Pół roku temu urodziłam synka. Poród nie był łatwy, nawet powiedziałabym, że był naprawdę ciężki. Nawet nie wyobrażam sobie, jak poradziłabym sobie ze wszystkim bez pomocy mojego kochanego męża i teściowej. Kiedy jeszcze leżałam w szpitalu, moja teściowa przychodziła do mnie i pomagała mi przy dziecku, ale także w innych rzeczach. Czasami wręcz czułam się przez to zawstydzona, ale mogłam liczyć tylko na nich, bo mojej mamy przy mnie nie było. A gdzie wtedy była mama? Podczas gdy ja wiłam się z bólu, zarówno tuż przed porodem, jak i po nim, moja mama była niezwykle zajęta opieką nad dziećmi mojego brata. Zresztą, moja mama swoim zachowaniem zawsze pokazywała mi, że brat jest dla niej ważniejszy. Na przykład moja teściowa miesiąc temu była chora, więc żeby nie zarazić mnie czy mojego dziecka, na jakiś czas przestała do nas przychodzić. Wtedy zwróciłam się do mojej matki o pomoc, ale ona powiedziała, że nie ma czasu, ponieważ musi zająć się dziećmi brata i w dodatku to ona odbiera Renatkę z przedszkola.
Renata niedawno skończyła 3 lata, a jej brat Damian – 5. Mama nie widzi świata poza nimi, za to mojego dziecka chyba po prostu nie lubi. Pewnego dnia mama do mnie zadzwoniła i zaprosiła mnie na działkę. Byłam zaskoczona, ponieważ bardzo rzadko słyszę od niej takie propozycje. Mama powiedziała, że mojemu dziecku przyda się trochę świeżego powietrza, a ja odpocznę od zgiełku miasta. Mąż poparł w tym teściową, uważał również, że z synkiem przyda się nam to, ponieważ bardzo rzadko mamy okazję być bliżej natury i witaminy częściej przyjmujemy w tabletkach i suplementach, a nie naturalną drogą. Dopiero, kiedy usłyszałam jego argumenty, zdecydowałam się pojechać. Mąż zawiózł mnie na działkę z samego rana w sobotę, a moi rodzice byli tam już od piątku. Ich działka znajdowała się 250 km od naszego miasta, dlatego, gdy tylko znaleźliśmy się już na miejscu, zarówno ja, jak i synek poszliśmy spać, będąc zmęczeni tą trzygodzinną podróża. Niestety, szybko obudziły nas jakieś dziecięce krzyki.
To był mój bratanek i bratanica. Chciałam już zadzwonić do męża, żeby szybko po mnie wrócił, bo myślałam, że dzieci przyjechały z bratem i jego żoną, a ja nie chciałam ich widzieć, jednak okazało się, że brat przywiózł dzieciaki, a sam wrócił do miasta. Mama zaprosiła mnie na działkę wyłącznie po to, abym opiekowała się dziećmi mojego brata, bo sami mieli sporo do zrobienia na działce, więc uznali, że w końcu mogę się na coś przydać i wymyślili mi takie zajęcie na weekend. Matka ciągle mi rozkazywała: “Daj spokój, zostaw na chwilę syna. Widzisz przecież, że Renatka jest głodna, więc szybko zrób jej coś do jedzenia! No daj spokój, syn Ci przecież nie ucieknie, nawet nie potrafi chodzić, a Damianek się nudzi. Wymyśl dla niego jakąś zabawę!”. Tak więc aż do wieczora musiałam biegać między wszystkimi dziećmi i organizować czas tak, aby niczego nie przeoczyć. Nie mogłam już tego znieść i poprosiłam męża, aby po mnie przyjechał, bo ja nie zamierzam uczestniczyć w tym domu wariatów. Kilka godzin później czekał już na mnie pod bramą. Mama obwiniała tylko mnie za wszystko i uznała, że interesuje mnie tylko moje dziecko, więc jestem egoistką, a sama uważała, że ona postąpiła słusznie. Dość, więcej już nie pozwolę tak siebie traktować! Dobrze, że chociaż z teściową mi się poszczęściło.



