Po śmierci babci jej wierny pies gdzieś zniknął, a kiedy wnuczka wróciła z cmentarza i weszła do domu, prawie krzyknęła z zaskoczenia

Tamara wyszła z domu i zobaczyła babcie Józefę, która siedziała na ławce. Bardzo ją to zaskoczyło, bo przecież nie żyła już od miesiąca. Zamknęła więc oczy, a gdy je otworzyła, to już nikogo nie było. Tamara niesamowicie kochała swoją babcię i przyjeżdżała do niej co roku na całe lato. Lubiła budzić się przy śpiewie ptaków albo przy pianiu koguta. Ulubieniec babci, stary piesek Saba, zwykle leżał na chodniczku obok łóżka. Pierwszego smutku Tamara doznała, kiedy zmarł dziadek. Dziewczynka miała wówczas 12 lat.

Tamara przypominała sobie, jakie pyszne zapachy ją budziły, jakie cudowne ciasta dziadek potrafił robić. Nie tylko babcia, ale także i on był niezwykle utalentowany pod względem kulinarnym. Po jego śmierci babcia została na gospodarstwie sama. Już nawet nie chciała zajmować się zwierzętami, w ogóle nie chciała zajmować się całym gospodarstwem, bo bez dziadka jej życie straciło sens.

Jednak ten mały wówczas piesek pozostał przy babci. Pies czasami dawał w kość – lubił przeganiać kury, gonił też kaczki i czasami babcia się przez to na niego denerwowała, ale nie potrafiła się złościć w pełni na swojego pupila i mówiła, przekomarzając się:

– Saba, Ty mały kurczaku, zostaw te kury w spokoju, bo przestaną dawać nam jaja!

Po śmierci babci ten pies gdzieś zniknął. Szukali go wszędzie, nawet na cmentarzu, ale nigdzie go nie było. Według sąsiadów pies pewnie zaszył się gdzieś i umarł z rozpaczy, bo kochał staruszkę i być może nie mógł bez niej już żyć. Staruszka była wspaniałym człowiekiem, którą wszyscy uwielbiali, bo miała dobre serce, a poza tym potrafiła zawsze opowiedzieć jakąś ciekawą historię, a miała ich setki. Tamara też z wielką chęcią ich słuchała. Babcia z jednej strony była pokorną, skromną kobietą, z drugiej strony wyróżniała się tym, że miała niezwykłą energię. Kiedy napotkała jakiś problem, to zwykle mówiła „nie takie rzeczy w życiu już przerabiałam!”.

Myśląc nad swoim przewidzeniem, które przed chwilą widziała, Tamara popadła w smutek. Weszła do pociągu, znalazła wolne miejsce i usiadła. Obok niej usiadł mężczyzna z pięcioletnią córką. Dziecko spojrzało na nią i podało mu małą bułkę. Uwagę Tamary teraz przykuła buzia dziewczynki, która przypominała jej babcię. Musiała wyglądać bardzo dziwnie, skoro ojciec dziecka zapytał:

– Czy coś się stało? Mam nadzieję, że dziecko Ci nie przeszkadza?

– Nie, w żadnym wypadku. Po prostu przypomniała mi kogoś z mojej rodziny.

W końcu pociag dojechał na stację Tamary, a dziewczynka mrugnęła okiem do dziewczyny, jakby porozumiewawczo.

Trzy dni później Tamara wraz z rodzicami przybyła na grób babci, a potem udali się do swojego domu. Na jego progu stał cały i zdrowy Saba, energicznie machając ogonkiem. Kiedy ich zauważył, wybiegł im na spotkanie. Pies oczywiście został zabrany do środka i od tego dnia spał już zawsze z Tamarą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − dziewięć =

Po śmierci babci jej wierny pies gdzieś zniknął, a kiedy wnuczka wróciła z cmentarza i weszła do domu, prawie krzyknęła z zaskoczenia