Rodzice Doroty dali nam z okazji ślubu naprawdę kosztowny podarunek własne mieszkanie! Wręczyli nam klucze z uroczystymi słowami, że odtąd jesteśmy właścicielami. Ponieważ budynek był zupełnie nowy, zakupili je bez wykończenia, w stanie deweloperskim. Moja teściowa uznała, że skoro to oni dali nam mieszkanie, moi rodzice powinni dorzucić się do remontu. Wcześniej rodzice od strony ojca dali nam sporą sumę pieniędzy na start, ale zgodzili się też pomóc w remontowaniu.
Zaraz po ślubie ruszyliśmy z pracami. Mój tata, który zna się na budowlance, kupił wszystkie potrzebne materiały. Pomagałem mu przy robotach, a Dorota czasem również się dołączała.
Bywało, że teść również wspierał nas swoją pracą i radą. Postanowiliśmy nie wynajmować mieszkania aż do zakończenia remontu, żeby zaoszczędzić trochę złotych i zamieszkać tymczasowo z rodzicami Doroty.
Jednego wieczoru szukałem ważnych dokumentów, a przypadkowo natknąłem się na wszystkie papiery związane z naszym mieszkaniem. Zdziwiło i bardzo zirytowało mnie, że formalnym właścicielem mieszkania była teściowa!
Tego dnia planowałem z tatą wybrać się po nowe płytki do łazienki, ale poprosiłem go o przesunięcie zakupów. Pokazałem mu, co odkryłem i powiedziałem, że muszę z nim omówić całą sprawę.
Czemu mieszkanie jest zapisane na mamę Doroty, a nie na Dorotę? spytałem, gdy byliśmy już razem w domu.
Jesteś jak dziecko, Michałku. Chodzi o to, żeby zabezpieczyć naszą Dorotkę odpowiedziała teściowa tonem matki pouczającej syna.
To znaczy?
Jak się rozwiedziecie, to będziesz chciał zabrać połowę mieszkania!
Ich? Czy to w porządku, że razem z tatą pracujemy nad remontem, który pochłonie tyle pieniędzy co pół mieszkania? Czemu zakładacie, że my się rozwiedziemy? Przecież ledwo się pobraliśmy!
Mamo, prosiłam Cię, żeby mieszkanie zapisać na mnie odezwała się Dorota cicho.
Czyli wiedziałaś o tym wszystkim?
Wiem, ale próbowałam przekonać mamę, żeby zrobiła na mnie akt własności.
Doroto, co za początek naszego małżeństwa! Wszystko na kłamstwie!
Minęło kilka dni, od kiedy wróciłem do rodziców. Wciąż nie wiem, co mam zrobić. Dorota próbuje ze mną rozmawiać, ale potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć. Nie spodziewałem się takiej nieuczciwości ze strony jej rodziny choć może, tak samo postępuje wielu rodziców.
Co zrobiłbym na moim miejscu… do dziś nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi.


