POCZTOWY ZNACZEK… – Irek odszedł od Kaśki – mama westchnęła ciężko. – Jak to? – nie dowierzałam….

ZNACZEK POCZTOWY

Tomek odszedł od Kasi westchnęła ciężko mama, a jej głos drżał od zmęczenia.
Słucham?! nie zrozumiałam na początku.
Sama nie wiem, co się stało Był służbowo miesiąc w Krakowie. Wrócił jakiś odmieniony. Powiedział Kasi: Wybacz, ale kocham inną zamyśliła się mama, wpatrzona w jeden punkt.
Naprawdę to powiedział? Coś tu nie gra zaczęłam się denerwować na szwagra, męża Kasi.
Zadzwoniła do mnie Sonia, mówiła, że mamę trzeba było wezwać pogotowie. Kasia ma jakieś nerwowe zaburzenia połykania dodała mama, mrugając często jakby szukała słów.
Mamo, uspokój się. Wiesz, może i źle, że Kasia naszego Tomka, jak się mówi, w czerwonym kącie pod obrazem na kolanach stawiała i przed nim się pląsała. Teraz za to płaci. Szkoda mi jej. Mam tylko nadzieję, że Tomka z tą drugą nie łączy nic poważnego Przecież kocha Kasię i Sonię nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.

Tomek i Kasia mieli kiedyś wielką, gorącą miłość. Po dwóch miesiącach ślubu przyszła na świat ich córka Sonia. Wszystko w ich domu było uporządkowane, harmonijne, ciche I nagle wszystko legło w gruzach.
Na łeb, na szyję

Jasne, że od razu pobiegłam do siostry. Ciężko rozmawiać o uczuciach, zwłaszcza z kimś najbliższym.
Kasiu, jak to możliwe? Tomek choć coś wytłumaczył? Oszalał czy jak? zasypałam ją pytaniami.
Oj, Nina, sama nic nie rozumiem Skąd ta kobieta? Coś musiała zrobić, oczarować go Tomek jakby własnej woli nie miał, jakby nagle zwariował na jej punkcie. Powiedział tylko, że życie ma płynąć, a nie wyciekać. Wrzucił rzeczy do torby i zniknął. Czuję się, jakby mnie po bruku przeciągnęli… Nic nie rozumiem łzy nie przestawały płynąć po policzkach Kasi.
Daj spokój, Kasiu Może mu przejdzie. Bywa różnie w życiu objęłam ją mocno.

Ale Tomek nie wrócił.
Przeniósł się do innego miasta. Z nową żoną.

Ksenia była o osiemnaście lat starsza od Tomka. Ta różnica wieku wcale im nie przeszkadzała być szczęśliwymi. Dusza wieku nie ma, powtarzała często Ksenia.
Tomek był nią oczarowany, była jego opoką, latarnią wśród sztormów.
Charakter miała niezwykły Potrafiła kochać, ale miała też ostre słowo i wolną duszę. Czasem mówiła jak miód, innym razem cięła jak nożem.
Tomek ją uwielbiał.
Często pytał:
Gdzie ty byłaś całe życie, moja Kseniu? Połowę życia cię szukałem

Kasia tymczasem postanowiła się mścić na wszystkich mężczyznach bez wyjątku.
Była piękna. Obracały się za nią i kobiety, i mężczyźni.
W pracy zaczęła flirtować z szefem.
Kasiu, wyjdź za mnie. Obsypię cię złotem, będziesz moją królową.
Ja nie chcę ślubu, Dymitrze. Już się napłakałam A może zabierzmy Sonię nad Bałtyk, na zdrowie jej dobrze zrobi zażartowała, puszczając do niego oko.
Jedźmy, kochana

Sławek był prostszy. Pomagał w domu, naprawił pół mieszkania Kasi.
O małżeństwie nie mówił. Miał już rodzinę.
Kasia kręciła oboma jak chciała
Nie kochała nikogo z nich. Pomagali jej zagłuszyć smutki. Nic więcej.

