Marta szybko dokończyła pracę domową, przygotowała obiad i zdecydowała się na krótki spacer. Kierowała się ulubioną ścieżką prowadzącą do miejskiego jeziora. Nagle zatrzymała ją starsza pani.
– Cześć! Jak się masz? – zapytała nieznajoma.
– Bardzo dobrze! – odpowiedziała Marta, spoglądając uważnie na kobietę. Rozpoznała w niej swoją byłą koleżankę z klasy, Iręnę.
– To ja!
– Wyglądasz inaczej…zmieniłaś się.
– Życie nie obdarzyło mnie słodkościami – zaczęła opowiadać kobieta.
Obie kobiety miały swoje bolesne momenty w życiu. Marta spotykała się z Mikołajem i kochała go, marzyła o ślubie. Może to by się spełniło, gdyby nie Irena, która kiedyś nagle wkroczyła w życie Marty, zadając jej głębokie rany.
Irena była piękna – zarówno z zewnątrz, jak i wewnętrznie. Trudno było jej się oprzeć. Marta wątpiła, czy Irena prawdziwie kochała Mikołaja. Być może działała pod wpływem zazdrości lub chęci doświadczenia swoich kobiecych wdzięków. Niezależnie od tego, Irena odebrała Martynie Mikołaja i wkrótce poślubiła go. Po tym wydarzeniu nigdy już się nie spotkały. Irena całkowicie zniknęła, nikt nie słyszał o niej ani nie widział jej.
Oto spotkały się ze sobą rywalizujące ze sobą dawno niewidziani znajomi. Marta spytała:
– Gdzie podziała się ta piękność?
– Irena, zmęczona życiem, stała przed nią z siniakami pod oczami i wygasłym spojrzeniem.
Okazało się, że szczęście Ireny nie trwało długo. Biznes prowadzony przez rodziców jej męża zbankrutował, a stan finansowy rodziny dramatycznie się pogorszył. Mikołaj, przyzwyczajony do luksusu, nie potrafił znaleźć pracy. Być może to doprowadziło go do alkoholizmu. Zainteresował się również automatami do gier, co pochłonęło cały ich majątek. Irena nie była w stanie go powstrzymać, a rodzice byli bezradni.
Ten styl życia zdawał się niszczyć Mikołaja, pozbawiając go ludzkości. Stał się agresywny i wielokrotnie podnosił rękę na Irę. Często uciekała do rodziców z powodu jego agresji. Mimo to Irena musiała do niego wrócić, gdyż nie miała innego wyjścia.
Marta przerwała jej opowieść, życząc jej wszystkiego najlepszego, po czym ruszyła w swoją stronę.
Wierzyła, że prawo karmy w końcu zadziała. Być może była okropna, kiedy zabierała ukochanego Marcie, ale teraz czerpała korzyści z tego, co samazasiała. Marta nie czuła współczucia wobec Ireny, choć przyznała, że może wtedy uratował ją Anioł Stróż. Kto wie?
Teraz Marta jest szczęśliwa. Jej mąż nie pije, nie używa przemocy, kocha i troszczy się o nią. Ma również dwoje wspaniałych dzieci oraz stabilną sytuację finansową. Czy to nie wystarcza do szczęścia?



