Po śmierci matki ojciec znalazł sobie inną kobietę. Na początku cieszyłem jego szczęściem, ale kiedy poznałem Zofię lepiej, zmieniłem zdanie

Jakieś 12 lat temu zmarła moja mama. Tata bardzo ciężko znosił tę pustkę, dlatego chciałem być dla niego wsparciem i nie chciałem go zostawiać samego w takim momencie. Przez to też nie spotykałem się z przyjaciółmi, bo tuż po zajęciach wracałem szybko do domu, aby tylko tata nie był sam ze swoimi myślami, które na pewno nie były pozytywne. Kiedy studiowałem na uniwersytecie, poznałem swoją przyszłą żonę. Rok później wzięliśmy ślub i na świat chwilę potem przyszedł nasz synek. Zamieszkaliśmy razem z tatą, bo nasz dom rodzinny był duży, więc nie było sensu tułać się po wynajmowanych mieszkaniach, a przy okazji wciąż mogliśmy być blisko niego i dawać mu wsparcie, jeśli tylko tego chciał.

Niestety, moja żona jakoś się rozleniwiła, bo jej teść zarabiał 5 razy więcej niż ja i w większości to on płacił za dom, więc ona nie widziała sensu, aby pracować. Teść też nieproszony wypełniał większość obowiązków domowych, dlatego też moja żona nie musiała za wiele robić i większość dnia spędzała przed telewizorem. Później między mną a żoną dochodziło do coraz to większych konfliktów, przez które ostatecznie się rozstaliśmy, gdy synek miał jakieś dwa lata. Zostaliśmy we trójkę: ja, synek i ojciec. Żyło się nam tak nieźle.

Bez względu na to, jak trudne to wszystko dla mnie było cieszyłem się, że mogę zostać z tatą. Niestety, moje szczęście nie trwało długo. Ojciec pewnego lata pojechał do sanatorium i tam poznał Zofię. Polubili się i tuż po tym, jak wrócili już do swoich domów i tak podtrzymywali kontakt. Kilka miesięcy później ojciec zamieszkał z tą kobietą, która mimo tego, że miała dwójkę dzieci i gromadkę wnuków, to mieszkała sama. Po kolejnych 6 miesiącach pobrali się. Tuż przed tym poznałem tę jego Zofię. Wydała mi się osobą o chłodnym usposobieniu, chociaż na swój sposób była słodką osobą. W Urzędzie Stanu Cywilnego wyglądali jak młoda, zakochana para. Ten dzień był pełen radości, wzruszających słów i ogólnie pięknych chwil. Cały dzień próbowałem zaprzyjaźnić się jakoś z dziećmi Zofii, ale jakoś mi się to nie udawało, dlatego ostatecznie uznałem, że nie ma sensu się narzucać.

Potem ojciec zaczął przychodzić do nas tylko, kiedy miał do nas jakiś interes. Rzadko kiedy miał ochotę pobawić się z wnukiem, czasami pobawił się z nim parę minut i już szedł w swoją stronę. Nie mieliśmy wtedy nawet za dużo okazji, żeby dowiedzieć się, co u niego, a on co u nas. Potem było tylko gorzej, bo coraz częściej zaczął gdzieś znikać. Kiedy go zapraszaliśmy do siebie, on mówił, że nie ma czasu, ale potem widzieliśmy, jak z żoną pojechał do jej rodziny. W święta nie dzwonił, na moje telefony też przestał w zasadzie odpowiadać. Kiedyś Zofia oddzwoniła do mnie, ale nie spodziewałem się, że usłyszę z jej ust coś takiego.

– Może przestaniesz się już wtrącać w życie ojca? Jestem już zniesmaczona Twoim zachowaniem. Pozwól mu żyć spokojnie, i tak wycierpiał z Tobą dużo.

Byłem zszokowany, gdy usłyszałem później te same słowa od mojego ojca. Od ojca, któremu oddałem swoje najlepsze lata. Teraz w ogóle nie mam kontaktu z ojcem. Te słowa przelały czarę goryczy. Problem polega niestety na tym, że jeśli teraz dobrze się bawi ze swoimi nowymi krewnymi, to został mi tylko syn, bo oprócz niego i syn nie mam nikogo.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − jedenaście =

Po śmierci matki ojciec znalazł sobie inną kobietę. Na początku cieszyłem jego szczęściem, ale kiedy poznałem Zofię lepiej, zmieniłem zdanie