Pewnego dnia zobaczyłem moją szczęśliwą siostrę w centrum handlowym, jak szła pod rękę z eleganckim …

Pewnego dnia zobaczyłem moją zadowoloną siostrę w sklepie, idącą pod rękę z szanowanym mężczyzną, oboje mieli obrączki.

Małgorzata miała siostrę bliźniaczkę o imieniu Bogusława. Od małego były nierozłączne. Bawiły się razem, dzieliły tajemnicami i razem obrywały, gdy coś przeskrobały. Zawsze stawały za sobą murem, niezależnie od sytuacji. Ubrania też nosiły identyczne, nawet gdy dorosły i mogły wybierać je same. Sprawiało im frajdę, że są podobne z dumą podkreślały swoje bliźniacze powiązanie.

Ich rodzinie nigdy się nie przelewało. Tata był nauczycielem, mama pracowała w sklepie spożywczym w Poznaniu. Gdy Małgorzata dostała się na studia na Uniwersytet Adama Mickiewicza, Bogusława bardzo chciała pójść tą samą drogą, ale niestety rodziców ledwo było stać na czesne tylko dla jednej z nich. Bogusława czuła się z tym okropnie pieniądze były zawsze skrupulatnie wydzielane, a jej nie było stać nawet na bilet miesięczny na tramwaj po mieście. Nawet, gdy dorabiała jako kelnerka, wszystko szło na opłaty i podręczniki. Czuła się wykluczona, nie mogła sobie z tym poradzić, chociaż bardzo się starała.

Wieczorem przy kolacji, kiedy babcia bliźniaczek wypiła o kieliszek domowej nalewki za dużo, palnęła parę słów za dużo i zdradziła rodzinną tajemnicę. Okazało się, że gdy rodzice dowiedzieli się, że mają bliźniaczki, rozważali oddanie jednej do adopcji rozważali, bo bali się, czy podołają wychowaniu dwójki dzieci na raz. Ta, o której wtedy myśleli, to była właśnie Bogusława.

Dla niej to był szok i ogromna przykrość. Choć rodzice wiele razy próbowali ją uspokoić i przepraszać, żal i poczucie niesprawiedliwości pozostały. W głowie Bogusławy pojawiła się myśl, że rodzice kochają ją mniej niż Małgorzatę. Na przekór wszystkim postanowiła rzucić studia i zabrała dokumenty z uczelni, sprawiając rodzicom wielki zawód.

W dodatku, coraz częściej złościła się na siostrę. Myślała, że gdyby nie Małgorzata, ona byłaby jedynaczką, najbardziej kochaną i niczego by jej nie zabrakło. Od tego czasu bliźniaczki praktycznie przestały się do siebie odzywać. Każda poszła w swoją stronę.

Małgorzata wyszła za mąż za Michała, urodziła synka, a relacje z Bogusławą praktycznie się urwały. Spotkały się tylko raz w domu rodzinnym i już wtedy Bogusława była niemiła, przytykała Małgorzacie, krytykowała jej wygląd i sposób bycia.

Któregoś dnia, w centrum handlowym Stary Browar, zupełnym przypadkiem zobaczyłem Bogusławę. Siedziała przy stoliku obok eleganckiego mężczyzny, wyraźnie dobrze ustawionego i starszego od niej. Kiedy podszedłem, ledwo na mnie spojrzała, a potem udała, że mnie nie rozpoznaje. Podałem jej rękę, a ona cofnęła się o krok, jakby była zażenowana. Chwilę później wyszli razem i wsiedli do luksusowego auta. Pomyślałem, że to jej mąż.

Po jakimś czasie znowu spotkaliśmy się w domu naszych rodziców w Poznaniu. Tym razem Bogusława otwarcie zaatakowała Małgorzatę. Zadrwiła z jej fryzury i prostoty według niej, siostra wyglądała na zaniedbaną i źle reprezentowała rodzinę.

Może było w tych słowach ziarno prawdy Małgorzata miała naturalne loki, nie przepadała za makijażem, a nosiła raczej zwyczajne ubrania. Bogusława za to zawsze była umalowana, miała modną fryzurę, nosiła soczewki kontaktowe zamiast okularów i korzystała ze wszystkich możliwych zabiegów kosmetycznych.

Małgorzata poczuła się bardzo dotknięta. Bolały ją te słowa, chociaż miała przecież rodzinę, kochającego męża i dziecko była z siebie dumna. Przyszła do mamy z żalem, wylała z siebie to wszystko, co zbierało się przez lata rozłąki. Zastanawiała się, jakim cudem jej własna siostra, z którą była tak blisko przez dzieciństwo, mogła stać się aż taką jędzą. Skąd ten chłód, nienawiść, brak zrozumienia?

Mama tylko poprosiła Małgorzatę, by nie miała pretensji do siostry i pozwoliła jej układać sobie życie, jak chce. Poprosiła, żeby nigdy nie robiła Bogusławie na złość ani nie utrudniała życia.

Od tego dnia Małgorzata mogła pojawiać się u rodziców tylko po wcześniejszym umówieniu się, by nie spotkać się przypadkiem z Bogusławą. Czasem jedno krótkie zdanie potrafi zmienić los całej rodziny na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × dwa =

Pewnego dnia zobaczyłem moją szczęśliwą siostrę w centrum handlowym, jak szła pod rękę z eleganckim …