Z Bożeną byłyśmy przyjaciółkami od czasów liceum. Nigdy nie należałyśmy do spokojnych osób – bardzo lubiłyśmy imprezy, dyskoteki i noce w klubach nocnych. Uwielbiałam tatuaże i jaskrawe makijaże.
Wyszłam za mąż w wieku 22 lat. Wówczas nie studiowałam, ani nie pracowałam, ogólnie nie miałam w życiu za wielu zmartwień. Mój mąż świetnie zarabiał, więc było nas stać na wynajęcie mieszkania i życia sobie spokojnie.
Myśl o ciąży też mnie nieszczególnie przerażała. Byłam przekonana, że wszystkie problemy można rozwiązać i ogólnie ze wszystkim można sobie poradzić, dlatego nie uważałam, że przyjście na świat dziecka to wydarzenie, które może diametralnie zmienić życie. Gdy tylko urodziła się nasza córka, moja przyjaciółka była u mnie kilka razy. Dziwnie patrzyła się na moją córkę i powtarzała, że siedzenie w domu z dzieckiem musi być okropnie nudne. Ja tak nie uważałam, poza tym mam bardzo opiekuńczego męża, dzięki któremu miałam także czas dla siebie.
Poza tym czasami nawet zostawiamy córkę u którejś z babć, dzięki czemu możemy wyjść do klubu we trójkę. Tam też moja przyjaciółka poznała swojego przyszłego męża. Wyszła za mąż, ale długo nie mogła zajść w ciążę. Chodzili do lekarzy, robili badania, ale to nic nie dawało.
Po pięciu latach mojej przyjaciółce udało się zajść w ciążę. Ale po urodzeniu córki zmieniła się dramatycznie. Rozumiem, że po tylu latach prób bardzo martwiła się o dziecko. Ale nawet nas nie zaprosiła. A kiedy przychodziliśmy, mówiliśmy, że dziecko potrzebuje czystości i spokoju. I że zapomnieliśmy, czym jest noworodek.
Kiedy już rozmawiałyśmy, to wszystkie rozmowy dotyczyły tylko dziecka oraz jego zdrowia. Zaczęło mnie to mocno denerwować. Moja przyjaciółka drastycznie się zmieniła, zmieniła także towarzystwo i zaczęła widywać się z innymi mamami. Zaczęłyśmy mieć coraz gorsze relacje. Kiedyś zobaczyłam ją z jakąś swoją inną przyjaciółką w pobliżu parku. Przywitała się i poszła z nią dalej jak gdyby nigdy nic.
Usłyszałam tylko jeszcze, jak przyjaciółka mówi, że jestem wariatką. Wieczorem zadzwoniłam do niej, żeby to wyjaśnić, ale ona tylko powiedziała, że jestem nieodpowiedzialną matką i nie zamierza utrzymywać ze mną kontaktu. Wtedy nasze drogi się rozeszły.




