Marta kładła córkę spać, gdy nagle zadzwonił telefon. Odebrała go mimo, że numer był jej całkowicie nieznany.
„Dzień dobry, dzwonię do Pani ponieważ uważam, że powinna Pani o tym wiedzieć. Gratuluję, pani córka ma brata”.
Potem ta nieznana kobieta się rozłączyła. Marta nie wiedziała, do kogo ten głos mógł należeć, kompletnie go nie kojarzyła. Poza tym nie pamiętała, żeby któraś z jej krewnych albo krewnych męża ostatnio była w ciąży, bo myślała raczej o tym, że chodzi o narodziny kuzyna, nie podejrzewała, że może chodzić o coś innego… Kilka minut później telefon zadzwonił ponownie i kobieta po tamtej stronie powtórzyła wszystko, co powiedziała wcześniej, a Marta odpowiedziała: „Przepraszam, ale musiała się pani pomylić”.
“ Nie pomyliłam się. Masz na imię Marta, a Twój mąż Rafał. Dziś urodziłam syna pani mężowi”.
Kobieta ponownie się rozłączyła, a Martę ogarnęła całkowita rozpacz. Po położeniu dziecka spać nie mogła znaleźć sobie miejsca w mieszkaniu, chodziła tam i z powrotem, nieustannie rozmyślając o tym co usłyszała.
Jej mąż wrócił do domu jak zwykle. Od progu rzuciła się na niego z krzykiem i powiedziała mu:
„Rafał, Ty bydlaku! Zdradziłeś mnie!”.
“Marta, kompletnie nie wiem, o czym Ty mówisz. Nigdy Cię nie zdradziłem, więc jakim cudem mogę mieć syna?”.
Wtedy Marta pokazała mu numer, a Rafał go rozpoznał.
-Ten numer należy do mojej koleżanki z pracy, która od roku próbuje mnie poderwać. Jest w ciąży, ale nie ze mną, ona po prostu kłamie.
Marta uwierzyła mu na słowo. Wkrótce jednak koleżanka Rafała wytoczyła mu sprawę sądową o ojcostwo, ale mimo tego Marta wciąż ufała mężowi. Wszyscy z miejsca pracy mężczyzny byli ciekawi, jak to się skończy. Po zrobieniu testów DNA okazało się, że między Rafałem a chłopczykiem nie ma żadnego pokrewieństwa. Jak widać, dobrze jest ufać swoim najbliższym.



