Pierwszy krok w nieznane

Pierwszy placek niesmacznym

Krystyna była urodziwą dziewczyną, która właśnie skończyła dwadzieścia siedem lat. Jej życie przypominało stare przysłowie: *„Chciała baba placek, a dostała klusek”*. Wielu chłopaków się w niej podkochiwało, ale większość chciała od razu „wszystkiego”. Po co zwlekać? Czasy takie są – okazja nie śpi, a jeśli ją przegapisz, skorzysta ktoś inny.

Wychowała się w świecie kobiet – babcia i mama, dwie stateczne, tradycyjne panie, zajmowały się jej wychowaniem. Imię dostała po praprababce, która kształciła się niegdyś w pensji dla panien z dobrych domów, w tamtej, dawnej Polsce.

Dziadek odszedł wcześnie, a mama rozstała się z ojcem Krystyny, gdy ta miała zaledwie dwanaście lat. Od dziecka pochłaniała książki, w których romantyczni bohaterowie walczyli o honor ukochanych, gotowi były na wszystko, by ochronić je przed zimnem, głodem i nieszczęściem. Marzyła o takiej miłości – czystej, ofiarnej, z potajemnymi spacerami i pocałunkami w świetle księżyca. Była nowoczesną dziewczyną, znała życie, ale w głębi duszy pragnęła właśnie tego.

Tymczasem współcześni mężczyźni rzadko bywali subtelni. Pędzili przez życie, łapiąc przyjemności, gdzie się da. Kwiaty? Jedną różę na pierwszej randce. Od pocałunków od razu przechodzili do „bliższej znajomości”. Żadnych romantycznych uniesień. Kwiaty potem pojawiały się tylko przy okazji rocznic lub świąt – o ile związek przetrwał na tyle długo, by doszło do ołtarza.

Wiele dziewczyn akceptowało ten styl. Po co tracić czas na rozmowy, skoro można od razu „mieć coś konkretnego”? Ale Krystyna nie potrafiła się w tym odnaleźć. Zakochiwała się, czuła motyle w brzuchu, a potem patrzyła, jak wybranek jej serca znika w ramionach innej. Mężczyźni spieszyli się, by „nacieszyć się wolnością”, zanim wpadną w sidła małżeństwa.

Jej przyjaciółki dawno już wyszły za mąż, urodziły dzieci, niektóre zdążyły się nawet rozwieść i powtórnie stanąć na ślubnym kobiercu. Spotykając Krystynę, pytały z politowaniem: *„Kiedy wreszcie znajdziesz swojego księcia?”* Ale gdzieś zagubił się ten jedyny, który – jak wierzyła – był jej przeznaczony. A jeśli w ogóle go nie spotka?

Czas mijał, wolnych kandydatów ubywało, przybywaAle życie potoczyło się inaczej – Krystyna zrozumiała, że szczęście nie przychodzi z przymusu, a prawdziwa miłość cierpliwie czeka na właściwy moment.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 2 =

Pierwszy krok w nieznane