Zarówno w szkole jak i na studiach zawsze byłem w centrum zainteresowania płci przeciwnej. Ćwiczyłem, dobrze się uczyłem, a do tego miałam czarne, gęste, kręcone włosy. Ogólnie trudno było mnie zignorować, ale nigdy tego nie wykorzystywałem. Dopiero w wieku 17 lat miałem pierwszą dziewczynę, ale nawet wtedy moi koledzy i znajomi trzymali swoje dziewczyny zdala ode mnie mimo, że ja nie wykazywałem zbyt dużego zainteresowania ani zajętymi, ani wolnymi… Na 5 roku studiów zacząłem szybko przybierać na wadze, mimo, że rozpocząłem bardziej sportowe życie i w sumie to mocno związałem się ze sportem.
Już pod koniec roku byłem dość gruby, a moje policzki pokrywał zdrowy, czerwony rumieniec. Mimo tego dziewczyny i tak zwracały na mnie uwagę, a chłopcy patrzyli na mnie z zazdrością. Zapomniałem dodać, że po studiach zostałem w obcym mieście, w którym studiowałem i w którym zacząłem także pracę. Bardzo rzadko wracałem do mojej rodzinnej miejscowości, ponieważ chciałem uniknąć kąśliwych spojrzeń i plotek na temat mojego wyglądu. 2 lata temu poznałem młodą dziewczynę. Była bardzo atrakcyjna, aż wszyscy znajomi byli zaskoczeni, widząc, jaka piękna jest moja dziewczyna. Wkrótce oświadczyłem jej się, a na wesele zaprosiliśmy wielu przyjaciół i krewnych, w tym także tych z mojego rodzinnego miasta. W trakcie wesela poszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza po ognistych tańcach, a potem przypadkowo usłyszałem, jak moi goście plotkują o mnie:
– Co za okopnego faceta sobie wybrała! Straszny z niego grubas… Pewnie pobiera się z nim dla jakiś korzyści, no bo niby po co innego.
Na weselu było wiele zaskoczonych i zazdrosnych osób o to, że taka piękność mnie chce. Moja żona nigdy nie powiedziała mi żadnego złego słowa na temat mojego wyglądu. Mimo tego, że wciąż jestem gruby, a nawet bardziej niż wcześniej, to ona patrzy na mnie z ogromną miłością i zarzuca mnie komplementami. Nie rozumiem, skąd taka niechęć do nieco większych osób?



