Jestem rozwiedziony od około sześciu miesięcy. Mam dwoje dzieci, które u mnie mieszkają, bo żona chciała po rozwodzie robić karierę, a nie zajmować się dziećmi. Była teściowa za to wciąż interesuje się wnuczkami i naprawdę, nie chce nas zostawić w spokoju. Warunki finansowe i mieszkaniowe mojej byłej żony są znacznie lepsze niż moje, ale mimo tego ona nie chciała, aby córki z nią mieszkały, tylko dzieliliśmy się opieką. Mimo tego tak naprawdę tylko ja opiekowałem się dziećmi, ponieważ żona zawsze miała coś ważniejszego do roboty i jeśli już, to naprzemiennie opiekowała się dziećmi teściowa.
Staram się utrzymywać dyscyplinę w domu i wychować córki na odpowiedzialne dziewczyny, jednak teściowa mi to utrudnia ponieważ ciągle je rozpieszcza.
Po kilku dniach u niej dziewczynki są rozpuszczone jak dziadowski bicz. Wiele razy odbierałem córki z jakąś alergiczną wysypką, bo babcia podała im coś, na co są uczulone. Naprawdę nie podoba mi się to, że tak naprawdę ona ciągle wtrąca się do naszego życia. Kiedy teściowa zabiera je do siebie, bardzo za nimi tęsknię i się martwię, bo przecież nie wie, co się z nimi dzieje, tym bardziej, że robi wszystko to, czego zabraniam dziewczynkom. Na przykład karmi je fast-foodami, czego ja stanowczo zabraniam, a poza tym czasami nie opiekuje się nimi tak, jak powinna. W jej wieku to i wzrok i pamięć szwankuje, więc nie można jej już tak ufać.
Po tym, jak chciałem ograniczyć teściowej kontakty z córkami, moja była żona przyszła do mnie z pretensjami i po to, aby zagrozić mi, że jeśli zakażę tego kontaktu, to odbierze mi dzieci na zawsze. Ja jednak nie chcę już słuchać tego, jak ona psuje moje dzieci. Wydaje mi się, że byłej teściowej po prostu się nudzi i nie ma nic do roboty: jest sama, córka ją rzadko odwiedza, dlatego tak bardzo przylgnęła do wnuczek. Opiekując się moimi dziećmi, pewnie znów czuje się młoda i ogólnie to potrzebuje kogoś. Chcę wierzyć, że kiedy będę miał więcej dzieci, w końcu zostawi moją rodzinę w spokoju. Niestety, to nie będzie tak prędko.


