Po 3 latach pracy na wsi, podczas których pomagaliśmy naszym rodzicom jak tylko mogliśmy, powiedzieli coś, co sprawiło, że włosy stanęły mi i mojemu mężowi dęba.

Po ukończeniu szkoły poszłam na studia. Byłam na pierwszym roku, kiedy rodzice oznajmili mi, że kupili domek na wsi. Ucieszyłam się, pogratulowałam im, ale wtedy nawet nie myślałam, jak to się skończy…

Na ostatnim roku poznałam chłopaka, zaczęliśmy się spotykać i wkrótce wzięliśmy ślub. Okazało się, że rodzice mojego męża również mieli domek na wsi, więc od dzieciństwa był przyzwyczajony do pracy fizycznej. Z pomocą krewnych sadzili ziemniaki, a potem razem je kopali. „Kiedy moja przyszła teściowa mnie zobaczyła, ucieszyła się i powiedziała: „Będziesz naszą pomocniczką, mamy dużo pracy w polu”.

Po ślubie zaczęło się. Mieliśmy jechać w podróż poślubną, ale nie pojechaliśmy, bo było lato i rodzice potrzebowali naszej pomocy. Byłam zła, ale co mogłam zrobić? Ani mój mąż, ani ja nie potrzebowaliśmy niczego z pola. Nie lubimy kiszonek, nie pijemy kompotów, wszystko jest w supermarkecie, czasem kupuję pikle – to wszystko. Owoce i jagody kupuję na targu. Oboje dobrze zarabiamy i nie jest nam trudno kupić wszystko, czego potrzebujemy: nie ma potrzeby pracować w polu aż do wyczerpania sił. Sama nie umiałam nic zrobić, ale moi teściowie powiedzieli: „Nauczymy Cię, nie martw się, wszystko będzie dobrze, wcześniej też nie wiedzieliśmy, co i jak robić”. Nie martwiłam się, ale rodzicom nie da się niczego wytłumaczyć. Przez trzy lata pomagaliśmy, jak tylko mogliśmy.

Potrzebowali pomocy, ale nie w tym był problem. Bez względu na to, co robiliśmy, nasi rodzice wciąż byli niezadowoleni. Byli obrażeni, że jedziemy do teściów, a teściowie byli niezadowoleni, że jedziemy do nich. W sobotnie poranki dzwonili wcześnie i wygrywał ten, kto zadzwonił pierwszy: jechaliśmy wtedy do nich. Nie mieliśmy możliwości komunikowania się z naszymi przyjaciółmi, bo nie było już na to czasu. Moja mama mawiała: „Przyjaciele mogą poczekać, ale my musimy podlać ogórki i pomidory”. Byliśmy tym wszystkim zmęczeni, mieliśmy własne życie i postanowiliśmy skończyć z tym raz na zawsze. Po prostu postanowiliśmy odmówić i moim rodzicom, i teściom. Nasi rodzice są urażeni, nie dzwonią do nas, ale dostajemy SMS-y przypominające nam, że jesteśmy niewdzięczni.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 − dwa =

Po 3 latach pracy na wsi, podczas których pomagaliśmy naszym rodzicom jak tylko mogliśmy, powiedzieli coś, co sprawiło, że włosy stanęły mi i mojemu mężowi dęba.