Po narodzinach drugiego dziecka mąż zarzucił mi, że jestem leniwa i siędze na jego utrzymaniu, a wcześniej prosił, abym rzuciła pracę i zajęła się domem.

Kiedyś miałam bardzo dobrą, wręcz prestiżową pracę. Budowałam karierę zawodową, oszczędzałam na własne mieszkanie i samochód.  Potem poznałam mojego przyszłego męża. Pobraliśmy się i w krótkim czasie zdecydowaliśmy się na posiadanie dziecka. Mąż na początku namawiał mnie do tego, żebym rzuciła pracę i opiekowała się dzieckiem oraz domem i zgodziłam się na to. W końcu dziecko potrzebuje matki, szczególnie w pierwszych latach życia, a pracując zapewne nie dam mu w pełni uwagi. Do tamtej pory obiecywał, że będzie zapewniał wszystko co potrzebne zarówno mnie i dziecku.

Zawsze dobrze mu szło w pracy i świetnie zarabiał. Nasza sytuacja finansowa była na tyle dobra, że postanowiliśmy zdecydować się na drugie dziecko. Nie myślałam już wtedy, aby póki co wracać do pracy i przyznam, że trochę wypadłam z obiegu i nie byłam na bieżąco z tym, co się działo w mojej branży.

Potem z mężem coś się stało, zupełnie się zmienił i zaczął mi zarzucać, że niczym się nie interesuję, pewnie nawet nie myślę o powrocie do pracy, tylko wolę siedzieć na jego utrzymaniu. Byłam w szoku i na początku zaczęłam się usprawiedliwiać i mówić, że przecież przez ten cały czas, kiedy siedzę w domu opiekuję się dziećmi, dbam o dom, troszczę się także o niego samego, ale niestety, do niego to nie docierało i wszczynał awantury. Z każdą kłótnią naciskał na mnie coraz bardziej na to, żebym wróciła do pracy, a także coraz bardziej mnie poniżał. Zdałam sobie sprawę, że on czuje się najważniejszy, nietykalny, bo ja jestem od niego całkowcie zależna, ponieważ cały majątek, który ma, zgromadził jeszcze przed naszym ślubem, więc nie mogę się o nic ubiegać w razie rozwodu. Zasadniczo nie mam nic własnego, nawet żadnych oszczędności.

Jaki może być powód tak drastycznej zmiany mojego męża co do nastawienia do mnie? Dlaczego posiadanie dzieci przestało być dla niego czymś istotnym, jakbym przez te wszystkie lata były jakimiś pasożytami, a nie jego pierworodnymi dziećmi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 12 =

Po narodzinach drugiego dziecka mąż zarzucił mi, że jestem leniwa i siędze na jego utrzymaniu, a wcześniej prosił, abym rzuciła pracę i zajęła się domem.