Mój mąż i ja jesteśmy właścicielami dużego psa, więc rozumiemy, jak dbać o zwierzęta. Ale nasi sąsiedzi po drodze nie rozumieją tego zbytnio i nie chcą zrozumieć. Chodzi o to, że mają paskudnego małego psa, który denerwuje wszystkich wokół. I to nie tylko moja opinia z mężem. Nawet Ci, którzy nie mają zwierząt w naszym domu, nadal narzekają na tego psa. A wszystko dlatego, że tak głośno szczeka. Potrafi też zaatakować kogoś przy wejściu.
Nie tak niebezpiecznie, że może ugryźć, ale nadal nie jest miło trzymać się w obawie, że w każdej chwili ta mała piszczałka może Cię ugryźć. Najgorsze jest to, że jestem z mężem. Kiedy nasz pies i ja wychodzimy wieczorem na spacer, sąsiedzi wybiegają ze swoim małym psem. Nasz pies jest stale w kagańcu i na smyczy, ale mały pies biegnie tak po prostu, specjalnie prowokuje naszego dużego psa. Ten mały smród może zmieścić się w pysku naszego psa w mgnieniu oka.
W jakiś sposób powstrzymujemy naszego psa, a sąsiedzi nadal narzekają:
– Normalnie wychowuj swojego psa, a potem wyjchodź na zewnątrz.
– To Ty uważaj na swojego psa. Nie można spokojnie wyjść z klatki, ciągle włazi pod nogi i piszczy.
– Mamy ją małą, nikomu nic złego nie zrobi.
– Ale wszyscy się boją.
Właściwie nie możemy rozmawiać z sąsiadami. Tak więc co wieczór trzymamy naszego psa z całej siły, podczas gdy mały pies sąsiada powoli przechodzi obok nas.


