Niedawno zostałem zaproszony na spotkanie klasowe, które miało się odbyć dokładnie trzydzieści lat od zdania matury. Szczerze mówiąc, nie chciałem iść, jednak jeden z moich szkolnych kolegów mnie namówił. Nie mogłem uwierzyć, że minęło aż tyle czasu. Wszyscy zebraliśmy się w naszej dawnej szkole, w sali gimnastycznej. Kiedy wchodziłem do budynku, poczułem dziwną mieszankę emocji. Byłem zaskoczony widząc jak wszyscy wyglądają. Moi koledzy już nie byli tacy młodzi i nie wyglądali tak jak za czasów szkolnych. Oczywiście ja również się zmieniłem przez te wszystkie lata, jednak nie mogłem uwierzyć w to co widzę.
Nagle spostrzegłem Agatę, moją pierwszą miłość. Ta piękna i zawsze uśmiechnięta dziewczyna, była teraz siwą babcią bez dwóch zębów. Poczułem smutek widząc jak bardzo zmieniła się od czasów szkolnych. Przypomniałem sobie jak wiele wspólnych chwil razem przeżyliśmy i jak bardzo byliśmy zakochani. Mój kolega Zbyszek, z którym siedziałem w ławce przez pięć lat, był w złym stanie. Z daleka mozna było poznać, że mocno nadużywa alkoholu, a kolejny Leszek, który kiedyś był duszą towarzystwa, teraz siedział potulnie pod pantoflem żony.
Im więcej rozmawiałem z moimi kolegami, tym bardziej uswiadamiałem sobie jak dużo czasu minęło i jak bardzo wszyscy się zmienili. Dowiedziałem się, że czterech moich kumpli z klasy już nie żyło. Byłem oszołomiony nadmiarem informacji.
Wyszedłem ze spotkania ze skwaszona miną. Stwierdziłem, że wolałbym się z nimi nie widzieć i zapamiętać ich piękne, młode i uśmiechnięte twarze ze szkolnych czasów.



