Moja żona powiedziała mi, że przestała mnie już kochać i znalazła sobie innego faceta, a ja klęczałem przed nią upokarzając się i błagając ją, by mnie nie porzucała. Ona jednak podjęła już decyzję i zostałem sam. Mamy syna, który dawno temu juź się ożenił i mieszka w innym mieście, więc nie ma możliwości ciągłego odwiedzania mnie. Kiedy dowiedział się, że jego matka mnie porzuciła, wcale się nie zdziwił i odniosłem wrażenie, że wiedział o przygodach swojej matki. Teraz zostałem sama w tym ogromnym mieszkaniu.
Nie mogę uwierzyć w to, co mi się przydarzyło. Z żoną bardzo rzadko się kłóciliśmy i uważałem, że mieliśmy dobre relacje. Często spędzaliśmy razem czas, a ja starałem się nie dawać jej powodów do złości. Kiedy tam siedziałem sam zacząłem sobie przypominać, że jakieś znaki ostrzegawcze zaczęły się pojawiać na długo przed tym, jak żona złożyła wniosek o rozwód. Powiedziała mi, że przytyłem, a jej się to nie podoba, więc oczywiście zacząłem przestrzegać diety i monitorować to, co jem. Mimo tego widziałem, że żona mnie już nie pożąda.
Boli mnie to wszystko, a najgorsze jest dla mnie to, że jestem teraz sam i nikt mnie nie potrzebuje. Komuś może się wydawać, że nic strasznego się nie wydarzyło, bo takie rzeczy dzieją się w życiu, ale dla mnie to koniec i wiem, że już z nikim się nie zwiąże. Teraz mam dużo wolnego czasu, ale nie wiem, co robić, więc spędzam czas głównie na myśleniu o tym wszystkim. Mam jeszcze nadzieję, że żona się opamięta i do mnie wróci, ale tak raczej nie będzie. Nawet teraz siedzę, piszę to wszystko i płaczę, bo nie wiem, jak mam żyć. Chcę porozmawiać z kimś od serca, ale nie mam z kim.




