Mam na imię Paweł, a moja żona – Ilona. Mamy dwójkę dzieci. Tworzymy razem naprawdę zgraną i przyjazną rodzinę. Widzę, że moja żona mocno kocha naszych synów, zresztą ja też. W naszej rodzinie od zawsze panowała miłość i wzajemne zrozumienie. Ostatnio jednak zacząłem zauważać, że moja żona była czymś przygnębiona. Stała się przez to także bardzo nerwowa, przez co czasami zdarzało jej się krzyknąć na nasze pociechy, a dla niej było to bardzo nietypowe. Byłem bardzo zaniepokojony tym, co się działo z moją ukochaną, dlatego chciałem dowiedzieć się, co się dzieje, jednak kiedy ją o to zapytałem, odpowiedziała, że jest po prostu przemęczona.
W sumie byłem w stanie to uwierzyć – całymi dniami zajmowała się domem i dziećmi, więc miała prawo być zmęczona. Trochę mnie to uspokoiło i już więcej o nic nie pytałem, najważniejsze dla mnie było to, że nie był to jakiś straszny problem. Niestety, potem wcale nie było lepiej – Ilona stawała się coraz bardziej nerwowa i nie mogła sobie zupełnie znaleźć miejsca. Wtedy zdecydowałem, że muszę poważnie porozmawiać z nią na ten temat, ale nie zdążyłem, bo nagle zadzwonił do mnie jakiś nieznany numer. W telefonie usłyszałem nieznany głos jakiegoś mężczyzny:
– Wiesz, że Twoja żona ma jeszcze jedno dziecko? Taką uroczą dziewczynkę, Sylwię – I rozłączył się.
To było jak grzmot z jasnego nieba, zupełnie się czegoś takiego nie spodziewałem. Tego dnia szybciej wyszedłem z pracy, żeby z nią o tym porozmawiać. Gdy tylko wszedłem do domu, zacząłem:
– kochanie, kim jest Sylwia?
Żona była bardzo zdezorientowana, ale wiedziała, że nie ma już wyjścia, jak tylko powiedzieć prawdę. Powiedziała, że tuż przed tym, jak się zaczęliśmy spotykać, była z pewnym mężczyzną – starszym od niej o 10 lat. Nalegał na dziecko, a ona nie chciała, uważała, że jest na to za młoda. Dała się jednak w końcu namówić, jednak gdy tylko urodziła dziecko poczuła, że nie chciała się w tamtym momencie babrać w pieluchach i zostawiła dziecko tamtemu mężczyźnie. Uciekła do innego miasta, w którym potem poznała mnie. Ułożyła sobie ze mną życie, potem poczuła się gotowa na dzieci i dzięki temu stworzyliśmy tak wspaniałą rodzinę. Niestety, tamten facet ją znalazł i groził, że jeśli mu nie zapłaci za milczenie, wszystko mi wyzna. Zapłaciła mu raz, drugi, a on chciał więcej, podczas, gdy ona nie miała już ani grosza. Mężczyzna więc spełnił swoją groźbę.
Szczerze mówiąc byłem tym zszokowany i nie rozumiałem, jak żona mogła ot tak porzucić swoje dziecko! Byłem w szoku, takiej jej nie znałem. Wybaczyłem jej jednak, bo Ilona jednak powiedziała, że żałuje swojego czynu, ale bała się nawiązać z dzieckiem kontakt, ponieważ wiedziała, że wtedy cała prawda wyjdzie na jaw, a nie sądziła, że mógłbym ją zaakceptować.
Ja jednak wiedziałem, co to dziecko musi przeżywać bez matki, dlatego bez namysłu stwierdziłem, że musi nawiązać relację z córką.
Od tamtej pory Ilona spotyka się ze swoją córką i stara się odbudować jej zaufanie, chociaż to nie jest takie proste. Odwiedza nas i coraz bardziej otwiera się zarówno na żonę, jak i na mnie, chociaż wiem, że minie jeszcze dużo czasu, zanim wszystko będzie wyglądało tak, jak powinno.




