Pełna łez historia o Michale

Marto, dlaczego uderzyłaś kota? Czy wiesz jak go teraz boli?! On nawet płacze prawie ludzkimi łzami. Przyszedł do mnie i do babci i zaczął narzekać na Ciebie. Powiedział mi w zaufaniu, że jesteś wredną i okrutną dziewczynką… Było nam przykro, gdy usłyszeliśmy to o swojej wnuczce…

Moja pięcioletnia wnuczka mruknęła mściwie i obrzuciła „donosiciela” krzywym spojrzeniem. Jej usta, niemal z nienawiścią, wyszeptały:

– Zdrajca, Toffik!

Ten, który był teraz oskarżony, chyba już zapomniał o incydencie i spokojnie leżał na moich kolanach, lekko mrużąc brązowe oczy.

Wiem jednak, że akt wychowawczy należy doprowadzić do logicznego końca, czyli do momentu skruchy „sprawcy”, więc postanowiłem dalej napominać moją damulkę, próbując dotrzeć do miłosierdzia w jej sercu. Marta jednak była nieugięta w swojej niechęci do „kapusia”, dlatego teraz czuła się ofiarą „niesprawiedliwych sędziów” i dumnie milczała.

Ty, moja droga, wyjaśnij, dlaczego to zrobiłaś. Muszę zrozumieć motywy Twojego postępowania – marszczę brwi, choć bardzo chcę ucałować jej pulchną buźkę.

Marta milczy jeszcze przez kilka chwil, ale czuję, że chce mi wszystko powiedzieć. Choćby dlatego, że mamy  niespisany sojusz: zawsze chronię ją przed gniewem rodziców, a jeśli chmury gęstnieją, biorę ją na ręce i niosę do pokoju, gdzie odpoczywa babcia.

Za to wnuczka odpłaca mi w ten sam sposób: przyciska swój policzek do mojego, porusza nosem i szepcze konspiracyjnym tonem: „Czy znowu paliłeś na balkonie, dziadku?”. Po tych słowach grozi mi malutkim palcem i kontynuuje: „Ale nie powiem babci, żeby Cię nie zbeształa, nie bój się…”.

A teraz „zdominowała” rozmowę i wykrzyczała:

– Wiesz, dziadku, nie słuchał mnie, gdy mówiłam mu o ważnych sprawach…

– Co mu powiedziałaś, że to było takie ważne? Czy nie było nikogo innego, komu mogłaś to powiedzieć, tylko Toffikowi? Mówiłaś mi, że to ja jestem dla Ciebie najważniejszy.

Chciałam… chciałam Ci powiedzieć później. Tylko na Toffiku chciałam przećwiczyć, no, żeby wszystko wyszło idealnie… Nie wiedziałam, czy zrozumiesz wszystko dokładnie, jak było, z każdym najmniejszym szczegółem. Tyle, że on sobie leżał, jak leniuch (tu słyszę intonację jej babci) i nawet ucha nie nastawił. Dlatego uderzyłam go w to ucho.

Wtedy przerwałem wypowiedź mojej wnuczce, machając drażliwie ręką w kierunku telewizora, gdzie jakiś operowy tenor opowiadał o ważnych wiadomościach z kraju:

– Wyłącz to, dziadku! Na przykład, gdy w przedszkolu nie słuchamy, to zostajemy zbesztani…

Gdy spełniłem jej prośbę, ona, niższym tonem, kontynuowała:

– Więc… O tym, co ważne…

Znów długo milczała i zagłębiała się we własne wspomnienia i doświadczenia.

– Dziś ja i Michał – zamilkła, najwyraźniej dobierając słowa – zaprzestaliśmy wszelkich stosunków.

Teraz nadeszła moja kolej na milczenie, bo wiem, że w takich przypadkach trzeba być ostrożnym w doborze słów.

– Bo wyśmiewał mnie i moją rodzinę.

