Pawłowi początkowo podobało się wesołe towarzystwo teściów i brata żony, ale stopniowo zaczął zauważać dziwactwa teścia.

Najpierw Paweł wrzucił patelnię do zlewu, a żona słysząc ten głośny dźwięk natychmiast wbiegła do kuchni. Myślała, że coś się może stało. Gdy weszła do kuchni, zobaczyła, jak Paweł mówi teściowi i bratu dziewczyny: 

– Idźcie sobie, natychmiast wyjdźcie z mojego domu!

Dorota myślała, że mąż zaraz zacznie krzyczeć, ale wręcz przeciwnie – mówił bardzo cicho. Teść z ogromnymi wyłupiastymi oczami wstał i szybkim krokiem poszedł do drzwi wyjściowych. Brat Doroty spojrzał groźnie na siostrę, a jego spojrzenie mówiło: „i nic z tym nie zrobisz?». Dorota jednak nie zamierzała jakkolwiek sprzeciwiać się mężowi, wręcz przeciwnie – czuła spokój na duszy. 

To była ostatnia kropla, która przelała czarę goryczy u Pawła. Wszystko zaczęło się, gdy Paweł po raz pierwszy spotkał rodzinę Doroty. Podobało mu się wszystko, ponieważ krewni żony byli bardzo otwarci, zabawni i przyjaźnie nastawieni. Wszyscy uwielbiali dużo mówić, tańczyć i śpiewać. Paweł nie doświadczył tego przez większość swojego życia, ponieważ sam dorastał w bardzo surowej rodzinie, w której przy stole nie było mowy o śmianiu się, czasami nawet o uśmiechaniu się. Potem dzięki Dorocie wpadł niespodziewanie w towarzystwo tak wesołych ludzi.

Dopiero z czasem teść i brat Doroty stali się bardzo bezczelni. Od początku Paweł lubił przyjmować gości, ale potem zaczęli przychodzić coraz częściej i częściej, aż byli u nich prawie codziennie i zwykle zjawiali się bez zaproszenia i ostrzeżenia. Uwielbiali krytykować Pawła – a to jego praca im się nie podobała, samochód którym jeździł czy mieli jakieś objekcje do marynaty, która zrobił do mięsa.Tym razem Paweł po prostu nie mógł już tego znieść. Stał pół dnia nad mięsem, które potem piekł w piekarniku, chciał zrobić im przyjemność, a teść i jej brat zaczęli go poniżać i śmiać się z niego, twierdząc, że jedzenie jest ohydne, a poza tym facet nie powinien nawet wchodzić do kuchni. Paweł zatem wyrzucił ich z domu i poczuł ulgę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 11 =

Pawłowi początkowo podobało się wesołe towarzystwo teściów i brata żony, ale stopniowo zaczął zauważać dziwactwa teścia.