Z żoną jesteśmy małżeństwem od 12 lat. Mamy dwoje dzieci i własne mieszkanie. Życie układa nam się naprawdę dobrze, dzieci chodzą do szkoły, my pracujemy, a w każdy weekend jeździmy do ojca żony na wieś. Teść jest dość schorowany – ma wysoki cukier, w dodatku ma nadwagę. Czasami ciężko jest mu cokolwiek zrobić w domu, nawet takie podstawowe rzeczy jak odkurzenie domu są dla niego awykonalne. Przez to z żoną co weekend u niego sprzątamy, robimy zakupy, a nawet żona gotuje mu obiady na cały tydzień. Jest nam ciężko, ale co możemy zrobić. Teść jest też dobrym mężczyzną, nie wtrącał się nigdy do nas. Jest jednak dość samotny, bo jego żona zmarła 10 lat temu i mieszka w tym domu na wsi zupełnie sam.
To był czas, kiedy nasza córeczka poszła do pierwszej klasy. Musieliśmy więc dać je odpowiednie wsparcie, poświęcać więcej czasu i oczywiście jednocześnie pracować jak i załatwiać wszystkie domowe sprawy.
Teść powtarzał, że nie chce drugi raz już się żenić. Nigdy się z nim nie kłóciłem i nawet nie denerwowało mnie to, że ciągle powtarzał te swoje złote rady, no naprawdę, nie mogłem na niego narzekać. Kiedy jednak pewnego wieczora żona poinformowała mnie o tym, iż podjęła decyzję, że jej ojciec ma z nami zamieszkać, byłem zdenerwowany i zupełnie sobie tego nie wyobrażałem i ciągle pytałem:
– Niby jak? Jeden pokój zajmujemy my, drugi syn, a trzeci córka. Jeśli dzieci zamieszkają w tym samym pokoju, to ciągle będą się tylko kłócić.
– Przyzwyczają się, a dla mnie ważne jest to, żeby tata mieszkał z nami, bo będę o niego po prostu spokojniejsza.
Tak naprawdę nigdy nie byłem przeciwny, by pomagać teściowi. Kilka lat temu, kiedy był zdrowszy i mógł się swobodnie poruszać, z żoną także wspieraliśmy go finansowo, a teraz jesteśmy dfla niego osobistymi gosposiami, ogrodnikami, kucharzami i pielęgniarkami. Tego jednak było mało i od teraz ma z nami jeszcze mieszkać! Ja tak nie chcę, ale boję się jakkolwiek sprzeciwić, bo jeszcze pomyślą, iż uważam teścia za ciężar. Nie wiem, co mam zrobić.




