Otrzymałem od żony spakowaną walizkę z rzeczami

Otrzymałem od żony spakowaną walizkę pełną rzeczy.

Nie gadaj bzdur!

Wtedy po raz pierwszy Jadwiga pomyślała o kamerze wideo. I nie tylko pomyślała zamontowała ją wszędzie. A jednak nie powiedziała nic Witekowi: To będzie niespodzianka!. I niespodzianka, naprawdę, była.

Jakże dobrze, że wyszła za Wytka, a nie za tego nieporadnego Stasia Kołaczyka! mruknęła pod nosem, wygodnie rozciągając się w fotelu, zaśona w brzuchu. Inaczej żyłaby w jakimś blokowisku za obrzeżami Warszawy!.

Według Jadwigi Stas nie miał w sobie nic ponad przeciętności. Nie bez powodu wszyscy go nazywali nie Seba, a Stasiek bo jak nazwiesz okręt, tak po płynie.

Kto by pomyślał, że przy wspominaniu wielkiego wodza nazwie się go Stasikiem macedońskim? Nikt! To tak, jakby Lenin nazwano Wojtkiem po prostu nie ryzykuj.

A Stasiek Błażej brzmi całkiem naturalnie!

Gdyby ktoś nazwał film Operacja Y i inne przygody Aleksandra, to zaraz po tytule uznałby go za kompletny żart i cała premiera by legła na łopatki. Tylko Szczurek mógłby wtedy uratować sprawę.

Stas i Wincenty znali się od szkoły; obaj byli w szale miłości do pięknej Jadwigi i częściej chodzili we troje niż dwaj osobno.

Stasik zawsze przegrywał przy czarująco błyskotliwym Wincentym, choć nie przejmował się tym. Jego przegrana nie psuła przyjaźni, bo Stas umiał przyjaźnić się naprawdę.

Po maturze Jadwiga w końcu wybrała Wytka i odszedł trzeci musi wyjść z gry. I właśnie Stas okazał się tym trzecim

Trzy miesiące po rozpoczęciu studiów Witek ją zostawił, zakochawszy się w koleżance z roku. Wtedy Jadwiga zadzwoniła do Stasia, po raz pierwszy nazywając go Sebą.

Lojalny Stas przybiegł, rozweselił jej samotność i wyciągnął z depresji na prostą.

Nie było między nimi nic więcej niż przyjaźń, a tego wystarczyło Stasowi wystarczyło po prostu być przy niej.

Wiosną Jadwiga zakochała się w Wincentym; ten wypchnął z jej serca poprzedniego rywala. Wybrankiem okazał się student jej wydziału, starszy o kilka lat, poznany w bibliotece. Tak, nie wszystko już istnieje w wersji cyfrowej!

Stas od razu został zapomniany i odsunięty na boczny tor wszystkie myśli Jadwigi krążyły wokół Artura.

Nieporadny Stas, który po szkole poszedł na technikum budownictwa i architektury, według Jadwigi zawsze nosił jakąś tandetę. Będę się uczyć rok, a potem będę miał zawód! śmiał się Stas, pochodzący z dużej rodziny, w której pieniądze były na wagę złota. A potem, jak zechcę, pójdę na uniwersytet!.

Jadwiga nudziła się przy nieporadnym, ale solidnie uszytym młodym mężczyźnie. Pragnęła miłości i przytulania ale nie od niego. Wkrótce znalazła to wszystko.

Temka, nieco starsza i bardziej doświadczona, otworzyła przed nią drzwi do świata uczuć. I tak ich dusze wpadły w raj: planowali nawet wziąć ślub bo razem było po prostu pięknie!

Do tego czasu spotykali się już rok: Artur kończył studia, a Jadwiga była na drugim roku czemu nie wziąć za rękę obrączki?

Temka wkrótce uzyska dyplom i na pewno to zrobią!

Wtedy Stas zadzwonił do Jadwigi: W szkole organizujemy spotkanie absolwentów! Chodzisz, Jadziu?.

Jadwiga zgodziła się: Dlaczego nie? Niech Witek zobaczy, kogo stracił! Z dumą pokażę byłemu zalotnikowi, że wkrótce będę miała ślub!.

Stas już pracował w prestiżowej firmie budowlanej i przyzwoicie zarabiał. Z Witem wciąż utrzymywali przyjacielskie stosunki.

Od Stasia Jadwiga dowiedziała się, że jej były kochanek jest teraz zupełnie wolny i też zamierza przyjść na spotkanie.

Wieczór wybrano na pierwszą sobotę lutego. Jadwiga starannie dobrała strój: urocza sukienka, na wierzchu norka, i ruszyła w drogę z Stasem, który odebrał ją własnym autem.

Gdy zobaczyła swojego dawniego kochanka, uświadomiła sobie, że oszukiwała samą siebie: nic nie przeszło! Tylko w głębi serca czekało na swój moment. I ten moment nadszedł!

Witek też cieszył się, widząc Jadwigę pięknie się zmieniła przez te półtora roku. Zdziwiło go, że Stas o tym nie wspomniał!

Stas tego po prostu nie zauważył: dla niego Jadwiga zawsze była najpiękniejsza i tak już była w doskonałym stopniu!

Jadwiga i Witek spojrzeli na siebie, potem, nie gadając, ruszyli w jego stronę i nadrobili wszystko, co przegapili. Stas pozostał w tyle znowu był trzecim.

Nie trzeba mówić, że ślub z Arturem się nie doszedł: w sierpniu, już w ciąży, Jadwiga wyszła za Wita. Wincenty w ogóle nie zdążył się o to zabrać.

Teraz oczekiwali pierwszego dziecka: USG pokazało, że to dziewczynka!

