Po stokroć żałowałam, że z nowym chłopakiem pojechaliśmy na świąteczne spotkanie z moją mamą.

Ależ żałowałam, że zdecydowaliśmy się z moim nowym chłopakiem, Jakubem, pojechać na te wielkanocne święta do mojej mamy, Danuty Kowalskiej. W końcu rodzinne święta powinny być miłe: babka, pisanki, bliscy przy stole. Ale kiedy zobaczyłam, ile osób wypełniło dom mojej mamy, miałam ochotę zawrócić i uciekać. Wszystkie moje trzy siostry – Kinga, Zofia i Weronika – przyjechały z mężami i dziećmi. Do tego wujek Marek, brat mamy, z żoną i dwoma dorosłymi synami. A do tego jacyś dalsi krewni, których, szczerze mówiąc, ledwo kojarzyłam po imieniu. I w samym środku tego rodzinnego zamieszania – ja i Jakub, mój nowy chłopak, którego postanowiłam przedstawić rodzinie. Lepiej było tego nie robić.

Od progu zaczęła się jazda. Ledwo weszliśmy, a mama już rzucała się na Jakuba z pytaniami: „Jakub, a czym ty pracujesz? Ile masz lat? Jakie macie plany?” Jakub trzymał się dzielnie, odpowiadał spokojnie, z uśmiechem, ale widziałam, jak się spiął. A moje siostry, jakby się zmówiły, postanowiły zrobić mu prawdziwy egzamin. Kinga, najstarsza, od razu zaczęła opowiadać, jak jej mąż dostał awans i kupili nowe auto. Zofia chwaliła się, że jej córka już tańczy w balecie i występuje na scenie. Weronika, najmłodsza, tylko dolewała oliwy do ognia, szepcząc mi ze śmiechem: „No, siostrzyczko, gdzie ty takiego młodego znalazłaś?” Jakub jest młodszy ode mnie o pięć lat i, jak się okazało, to była główna sensacja wieczoru.

Danuta Kowalska, moja mama, uznała, że jej misją jest nafaszerować Jakuba jedzeniem. Co chwilę dokładała mu kawałek babki, mówiąc: „Jedz, synku, jakiś ty chudy, trzeba się wzmocnić!” Jakub dziękował zawstydzony, ale widziałam, że ledwo daje radę z mamą. A potem mama wpadła w sentymenty: „Wiesz, Jakub, nasza dziewczynka marzyła w dzieciństwie, że wyjdzie za pilota! Ty wprawdzie nie jesteś pilotem, ale chłopak przystojny, nie zawiedź jej!” Stół wybuchnął śmiechem, a ja chciałam zapaść się pod ziemię. Jakub tylko się uśmiechał, ale wiedziałam, że czuje się niezręcznie.

Wujek Marek, brat mamy, postanowił przetestować Jakuba na wytrzymałość. Nalał mu domowego wina i wzniósł toast: „Za młodych! Ale, chłopcze, zdajesz sobie sprawę, że w naszej rodzinie rządzą twarde zasady? Kobiety u nas mają charakter!” Jakub skinął głową, wypił, ale zauważyłam, jak mocniej ścisnął moją dłoń pod stołem. A kiedy wujek zaproponował mu wyjście na podwórko i „pokaz, jak siekierą robi się drwa”, nie wytrzymałam. „Wujku, daj spokój, on nie jest drwalem!” – wyrzuciłam z siebie. Wszyscy się zaśmiali, ale Jakub chyba już w głowie szukał drogi ucieczki.

Dzieci moich sióstr dodały jeszcze więcej zamieszania. Biegały po domu, krzyczały, przewróciły wazon z kwiatami. Jeden z nich, syn Zofii, podbiegł do Jakuba i rzucił: „A ty będziesz naszym nowym tatą?” Omal nie zakrztusiłam się kompotem. Jakub, na jego szczęście, nie stracił rezonu: „Na razie jestem tylko Jakub, ale mogę być twoim kolegą”. Chłopiec kiwnął głową i pognał dalej, a ja w duchu biłam Jakubowi brawo za opanowanie.

Ale najbardziej nieprzyjemny moment nastąpił, gdy zaczęto wspominać moją przeszłość. Kinga, niby od niechcenia, przypomniała mojego byłego męża: „No tamten był starszy, na dobrym stanowisku, a ty teraz w młodych poszłaś?” Poczułam, jak twarz mi płonie. Jakub udawał, że nie słyszy, ale wiedziałam, że go to zabolało. Mama, próbując rozładować atmosferę, zaczęła opowiadać, jak w młodości piekłam mazurki, ale to tylko pogorszyło sprawę. Siostry i wujek Marek na wyścigi wspominali moje dawne związki, szkolne wybryki i nawet ten raz, kiedy przypadkiem podpaliłam firankę podczas świąt. Jakub słuchał, uśmiechał się, ale widziałam, że czuje się jak intruz.

Pod wieczór byłam na skraju wytrzymałości. Chciałam złapać Jakuba i uciekać stąd do domu. Ale on, jakby wyczuwszy mój nastrój, szepnął: „Wszystko w porządku, daję radę. Twoja rodzina jest… energiczna”. I wtedy zrozumiałam, że robi to dla mnie. To dodało mi sił. Kiedy wszyscy znów zasiedli do toastu, zebrałam się na odwagę. „Dzięki, że jesteście – powiedziałam. – Ale chcę, żebyście wiedzieli, że Jakub jest dla mnie ważny i jestem szczęśliwa, że jest ze mną. Więc może po prostu świętujmy Wielkanoc, a nie urządzajmy przesłuchań, co?” Mama skinęła głową, siostry zamilkły, a wujek Marek podniósł kieliszek: „Za mądrą kobietę!”

Pod koniec wieczoru atmosfera się ociepliła. Nawet zatańczyliśmy z Jakubem przy starych piosenkach, które puściła Weronika. Zdałam sobie sprawę, że mimo całego tego cyrku, jestem wzruszona tym czasem spędzonym z rodziną. Tak, potrafią być nie do zniesienia, ale to moja krew. A Jakub… przeszedł tę próbę z klasą. Gdy wsiadaliśmy do auta, żeby jechać do domu, odwrócił się do mnie i powiedział: „Wiesz, twoja mama ma rację. Nie można takiej dziewczyny jak ty zawieść”. Rozśmialiśmy się i zrozumiałam, że ten zwariowany dzień sprawił, że jesteśmy sobie bliżsi.

Teraz myślę, że następnym razem może przyjedziemy do mamy tylko na herbatę, bez całej tej gromady. Albo przynajmniej poproszę siostry, żeby odpuściły sobie komentarze. Ale jedno wiem na pewno – Jakub jest wart wszystkich tych rodzinnych spotkań.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − jeden =

Po stokroć żałowałam, że z nowym chłopakiem pojechaliśmy na świąteczne spotkanie z moją mamą.