Mój śmiech powoli dotarł do moich uszu, więc naprawdę głośno musiałam się śmiać. Stanisława Walczkowska zarumieniła się jak gotowany burak i odwróciła się do mnie:
– Przykro mi, Patryjcjo, ale nie ma się z czego śmiać. Co cię tak bawi?
– Dokładnie to, że nie jesteśmy nastolatkami, dlatego to jest takie śmieszne. Ale Twój dom to Twoje zasady.
Wychodząc, teściowa pokazała nam kombinację trzech palców i zatrzasnęła drzwi. Spałam sama na ogromnym łóżku w sypialni dla gości, na którym zabroniono mnie mojemu mężowi spać razem. Mój mąż spał z dziećmi. Z jakiegoś powodu żadne z nas nie chciało spać w piwnicy… Następnego dnia przeprowadziliśmy się do moich rodziców. Zadzwoniła teściowa, żądając przeprosin za okazany brak szacunku. Mój mąż zignorował jej żądania.



