Pierwsze Wrażenie

– Mamo, poznaj, to Ola – przedstawił nieśmiało Kuba dziewczynę, z którą wrócił późnym wieczorem do domu.

– Dobry wieczór – odparła Halina, niechętnie patrząc na niespodziewaną gościę. – Świetny czas wybraliście na poznawanie się! Do północy tylko pięć minut…

– A ja mówiłam Kubie, że już późno – błyskawicznie odpowiedziała dziewczyna. – Ale on zawsze musi postawić na swoim! Taki uparty!

*No proszę, jaka sprytna* – pomyślała Halina. *Sama się tłumaczy, jego obwinia. Niezbyt sympatyczna osoba.*

– No, wejdźcie – zaprosiła matka i, nie dodając ani słowa, wyszła do sypialni.

Co miała robić? Przecież nie wyrzuci jedynego syna z domu w środku nocy! I to przez jakąś podejrzaną dziewczynę! Chcą razem mieszkać? Niech będzie. Matka jest po to, żeby syna chronić i otwierać mu oczy. A ona, Halina, zrobi to szybko. I Kuba sam wyprawi tę Olę z powrotem, nawet nie żałując! Jeszcze się ucieszy, że się uwolnił!

Całą noc Halina nie spała, układając plan pozbycia się Oli z mieszkania.

Nie, nie była przeciwna, żeby Kuba się ożenił. Chłopak ma już 30 lat, najwyższy czas na założenie rodziny.

Ale nie z taką!

Po pierwsze, jest znacznie młodsza. Więc pewnie ma jeszcze wiatr we włosach.

Co z niej za żona? Matka? Gospodyni?

Po drugie, jej zachowanie mówi samo za siebie: zjawiła się w cudzym domu w nocy, nawet nie przeprosiła! A jeszcze oskarżyła o nie wiadomo co jej ukochanego syna…

I została na noc!

Ciekawe, czy to u niej pierwszy raz, czy norma?

Po trzecie – po prostu nie spodobała się Halinie.

To znaczy, że i Kubie się znudzi.

Po co więc tracić na nią czas?

Plan okazał się niepotrzebny.

Ola sama dała Halinie mnóstwo powodów, żeby wszystko postawić na swoim miejscu.

Pierwszy dzwonek zadzwonił już rano.

Ola poszła pod prysznic i wyszła dopiero po godzinie.

Kuba w tym czasie nerwowo chodził po mieszkaniu, coraz bardziej zirytowany.

– Synku, co się stało? – spytała czule Halina. – Dziewczyna chce ładnie wyglądać, żeby ci się podobać…

– A ja muszę do pracy!

– To zapukaj, wytłumacz, że nie jest sama w mieszkaniu – zaproponowała matka.

– Niewygodnie – mruknął Kuba. – Porozmawiam z nią później. A ty, mamo, zdążysz?

– Ja? Tak. Od dawna jestem gotowa. Upiekłam racuszki. Siadaj jeść.

– Ale ja się jeszcze nie umyłem!

– Nic strasznego, umyjesz się później. A teraz – nie marnuj czasu, zjedz porządnie. Cały dzień przed tobą.

Kuba usiadł do stołu.

Wtedy z łazienki wyszła Ola, z ręcznikiem na głowie. Wyglądała cudownie!

– Nareszcie! – wykrzyknął Kuba i rzucił się do zaparowanego lustra…

W mgnieniu oka się umył, ogolił, połknął najmniejszego racuszka i, wybiegając, rzucił na odchodne:

– Do wieczora! Mam nadzieję, że się polubicie.

– Kubuś! – zawołała za nim Ola. – Mieliśmy dziś pojechać po moje rzeczy.

– Pojedziemy. Wieczorem. Nie nudź się! – dobiegło już z klatki schodowej.

Halina wstała, zamknęła drzwi za synem, odwróciła się do Oli i spytała wprost:

– Nie wstyd ci?

– Nie – uśmiechnęła się dziewczyna. – A powinno?

– Kuba przez ciebie spóźni się do pracy!

– Nie spóźni. Pewnie złapie taksówkę. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.

– Tak czy inaczej: pamiętaj, nie jesteś tu sama. Jeśli chcesz godzinę stać pod prysznicem, wstawaj wcześniej. Dobrze jeszcze, że mam dziś wolne.

– Nie zrobię tego więcej – spokojnie odparła Ola. – Przepraszam.

Halina się zdziwiła. Spodziewała się awantury. A tu…

– No dobrze – burknęła niechętnie i poszła do łazienki.

Od razu zauważyła nową tubkę pasty do zębów, otwartą mimo że stała obok niedokończona.

– Ola, po co otworzyłaś nową pastę?

– Wolę ten smak…

– Mam nadzieję, że przywieziesz własną pastę i szampon?!

– Oczywiście, Halino Stanisławo…

– I ręczniki!

– Przywiozę…

Choć Halina próbowała wywołać kłótnię, Ola nie dała jej najmniejszej szansy. Zgodziła się ze wszystkim, pokornie kiwała głową, „zapamiętywała” przyszłe obowiązki.

W końcu Halina zmęczyła się wymyślaniem pretekstów i postanowiła działać otwarcie.

– Po co tu w ogóle przyszłaś?

– Kochamy się z Kubą…

– Jeszcze żebyś nie kochała takiego chłopaka! Tylko nie rozumiem: co on w tobie widzi?

– Nie pytałam…

– A kim są twoi rodzice?

– Mama pracuje w szwalni. Jest krawcową.

– A ojciec?

– Nigdy go nie poznałam.

– Jasne. Bez ojca. I jak zamierzasz być dobrą żoną dla mojego syna?

– Postaram się…

– Próbuj, nie próbuj – nic z ciebie nie wyjdzie, dziewczyno. Mój syn cię nie kocha. Tylko mu się wydaje! Znam go lepiej! I nigdy się z tobą nie ożeni! Po co? Skoro i tak na wszystko się zgadzasz.

– On mnie kocha – głos Oli zadrżał. – Jestem pewna.

– Na próżno. Myślisz, że jesteś u niego pierwsza?

– Nie myślę… Ale to nie ma znaczenia…

– Nie ma znaczenia? Za tydzień się z tobą znudzi! Nie jesteś mu równa! Intelekt! Słyszałaś to słowo?

– Słyszałam. Tylko tutaj jest nie na miejscu.

– A to dlaczego?

– Mam wyższe wykształcenie.

– I co z tego? Słuchaj, lepiej idź do domu. Nie ma dla ciebie tu miejsca. Od rana próbuję ci to wytłumaczyć, a ty jakbyś nie rozumiała.

– Dobrze, pójdę. Ale co powiesz Kubie? Nie spodoba mu się to.

– To nie twoja sprawa! Wynoś się i nie wracaj. Nikt cię tu nie chce.

Halina mówiła i sama dziwiła się własnej złości. Nigdy nikomu nie powiedziała nawet setnej części tego, co dziś wyrzucrała Oli. Trujące słowa same płynęły jej z ust.

A Ola?

Dziewczyna patrzyła na Halinę i wszystko rozumiała.

Mama po prostu ją zazdrości o syna! Znają się niecałą dobę,Ale zamiast odejść, Ola spojrzała Halinie prosto w oczy i cicho powiedziała: „Zostanę, bo to jest teraz mój dom też”.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − 4 =

Pierwsze Wrażenie