Paulina uwielbiała aktywnie spędzać czas i to samo wpoiła córce. Gdyby wiedziała, że skończy się to jej śmiercią w górach, to na pewno by tego nie zrobiła. Po tym jej mąż od niej odszedł i kobieta po prostu została sama. Żyła tak więc samotnie i nawet nie myślała o tym, że jeszcze kiedyś będzie mogła cieszyć się z życia, o zakochaniu się w kimś już nie mówiąc. Tak się jednak stało, że jedynym z górskich domów wypoczynkowych spotkała Wojtka. Mocno się do siebie zbliżyli: spacerowali razem, czytali sobie książki na głos i uwielbiali razem oglądać stare filmy.
Paulina i Wojtek nie chcieli już bez siebie żyć, dlatego sprzedali swoje mieszkania i kupili jedno dwupokojowe. Syn Wojtka, cichy i miły Paweł, był na początku szczęśliwy z powodu tego, że ojciec układa sobie na nowo życie. Jego starszy syn Kamil zaczął jednak wyrażać wątpliwości co do jego decyzji:
– Tato, Ty uważaj, bo będziesz ofiarą tej kobiety. Co Ty niby o niej wiesz?
Zostało to powiedziane w obecności Pauliny, co bardzo ją zraniło. Przez to zaczęła też nalegać na to, aby mieszkanie było zakupione tylko na Wojtka, aby nikt nie myślał, że leci na pieniądze i nieruchomość. Myśleli, że będą cieszyć sie swoim towarzystwem do końca swoich dni. Niestety, los zdecydował chyba, że Paulina jeszcze nie wycierpiała się w życiu wystarczająco, dlatego postanowił nieoczekiwanie wszystko zmienić. Mieli straszny wypadek samochodowy. Paulina przeżyła, a kiedy zobaczyła lekarza, zapytała go o męża. Okazało się, że ten nie żyje. Znowu została sama.
Ponadto krótko po tym przyszła do niej matka Wojtka, która powiedziała, że ma się wynieść z mieszkania zaraz po wypisaniu ze szpitala. Paulina próbowała zrozumieć, jak ma dalej żyć – bez Wojtka i bez dachu nad głową. Od ciężkich myśli oderwał ją telefon:
– Pani Paulina? Z tej strony notariusz Andrzej Szumlański. Dzwonię, aby poinformować Panią, że pan Wojtek Lubomirski zostawił dla Pani list. Jak mogę go przekazać?
W liście Wojtek informował kobietę, że sporządził testament, na mocy którego przepisał na nią mieszkanie.
„Nie opuściłem Cię nigdy” – napisał Wojtek – ” i nigdy nie opuszczę. Wierzysz mi?” – wierzyła i czuła jego obecność na każdym kroku. Paulina, kiedy została wypisana ze szpitala, znalazła samotnego szczeniaka. Wzięła go ze sobą i powiedziała:
– Więc to Ty go przyprowadziłeś, Wojtek?
Wzięła szczeniaka w ramiona i poszli do domu.



