Mam 60 lat i mieszkam sam. Mój syn ożenił się, gdy miał 23 lata. Czasami potrzebuję pomocy i wtedy zwracam się do mojego syna albo synowej. Nie jestem stary, ale też nie jestem w kwiecie wieku, przez co niektóre rzeczy sprawiają mi po prostu trudność. Kiedy moja żona żyła, to we wszystkim mi pomagała, ale kiedy jej zabrakło, to nastąpiły dla mnie ciężkie czasy. Synowa nigdy mi nie odmawia pomocy, ale widać po niej, że nie jest też zachwycona tą sytuacją. Ostatnim razem, kiedy przyszła do mnie na moją prośbę, widać było niezadowolenie malujące się na jej twarzy. Tak naprawdę od razu zapytała, co jest dokładnie do zrobienia, bo szybko chciała wracać do domu. Poprosiłem ją o to, aby przeniosła ze mną stolik do piwnicy, bo sam nie jestem w stanie tego zrobić, a razem na pewno się uda.
W końcu jest trzydziestopięcioletnią, zdrową kobietą, więc tym bardziej nie powinno sprawić jej to problemu. Miałem jednak wrażenie, że ona zaraz wybuchnie i widać było, że nie mogła się już powstrzymać, więc powiedziała: „I po to do mnie dzwoniłeś? Jechałam dwie godziny, żeby przenieść taki stoliczek? Serio? Nie jestem Twoją służącą, mam dość tych durnych zadań do wykonywania!”. Spojrzałem na nią nieco skruszony i wystraszony tonem, w jaki to powiedziała, a potem powiedziałem, że to nie są rozkazy, a prośby i jeśli nie chce, to przecież nie musi tutaj przyjeżdżać. Wzięła jednak sama ten stolik i zaniosła go do piwnicy. Potem poprosiłem ją, aby pojechała ze mną na zakupy na targ. Zawiozła mnie, ja zrobiłem zakupy, a potem przywiozła mnie pod dom i położyła ciężkie zakupy na ławce.
Spojrzałem na nią ze zdziwieniem i poprosiłem, aby pomogła zanieść mi te ciężkie torby do domu. Ona jednak zdenerwowana wsiadła do samochodu i odjechała, zostawiając mnie przy wejściu do domu. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Sam jakoś zaniosłem te torby, ale chyba sobie coś naderwałem, bo potem ledwo mogłem chodzić. Skarżyłem się synowi, że jego żona zrobiła coś takiego, ale on nic na to nawet nie odpowiedział. Byłem wściekły na syna i synową. Nigdy więcej nie poproszę ich o pomoc. Chciałem przepisać moje mieszkanie na syna, ale już zmieniłem zdanie.


