Piesie Przygody

„— Burek, chodź tu szybko!” – Wojtek wyskoczył z samochodu i podbiegł do psa leżącego na poboczu. Ale Burek nie wstał, nie merdał ogonem… Nagłe zrozumienie sparaliżowało Wojtka – pies nie żył. „Co ja powiem mamie?!” – myślał, pochylając się nad nieruchomym ciałem Bursztyna, a gorzkie łzy spływały po siwej mordzie psa.

Starszy pies Katarzyny Janowskiej od początku nie polubił jej córki, Oli. Już przy pierwszym spotkaniu warczał głucho, gdy tylko dziewczyna przechodziła obok, nerwowo uderzając ogonem o drewniane schody ganku. Ola się go bała i cicho nienawidziła.

„Pf, bezużyteczny stwór… Gdybym miała wybór, dawno poszedłby na tamten świat!” – syczała pod nosem, patrząc na Bursztyna.

„Ola, co ty wygadujesz! Może nie lubi twoich perfum albo denerwują go twoje obcasy? To przecież staruszek, a starsi ludzie – nawet psi – bywają dziwaczni” – tłumaczył żonie Wojtek.

A Katarzyna tylko patrzyła na synową z niesmakiem. Gdyby ta zadziorna dziewczyna wiedziała, kim naprawdę był Burek! Z pewnością przysłużył się rodzinie bardziej niż Ola.

Katarzyna nigdy nie wtrącała się w życie syna. Nawet gdy przedstawił jej narzeczoną, nie protestowała, choć serce jej się ściskało. W Oli było coś sztucznego – uśmiechała się, ale ten uśmiech nie dawał ciepła. Gdy Wojtek zapytał:

„Mamo, podoba ci się Ola? Piękna, prawda?”

Katarzyna odpowiedziała tylko:

„Ty ją poślubiasz, nie ja… Ważne, żebyście byli szczęśliwi. A ja mogę was tylko pobłogosławić.” I mocno przytuliła syna.

Po ślubie młodzi zamieszkali w mieszkaniu Oli, które dostała w spadku. Wojtek rzadko odwiedzał matkę na wsi, choć za nią tęsknił. Ola nie lubiła tam jeździć – wolała wygodne wakacje, a on nie chciał się z nią kłócić. Ale tego lata żona nagle wpadła na pomysł wyjazdu na wieś.

„W internecie piszą, że ekoturystyka jest zdrowa i odstresowuje. W mieście sam stres i brak ruchu! No i to teraz modne! Tylko drogo… Dlatego pomyślałam o wsi twojej mamy” – mówiła, pakując walizki.

Wojtek ucieszył się – dawno nie widział rodzinnego domu. Jeśli ekoturystyka miała być pretekstByło mu ciężko bez Bursztyna, ale gdy mały szczeniak wtulił się w niego ciepłym ciałem, Wojtek poczuł, że życie powoli wraca do normy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × jeden =

Piesie Przygody