Trzy lata temu rozwiodłem się i to niestety z jednego z bardziej bolesnych powodów. Dzięki mojemu znajomemu dowiedziałem się, że żona mnie zdradziła. Po tym, jak wszystko się potwierdziło, żona nie miała wyjścia i musiała się do wszystkiego przyznać. Mówiła, że nie mogła inaczej, bo zakochała się na zabój w tamtym facecie i nawet lepiej, że to wyszło na jaw, bo i tak chciała do niego odejść. Uznałem więc, że nie ma sensu już o nią walczyć i że nie chcę być przeszkodzą w jej szczęściu mimo, że bardzo mnie to wszystko bolało. Tydzień później nie było jej już w moim mieszkaniu – zabrała wszystkie swoje rzeczy i przeprowadziła się do niego.
Chociaż starałem się, aby nie było tego po mnie widać, to ten rozwód bardzo źle na mnie działał. Po rozstaniu przez jakiś czas po pracy wracałem do domu, siadałem na kanapie i tak w bezruchu siedziałem, patrząc w jeden punkt. Czasami zapominałem coś zjeść, będąc w takim maraźmie. Naprawdę czułem się źle psychicznie, nie widziałem w niczym sensu, a rano nie chciało mi się wstawać – wszystkie moje myśli krążyły wokół tego, że osoba, którą kocham, ot tak mnie zostawiła. Sięgałem coraz częściej po alkohol, aby chociaż na chwilę o tym wszystkim zapomnieć. Byłem sobie coraz bardziej obcy, jakby przestał być zupełnie sobą.
W końcu wyrwałem się z tego stanu, poszedłem na terapię i dzięki temu na nowo jestem w stanie normalnie żyć i funkcjonować.Nie jest jeszcze tak, jak kiedyś, ale zdecydowanie lepiej się czuję, a w zasadzie czułem, dokładnie do wczoraj.
Wczoraj zadzwoniła była. Sama poprosiła o „spotkanie”. Przyszła w krótkiej spódniczce, eksponując swoje długie nogi, pachniała uwodzicielsko różami. Wie, że uwielbiam ten zapach. W zasadzie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, aż do końcówki spotkania. Wtedy była żona zaproponowała, żebyśmy spróbowali jeszcze raz. Powiedziała, że skoro tak dobrze się nam rozmawia po takim czasie, to dobry znak i trzeba to wykorzystać. Nie wiedziałem, co powiedzieć, więc na odchodne rzuciłem, że dam jej znać.
Przyznaję, że zawsze ją kochałem i teraz chyba wciąż ją kocham. Pamiętam jednak, co mi zrobiła, jak bardzo mnie zraniła, więc boję się, że to się znowu powtórzy, a wtedy nie wiem, czy to pr



