Po tym, jak powiedzieliśmy mojej teściowej o dziecku, myślałam, że lód między nami się stopił. Ale po jednym jej zachowaniu zrozumiałam, że wciąż jest tak samo.

Moja teściowa jest dwulicową kobietą i hipokrytką. Mieszkamy z nią od trzech lat. Ciągle narzeka i nastawia przeciwko mnie swojego syna. Łatwo znajduje powody do kłótni i konfliktów, mimo że jestem bardzo spokojną osobą. Zawsze cierpliwie znoszę jej wybuchy złości, ale mój mąż zawsze jest po mojej stronie, uspokaja matkę i prosi ją, aby nie ingerowała w nasze życie. Zdarzało się, że pewnego dnia przez to przestawałyśmy ze sobą rozmawiać. Kiedy się nudziła całą sytuacją, zaczęła przepraszać i mówiła, że już nie będzie się kłócić. Wszystko wracało do normy: spokój i normalna komunikacja, ale z taką osobą jak ona, to nigdy nie trwało długo.

Postanowiliśmy mieć dziecko i przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Po tych trzech latach odetchnęłam z ulgą. Oczywiście teściowa uważa, że odebrałam jej jedynego syna i teraz uważa go za zdrajcę. Jednak po rozmowie z moją mamą, kiedy wyjaśniła, że musimy żyć oddzielnie, uspokoiła się trochę. Mimo to, nadal była obrażona, gdy odwiedzaliśmy ją w jej domu. Miesiąc później powiedzieliśmy jej o ciąży i była bardzo szczęśliwa, a nawet płakała z radości. Zapomniałam nawet o wcześniejszych urazach. Nasze relacje stały się trochę lepsze. To mnie zainteresowało i zajrzałam na jej prywatny profil w mediach społecznościowych. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nic się nie zmieniło.

Napisała do swojej krewni, że jestem głupia i chorobliwie skupiona na swoim wyglądzie. Powiedziała, że jej syn kupuje meble i wyposażenie dla naszego mieszkania jak głupiec. Byłam w szoku i bardzo zdenerwowana po przeczytaniu tego. Jestem w doskonałym zdrowiu i nie martwię się o swoje samopoczucie związane z ciążą. Moi rodzice są bardzo miłymi ludźmi. Wyobrażam sobie, co myślą o mnie jej krewni. Ona nikomu nie powiedziała, że przez cały dzień siedzi w domu, nie pracuje i spędza czas przed komputerem w Internecie. Nie cieszy się życiem i jest zadowolona tylko z jednego – że jej syn jest jej posłuszny. Naprawdę jej współczuję. Uśmiecha się do mnie, nazywa swoją córkę, a za plecami mówi takie rzeczy. O korespondencji nic nie powiedziałam mężowi, zaczęłam się za to mniej kontaktować z teściową.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × cztery =

Po tym, jak powiedzieliśmy mojej teściowej o dziecku, myślałam, że lód między nami się stopił. Ale po jednym jej zachowaniu zrozumiałam, że wciąż jest tak samo.