– Ale w jaki sposób, Martusiu?

Powiedziałam mu, dziadku, że będę miała braciszka, że wszyscy w naszej rodzinie na niego czekają i już nawet wymyśliliśmy dla niego imię… Zapytał jakie. I powiedziałam mu, że na ogół obcym ludziom nie wolno jeszcze o tym mówić, ale ponieważ Michał nie jest mi obcy, powiem mu w zaufaniu: Janek…

I wtedy brwi Martusi zadrgały i wysklepiły się żałośnie, po czym głośno pociągnęła nosem. Płakała tak, jak to robią profesjonalni aktorzy w telenowelach: głośno, ze szlochami, a nawet jękami. A łzy, łzy z oczu najdroższej mi kobiety, lały się w wielkim stylu, „jak szlachetne perły podniesione z dna morza”.

W tym momencie ja sam, nie słuchając nawet końca tego mrożącego krew w żyłach wyznania, już postanowiłem dać nauczkę nieznanemu mi Michałowi, któremu udało się doprowadzić moją ukochaną do takiej rozpaczy. W tamtej chwili nie mogłem nawet ubrać w zdania słów pocieszenia. Siedziałem tylko i głaskałem moją Martę po głowie.

Żal skończył się tak nagle, jak się pojawił. Królowa mojej duszy zatrzymała potok łez, jednym ruchem wytarła smark, który zdążył już oblepić jej górną wargę, i kontynuowała:

Jak on się ze mnie śmiał, dziadku! Jak on się ze mnie śmiał!!! A potem powiedział: „Janek! Czy wymyśliłaś to z całą rodziną?! Tylko głupcy są nazywani Janem w bajkach. Mój brat ma tak na imię! Czy wiesz jak to imię tłumaczy się z języka starożytnego? Farmer!”.

Byłam zdezorientowana i wtedy zapytałam go: „Z jakiego starożytnego języka to pochodzi?”. Zastanowił się przez chwilę, po czym powiedział: „Pradawnego… Od tego języka!!!”.

Zaczęłam bronić, że bycie farmerem nie jest żadnym wstydem. To ważne, by dbać o uprawy roślin, dzięki farmerom mamy, co jeść, prawda dziadku?

I znów moja strażniczka honoru rodziny zamilkła.

Teraz nie mogłem się powstrzymać i zapytałem nie zważając na pedagogiczną powściągliwość:

– Co się stało potem? Po tych Twoich słowach…?

Marta spuściła oczy i niemal nieśmiało kontynuowała:

– Więc… Zaczął ze mną dyskutować.

Znów zamilkła. Czułem, jak w mojej piersi gotuje się ciekawość:

– I?

– Co – „i”, dziadku…? Oczywiście, że wygrałam. A później powiedziałam, że nie chcę już takiego kolegi, nie można wybaczyć czegoś takiego…

Marta zastanawiała się przez chwilę, szukając najbardziej pejoratywnego słowa, by opisać swojego dawnego przyjaciela, z którym znała się już od żłobka i przez dwie klasy przedszkola.

– Idio-ooo-ta.

Sama przestraszyła się złego słowa, które właśnie padło z jej ust, spojrzała na mnie przerażona i zacisnęła dłonie na ustach…

Uradowałem się, gdy usłyszałem zakończenie tej demonicznej opowieści. Udawałem, że nie zauważyłem brzydkiego słowa, które w ferworze historii, umknęło z ust mojej uroczej wnuczki. Ona, zachęcona moją reakcją, zakończyła wisienką na torcie:

– A kiedy wróciłam z przedszkola do domu, od razu zaczytałam się w Twoim słowniku: „Jan pochodzi z hebrajskiego i oznacza „ułaskawiony przez Boga”.

Wiesz, dziadku, jutro ułaskawię też Michała i wybaczę mu. Jest tak nieszczęśliwy – jego brat ma na imię Janek.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × cztery =

Pełna łez historia o Michale