Kasia wciąż tęskniła za Tomkiem. We śnie widywała go regularnie, a rano budziła się płacząc. Wspomnienia rwały serce. Czuła, że brakuje jej tego, co między nimi było.
Jak odczepić człowieka od serca? Czym zawiniłam? Byłam zawsze posłuszna i troskliwa Nigdy się nie kłóciliśmy

Minęło wiele lat.
Życie Kasi toczyło się między rozbawionym uśmiechem do Dymitra i powrotami Sławka do jego rodziny.

Sonia skończyła dwadzieścia lat, gdy zdecydowała się odwiedzić ojca.
Kupiła bilet na pociąg PKP. Całą drogę myślała, jak rozmawiać z Kseną, niedobrą macochą.
Przyjechała do innego miasta.
Zadzwoniła do drzwi.
Ty pewnie jesteś Zofia? W drzwiach stanęła kobieta o ciekawej urodzie.
Mama jest jednak dużo ładniejsza pomyślała Sonia.
A pani to Ksenia? domyśliła się.
Tak, wejdź. Taty nie ma w domu. Zaraz wróci zaprosiła ją do kuchni.

Jak się trzymacie? Jak mama? zapytała, szykując kawę.
Pani Kseniu, jak pani udało się zabrać tatę z naszej rodziny? Przecież on kochał mamę, na pewno to wiem Sonia spojrzała jej prosto w oczy.
Zosiu, nie na wszystko w życiu mamy wpływ. W miłości nie ma gwarancji. Czasem jedno spotkanie zmienia wszystko. Los tak decyduje. Nie wiesz nawet dlaczego, po prostu Trzeba czasem zmienić partnera do tańca, ot co. To się dzieje poza nami usiadła ciężko na stołku.
Ale nie można się powstrzymać? Jest przecież obowiązek wobec rodziny Sonia nie mogła tego pojąć.
Nie można, dziecko odpowiedziała tylko Ksenia.
Dziękuję za szczerość Sonia nie tknęła kawy.
Zosiu, chcesz radę? Mężczyzna jest jak znaczek pocztowy im więcej na niego plujesz, tym mocniej się trzyma zaśmiała się Ksenia. Z facetem trzeba być trochę stalą, trochę aksamitem Zresztą, pokłóciliśmy się ostatnio z twoim tatą.
To mogę poczekać na tatę? spytała nerwowo Sonia.
Nie wiem. Od tygodnia mieszka w hotelu. Dam ci adres Ksenia napisała coś na skrawku papieru. Proszę, masz.

Sonia niemal się ucieszyła, że nie będzie świadków przy rozmowie z ojcem.
Do widzenia. Dziękuję za kawę wyszła prędko.

Znalazła hotel, zapukała do pokoju.
Tomek bardzo się ucieszył.
Zosiu, dziś miałem wrócić Sama rozumiesz, kłótnia i te sprawy
Tato, to wasza sprawa. Po prostu chciałam cię zobaczyć ujęła go delikatnie za dłoń.
Jak mama? spytał, choć sam nie wiedział czemu.
Wszystko dobrze, tato, już się przyzwyczaiłyśmy bez ciebie westchnęła Sonia.
Spędzili wtedy spokojny wieczór w hotelowym pokoju rozmowa, cichy śmiech i łzy
Tato, a kochasz Ksenę? zapytała nagle Sonia.
Bardzo. Wybacz mi córeczko Tomkowi nie zadrżał głos.

No to już muszę iść. Zaraz mam pociąg zarzuciła torbę na ramię.
Odwiedzaj mnie czasem, Zosiu. Jesteśmy rodziną schylił wzrok Tomek.
Oczywiście, oczywiście Sonia wyślizgnęła się z hotelu.

Gdy wróciła do domu, postanowiła wziąć do serca radę Kseni.
Nie kochać zbyt łatwo, nie wierzyć męskim słowom, nie dbać o ich waniliowe obietnice.

Ale trzy lata później pojawił się ktoś wyjątkowy. Mirosław. Jakby przeznaczony tylko dla niej. Posłany przez niebo
Sonia od razu to poczuła.
Gdy znajduje się swoje, wszystko inne po prostu przestaje istnieć
Mirek ujął ją za duszę i nie puścił. Sonia wkrótce pokochała bezwarunkowo. Całym sercem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 6 =

POCZTOWY ZNACZEK… – Irek odszedł od Kaśki – mama westchnęła ciężko. – Jak to? – nie dowierzałam….