Planujemy świętować sylwestra w twoim domku letniskowym powiedziała siostra mojego męża.
Po co jechać na wieś? W domu też możecie w dwójkę przyjemnie przywitać nowy rok. A my mamy dużą rodzinę: troje dzieci. Trzeba ich jakoś zająć na ferie! wykrzyknęła Jadwiga, nie ukrywając irytacji. Ty wiesz, co to znaczy mieszkać z trojgiem maluchów?
Nie mam pojęcia odparła spokojnie Agnieszka. Michał i ja nie myślimy jeszcze o dzieciach. Najpierw musimy zdobyć mieszkanie i stabilną pracę, a dopiero potem planować rodzinę.
Ech! My z Grzegorzem nic nie planowaliśmy! sprzeciwiła się Jadwiga.
To żyjecie z zasiłków na dzieci zauważyła Agnieszka. Grzegorz podskakuje od jednej roboty do drugiej, żadnej stabilności. Nie chcę tak żyć!
To nasza sprawa. Nie licz cudze pieniądze! rzuciła Jadwiga. Więc daj klucze od domku?
Nie odpowiedziała stanowczo Agnieszka. Mamy już plany, żeby tam przywitać nowy rok z przyjaciółmi.
No to przemyśl to jeszcze raz! Jeśli nie oddasz kluczy grzecznie, zadzwonię do Michała i powiem mu, jak mnie obrażasz zagroziła Jadwiga.
Proszę bardzo, nie ma sprawy odpowiedziała Agnieszka z uśmiechem.
Jadwiga zmarszczyła brwi i wyszła z mieszkania.
***
Domek, na który spojrzała szwagierka, odziedziczyła Agnieszka po babci. Babcia Walentyna, już starsza pani, została pod stałą opieką jej synów i mieszka w mieście pod ich czujnym okiem.
Ten domek to właściwie tradycyjny wiejski dom ze wszystkimi wygodami. Pięć lat temu rodzice Agnieszki rozbudowali go, dodając łazienkę dla Walentyny oraz zamontowali klimatyzację.
Babcia Walentyna początkowo nie chciała wyjeżdżać z miasta, ale gdy zaczęły się problemy zdrowotne, coraz częściej myślała o przeprowadzce. Nakazała jedynie nie sprzedawać domu i dbać o ogród, żeby żadne drzewko nie ucierpiało od mrozu.
Agnieszka poprosiła rodziców, by powierzyli jej opiekę nad domem. Pamięta, jak w dzieciństwie spędzała wakacje u babci to jedne z najszczęśliwszych wspomnień.
Po rozmowie z Michałem postanowiła zrobić w domu trochę remontu kosmetycznego: wymienić tapety, pomalować sufit, zmienić lampy i odnowić nieco mebli na nowocześniejsze.
Włożyła sporo sił i pieniędzy, ale teraz w domu można wygodnie spędzać weekendy o każdej porze roku, więc z przyjemnością zaprosiła znajomych na sylwestra.
Wtem pojawiła się Jadwiga i zażądała, by Agnieszka oddała jej ten dom. Co za zuchwalstwo! Argumentowała, że Michał jest młodszy i powinien ustąpić starszej siostrze. Agnieszka nie mogła pojąć, jak w to wplata się dom babci, i nie czuła się winna za swój stanowczy odmowę.
***
Jadwiga zarumieniła się z wściekłości. Zamiast dzwonić do brata, postanowiła przyjść do niego w pracy. Michał najpierw nie wiedział, co się dzieje, gdy w połowie dnia zobaczył, jak siostra wdziera się do jego biura.
Michał! wykrzyknęła, przyciągając uwagę kolegów. Musimy natychmiast porozmawiać!
Cisza! przerwał ją brat. Tu pracują ludzie. Chodźmy na chwilę do strefy dla palących.
Michał zapalił papierosa, czując, że wizyta siostry nie wróży nic dobrego.
Czego chcesz? zapytał krótko.
Żądam kluczy od waszego domku! wparła się Jadwiga.
Jaki domek? nie od razu zrozumiał, o co chodzi. A! Masz na myśli ten wiejski dom?
Tak, właśnie ten potwierdziła Jadwiga, marszcząc usta. Mam już plany na sylwestra! Musisz pogadać z żoną i oddać mi klucze, skrzyżowała ręce na piersi, nie zamierzając się poddać.
Nawet gdybym mógł, nie zrobiłbym tego. Skąd wzięłaś taką bezczelność? zapytał zdenerwowany Michał. Dziś dopiero 25 grudnia, a normalni ludzie mówią o planach z wyprzedzeniem!
Nie ucz mnie życia, to drobiazg! wykrzyknęła siostra.
Mamy różnicę zaledwie pięć lat! Jeśli kiedyś było to zauważalne, teraz już nie próbował ją pouczyć Michał. Mój przerwa się skończyła, czas wracać do domu.
Jadwiga odeszła jeszcze bardziej niezadowolona, ale nie zamierzała się poddawać.
***
Rano, 31 grudnia, Agnieszka w pośpiechu krążyła po sklepach, a Michał kończył ostatni dzień pracy w roku. Obiecywał, że po południu będzie wolny i wszystko się uda, ale żona wciąż była zestresowana.
Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem i już o szóstej wieczorem para dotarła do wsi. Trochę się opóźnili, bo trzeba było doprowadzić do pełnej sprawności instalacje. Do dziewiątej wieczorem zaczęli przybywać goście, by wspólnie postawić stół, upiec kiełbaski i pożegnać stary rok.
Michał, chyba już przyjechali zauważyła Agnieszka. Pewnie Irena z Piotrem przyjechali wcześniej, żeby pomóc. Są najpunktualniejsi! dodała uśmiechnięta.
Pójdę ich przywitać i pomogę z rzeczami odparł Michał.
Oczywiście odpowiedziała Agnieszka, pełna radości. W końcu nowy rok będzie tak, jak zawsze marzyła: na świeżym powietrzu, w gronie ukochanych przyjaciół.
Michał w pośpiechu założył kurtkę puchową i wyszedł na podwórko. Gdy otworzył furtkę, zobaczył…
Cześć, braciszku! wykrzyknęła Jadwiga i rzuciła się, całując go w oba policzki. Szczęśliwego nowego roku!
Michał potrzebował chwili, by dojść do siebie po szoku. Grzegorz wyładowywał rzeczy z samochodu, a Jadwiga gadała o planach, ale on wciąż próbował ogarnąć, co się dzieje. W końcu odrzekł:
Co wy tu robicie? Przecież wszystko uzgodniliśmy tydzień temu!
No wiesz, wzruszyła brwiami Jadwiga. To ja zdecydowałam, a nie mówiłam, że się zgadzam.
Michał, co się stało? wtrąciła się Agnieszka, widząc starszą siostrę męża. Jadwiga? zapytała z niedowierzaniem.
Tak! odpowiedziała. Nie wszystko idzie po naszej myśli dodała z nonszalancją.
Gdy Grzegorz próbował wnieść pierwszą paczkę, Michał chwycił go za rękę.
Nie wejdziesz do środka powiedział szorstko.
Jadwiga, pomagając dzieciom odpiąć pasy, usłyszała tę brutalną uwagę i od razu zwróciła się do brata.
Natychmiast wypuść Grzegorza! wykrzyknęła.
Nie wypuszczę. Zbierzcie się i odjeżdżajcie! podniósł głos Michał.
Co ty mówisz? zapytała ze złością Jadwiga, szarpiąc rękę brata.
Co słyszałaś!
Nie jedziemy nigdzie odpowiedziała wyniośle. Mamy cały samochód pełen dzieci.
Kocham siostrzeńców, ale dziś będą świętować nowy rok gdzie indziej wytłumaczył Michał. Nie wejdziecie do domu.
Może jeszcze wezwiesz policję? zapytała z sarkazmem.
Nie, bo to już sylwester wtrąciła Agnieszka. Lepiej odejdźcie spokojnie, bo zaraz przyjedzie moja znajoma z mężem bokserem. Ten na pewno was nie przepuści.
Czy próbujesz mnie zastraszyć? drwiła Jadwiga.
Nie, ale naprawdę zagrożę. Pakujcie się i jedźcie! rozkazała Agnieszka.
Wspólnie z Michałem zamknięli furtkę, nie wpuszczając nieproszonego gościa. Jadwiga i Grzegorz musieli wrócić do domu, a po drodze Jadwiga wydała Grzegorzowi porządną lekcję.
Nie mogłeś go po prostu popchnąć? krzyczała. Co za mięczak!
Wrócili do domu, w którym mieszkali od kilku lat. Tam mieszkała też matka Jadwigi i Michała, Ewelina, która nie rozmawiała z synem od pięciu lat, odkąd ten wziął za żonę Agnieszka.
Teraz też przestanę rozmawiać z Michałem powiedziała Ewelina, rzucając płaszcz w róg pokoju.
Co? spytała, przymrużając oczy.
Wypędzili nas z domku. Ty to widzisz? wybuchła. To skandal! A ta twoja żona też jest najgorsza! Chciała wezwać policję, jakbyśmy byli złodziejami.
Dlatego z nim nie gadam. Pamiętasz, jak chciałam się do nich wprowadzić, a oni zaczęli się sprzeciwiać? Mówili, że nasz kąt jest za mały, a dzieci będą walić w trójkę!
Ojej, nie mów, mamo! Ta Agnieszka kompletnie zepsuła naszego Michała.
Dzieci w tym czasie robiły wszelkie zamieszanie, a Jadwiga z Eweliną popijały szampana i oglądały Ironię losu. Grzegorz w kuchni nieprzerwanie gotował coś na szybko.
W końcu Agnieszka i Michał przywitali gości i przygotowywali się do noworocznej zabawy. Wokół panowało wesołe gwar, śmiech i szczęśliwe twarze. Agnieszka po cichu przyciągnęła Michała z tłumu i szepnęła:
Muszę ci coś powiedzieć.
Wyciągnęła zdjęcie z USG.
Naprawdę? zdziwił się Michał. Czyżbyśmy mieli dziecko?
Tak uśmiechnęła się szeroko.
Michał objął ją w objęcia i pocałował.
To najpiękniejszy prezent! uśmiechnął się, patrząc w jej oczy.



