Pierwsza miłość w szkole: historia dziesiątej klasy.

**Pierwsza miłość w szkole: historia dziesiątej klasy.**

Zawsze lubiłem patrzeć, jak Weronika zakochuje się w szkole, jeszcze w dziesiątej klasie. Ten chłopak z klasy, który zawsze jej się podobał, po wakacjach zmienił się nie do poznania wyglądał teraz jak prawdziwy książę. We wrześniu, gdy usiadł obok niej w ławce, Weronika czuła się, jakby unosiła się w siódmym niebie.

Ona też się zmieniła. Z dziewczynki stała się młodą kobietą o smukłej talii i zgrabnych nogach. Włosy związane w kok odsłaniały jej delikatną szyję.

Krzysztof przyglądał się jej z krytyczną uwagą i uznał, że nie będzie mu wstyd siedzieć obok niej. Poza tym uczyła się świetnie, a w razie potrzeby można by od niej ściągać. Weronika była dobra i wrażliwa.

Ale szkolna przyjaźń szybko przerodziła się w miłość pierwszą, gorącą, pochłaniającą, która przyszła w najmniej odpowiednim momencie

Trzeba było przygotowywać się do matury, wkuwać notatki, czytać podręczniki. A Krzysztof i Weronika po lekcjach chodzili na spacery, całowali się na ławce w parku, zimą jeździli na łyżwach.

Rodzice Krzysztofa byli niezadowoleni. Syn miał zdawać na wojskową akademię, a przez związek z Weroniką zaniedbywał naukę. Wczesna miłość nie wróżyła nic dobrego. Krzysztof miał przed sobą przyszłość, a Weronika pochodziła z niezbyt zamożnej rodziny

Takimi słowami ojciec przekonywał syna. Matka, współczując mu, przytakiwała.

Weronika mieszkała z babcią. Matka zmarła, gdy miała pięć lat. Zginęła tragicznie. W akcie urodzenia, w rubryce ojca, gruba czarna kreska zdradzała nieobecność

I w kogo się tak zakochałaś? zastanawiała się zatroskana babcia. Ach, tak W matkę.

Gdy rozmowa schodziła na temat matki Weroniki, milkła natychmiast. Babcia, zaciskając usta, milkła, jakby patrzyła w głąb siebie, w swoją przeszłość, i tylko cicho wzdychała.

A Weronika biegła na kolejne spotkanie z Krzysztofem. Rzadko zdarzało się, żeby nie widzieli się po szkole. Nauka szła coraz gorzej, nauczyciele zaczęli się niepokoić, rodzice Krzysztofa coraz częściej besztali syna i postawili ultimatum nie widywać się z dziewczyną, przynajmniej do pełnoletności.

Krzysztof uśmiechnął się gorzko. Nie chciał zrywać z Weroniką. Po raz pierwszy w życiu byli sobie tak bliscy. To nowe uczucie zawładnęło jego sercem. Ale o poważnych związkach nawet nie myślał. Reakcja rodziców była przewidywalna.

Gdy Weronika odkryła, że jest w ciąży trzy miesiące po ich zbliżeniu, ogarnęła ją rozpacz. Matura była coraz bliżej, za oknem śpiewały ptaki, szemrały strumienie. A Weronika płakała w poduszkę, starając się nie obudzić babci. Babcia jednak, widząc zmianę w jej zachowaniu, kobiecą intuicją domyśliła się prawdy.

Krzysztofa Weronika widywała teraz tylko w szkole. Jego ojciec stanowczo zabronił im kontaktu. Gdyby tylko wiedzieli

Pewnego wieczoru babcia podeszła do łóżka wnuczki i spokojnie zapytała:

Myślisz o urodzeniu dziecka? Tylko nie kłam. Już raz przez to przeszłam z twoją matką. Kobieta usiadła na krawędzi łóżka i rozpłakała się, a Weronika przytuliła się do niej, czując ciężar winy.

Co mam robić, babciu? szepnęła. Jego rodzice są absolutnie przeciw. Oni nic nie wiedzą.

A on? Wie? spytała babcia.

Nie. Boję się mu powiedzieć. Boję się, że od razu Weronika pierwszy raz wypowiedziała to, czego nawet myśleć się bała.

I tak już cię praktycznie porzucił potwierdziła obawy babcia. Ale musisz mu powiedzieć. To twój obowiązek. Jeśli ucieknie, znaczy, że nie jest wart takiej kobiety. Wtedy nie żałuj. I nie pokazuj, że kochasz. Miej dumę. Damy sobie radę. Pójdę do pracy.

Jak to, babciu Do pracy? Przecież jesteś na emeryturze.

Sprzątaczka, w naszym bloku. Czemu nie? Dopóki żyję, potrafię trzymać miotłę. Pomogę. Inaczej nie da się, moja mała.

Weronika płakała już na cały głos, babcia też. Ale szybko się opanowała.

Dość płaczu. Teraz nie wolno. Śpij. Babcia wstała i stanowczo dodała:

Tylko przyrzeknij mi, że skończysz szkołę. Koniecznie. Nieważne, co się stanie.

Weronika uspokoiła się. Postanowiła, że przy pierwszej okazji powie Krzysztofowi o dziecku. Wiedziała, że raczej nie będzie szczęśliwy, ale była gotowa na wszystko. W jej wnętrzu już rosło maleństwo, które pokochała. Co znaczył dla niej jego opór? Wkrótce zostanie matką, a to największe szczęście

Krzysztof już siedział w innej ławce. W klasie szeptano o ich rozstaniu jedni wini

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × cztery =

Pierwsza miłość w szkole: historia dziesiątej klasy.