Janina ma dwoje dzieci, córkę Darię i syna Dariusza. Siedem lat temu została wdową. Kiedy syn poślubił Karolinę, młodzi szybko zamieszkali sami w wynajętym mieszkaniu mimo, że Janina ma duży dom i proponowała im, że przecież mogą z nią zamieszkać. Synowej jednak ta propozycja się nie podobała i od początku mówiła, że woli, aby zamieszkali sami. Ogólnie Janina trochę była zawiedziona synową, a to ze wzgledu na to, że mówiła do niej per “Pani”, a nie zwracała się do niej “mamo”.
– Dlaczego nie nazywasz mnie mamą? – zapytała kiedyś dziewczynę.
– Bo mam tylko jedną mamę, tę moją rodzoną – odrzekła jej synowa…
Janina, kiedy odwiedzała syna zauważyła, że synowa kiedy coś gotuje, nie ubiera w ogóle fartuszka.
– Może załóż fartuch, co? – zapytała dziewczynę.
– Może też powinnam zakładać czapkę kucharską, co? Pozwól mi robić wszystko tak, jak ja tego chcę.
Kiedy Karolina zaszła w ciążę, Janina uznała, że to dobry moment, by udzielić jej różnych rad:
– Słuchaj, może jak na świat przyjdzie chłopiec, to nazwijmy go Franciszek. Mój dziadek tak miał na imię, to był cudowny człowiek…
– Sami wybierzemy imiona dla naszych dzieci. Skoro tak bardzo podobało Ci się to imię, to czemu nie nazwałaś tak swojego dziecka? Naprawdę, chcemy robić wszystko zgodnie ze swoimi planami.
Ostatnio córka Janiny także wyszła za mąż. Nie wyprawiali wesela, tylko zebrali się rodziną i w tak małym gronie świętowali. Ze strony panny młodej obecna była matka i brat wraz z żoną. Podczas obiadu Daria zwróciła się do teściowej: “mamo”. Serce Janiny prawie pękło bo poczuła się, jakby córka ją zdradziła. Urodziła ją, karmiła własną piersią, zawsze wspierała ją we wszystkim, a Daria ot tak nazwała matkę tę, którą zna zaledwie od kilku miesięcy! We wszystkim w dodatku zgadza się z teściową – Daria robiła to, czego nauczyła ją matka i była taką synową, jaką Janina chciała mieć w Karolinie. Wygląda na to, że córka postępuje dobrze, ale czemu to tak boli Janinę?




