Po ostatnim moim związku panicznie boję się mężczyzn. Czy to kiedyś minie?

Po ostatnim moim związku panicznie boję się mężczyzn

Podzielę się z Wami moją historią. Mój ostatni związek zaczął się od kwiatów, krótkich spotkań i wieczornych pocałunków na romantycznych spacerach. Miałam 19 lat i naprawdę byłam zakochana. Mój wybranek wówczas miał 22 lata, więc to nie była jakaś duża różnica wieku. Spotykaliśmy się tak jeszcze 4 lata, a potem Maciek mi się oświadczył. Przyjęłam te oświadczyny, bo uważałam, że nasz związek był cudowny, więc chciałam go kontynuować. Zamieszkaliśmy też razem, aby zobaczyć, jak sprawdzimy się w codziennym życiu.

Niestety, następne półtora roku to był koszmar, a nie życie. Mój narzeczony bardzo szybko się zmienił i to niestety w potwora. Stał się okropnie zazdrosny, podejrzewał mnie o najgorsze. Prawie każdy dzień kończył się kłótnią, podczas której mnie okropnie wyzywał.

Pewnego razu wróciłam zdecydowanie później do domu, niż zwykle. W pracy mieliśmy urwanie głowy i wszyscy skończyliśmy później. Niestety, tego wieczoru nie zapomnę do końca życia. Narzeczony, gdy weszłam do mieszkania, nic nie powiedział, tylko złapał mnie za włosy i uderzył moją głową o ścianę. Po chwili upadłam na podłogę, a z nosa tryskała mi krew. Widok krwi go chyba wystraszył i trochę się uspokoił, ale ja byłam tym przerażona i cały wieczór siedziałam w łazience, bo bałam się wyjść. Nie wiedziałam, czy nie zrobi mi czegoś gorszego.

Rano, kiedy mój narzeczony poszedł do pracy, w pośpiechu spakowałam rzeczy, dokumenty, pieniądze i pobiegłam do przyjaciółki. Bałam się iść do rodziców, bo myślałam, że kiedy powiem tacie, co się stało, ten zrobi coś Maćkowi i jeszcze będzie miał problemy. Przyjaciółka obiecała, że będzie mnie wspierać i pojechała ze mną do szpitala na obdukcję, a następnie udałyśmy się na policję. Zgłosiłam całą sprawę i Maciek dostał wyrok, jednak niewielki. W ramach kary miał odbyć prace społeczne.

Przez cały następny rok bałam się, że gdzieś spotkam byłego, ale na szczęście to się nie zdarzyło. Zaczęłam wieść spokojne, samotne życie na 24 metrach kwadratowych na obrzeżach miasta.

Od tamtej sytuacji minęło już prawie sześć lat. Ja nie chcę się już z nikim spotykać, poznawać żadnego faceta. Koleżanki już kilka razy próbowały mnie swatać, ale bezskutecznie.

W ogóle przestałam ufać mężczyznom. Mój ex dał mi „wspaniałą” lekcję i przykład, jacy mogą być faceci. Lepiej być samej niż z byle kim!  Teraz panicznie boję się mężczyzn. Czy podjęłam właściwą decyzję i nie będę kiedyś żałowała samotnego życia? Mieliście podobne przeżycia? Jak sobie z nimi poradziliście? Czy warto komuś jeszcze zaufać i jak to zrobić?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − dwa =

Po ostatnim moim związku panicznie boję się mężczyzn. Czy to kiedyś minie?