Witek okazał się całkiem dobrym mężem. Po ślubie przeszedł na wieczorne zmiany i został kurierem zawód teraz bardzo pożądany i dobrze płatny.

Jadwiga zaliczyła drugi semestr trzeciego roku na studiach eksternistą, a jej rodzice pomogli jej finansowo.

Tak wyglądało zwyczajne życie zwykłej, szczęśliwej rodziny.

W wyznaczonym terminie na świat przyszła piękna Łucja.

Czas płynął, nadchodził moment rozpoczęcia studiów Jadwigi. Dziewczynka rosła i zaczęła chodzić.

Nie zamierzono jej oddawać do żłobka co by mogło się tam zdarzyć? A gdyby się coś stało, małe dziecko nie potrafi się odezwać! Gdyby choć potrafiło, to co?

Zdecydowano więc zatrudnić nianię, bo babcie były jeszcze młode i pracowały, a dziadków nie stało się już korona nie ma co zmieniać pieluszek za dwa tygodnie!

Wybór padł na dwudziestodwuletnią Agnieszkę: studiowała zaoczne i dorabiała jako niania.

Miała świetne rekomendacje, choć Jadwiga uważała, że nie jest szczególnie atrakcyjna i to było w sam raz, bo po co sobie wykopywać trumnę?

Ponadto Agnieszka żądała nieco niższego honorarium wszystkie elementy układanki się zgadzały.

Jadwiga wróciła na studia, Agnieszka ruszyła do pracy.

Niania okazała się pilna i szybko znalazła wspólny język z Łucją: dziewczynka chętnie podążała za nią na ręce. Gdyby było jej źle, objawiłaby to płaczem albo krzykiem rodzice byli spokojni.

Pewnego dnia, kąpiąc dziewczynkę, Jadwiga zauważyła odparzenie, którego nie powinno być: to już nie epoka z pieluszkami. Dziś można wymienić pampers w mgnieniu oka!

O odparzeniu nie mówiła Agnieszce nie chciała wywołać niepotrzebnego zamieszania. Dzisiaj istnieje mnóstwo kremów i maści, więc poradziła sobie sama.

Później Łucję pokryła wysypka wezwano pediatrę. Okazało się, że to atopowe zapalenie skóry.

Tak, mała Łucja ma alergię na niektóre produkty, ale niania była o tym poinformowana. Poza tym te produkty nie trafiały do jej diety po prostu nie były w domu, z daleka od rosyjskich smakołyków!

Przysięgam na Chrystusa i Boga wykrzyknęła Agnieszka nie podawałam jej nic! Nie rozumiem, jak to możliwe! Mam kurs pielęgniarski!

Rokowy maluch nie mógł sam zmywać talerzy, więc żadne jedzenie nie leżało na blatkach Jadwiga pilnowała tego jak najgorzej.

Mąż się sprzeciwił:

Nie gaduj bzdur! Zróbmy badania na alergeny i dowiemy się, co się stało, a ty nie wykluwaj się!

Wtedy po raz pierwszy Jadwiga pomyślała o kamerze wideo. I nie tylko pomyślała zamontowała ją wszędzie. A jednak nie powiedziała nic Witekowi: To będzie niespodzianka!. I niespodzianka, naprawdę, była.

Okazało się, że Łucja była praktycznie zostawiona sobie samej. Bo zaraz po wyjeździe żony na studia zaczęło się najciekawsze.

Witek i Agnieszka spędzali w sypialni swoje sprawy, a mała Łucja przechadzała się po domu były dwie pokoje poza sypialnią.

W domu, w nieobecności Jadwigi, leżały rozrzucone po kanapach i fotelach różne niezdrowe przekąski, głównie chipsy które uwielbiał Witek. I nie tylko on, ale i Agnieszka.

To właśnie one chętnie pożerała mała Łucja

Kiedy Jadwiga wróciła, wszystko było już posprzątane. Brawo!

Dodatkowo okazało się, że Agnieszka była pierwszą miłością Witeka z pierwszego roku studiów! Taką, do której on odszedł, zostawiając Jadwigę.

Gdy Witek zostawił Agnieszkę, dziewczyna odebrała dokumenty z uczelni i zaczęła pracować jako niania

Jak to się tak splata, pozostaje zagadką. Może przypadkiem, a może nie nie wykluczone, że szaleni wciąż się kontaktowali, a na tę decyzję zasugerował sam mąż. I tak powstała straszna Agnieszka, którą Witek nazywał Agniesią.

Teraz już jasne, dlaczego mąż pracuje z domu. Mieszkanie należało do rodziców Jadwigi, więc kochankom odmówiono dostępu.

Niania dostała miłe słowa z odrobiną wulgaryzmu i rachunek. Mąż podobne słowa i spakowaną walizkę z rzeczami: Jadwiga nie zamierzała wybaczyć.

I odeszli. Razem! Witek nawet nie próbował przeprosić. Pewnie nie widział w swoim zachowaniu nic złego wszystko była boska łaska

Jadwiga poczuła mdłości: kolejne potknięcia waliły w głowę. Wtedy przypomniała sobie niezdarnego i wiernego Stasia: oto kto jej teraz pomoże!

Tak, przybędzie w okamżenie i rozwieje jej smutek swoimi nieporadnymi dowcipami i gadulstwem, jak zawsze! Jak bardzo dzisiaj są dla niej potrzebni!

Bo nie da się zapomnieć, ile razy Stas próbował rozweselić swoją ukochaną

Tym razem przyjaciel nie mógł przyjechać: Nie dam rady, Jadwigo! usłyszała zamiast zwykłego Rozumiem, Jadźka jadę!

Jadwigo? nie zrozumiała Jadwiga: to było coś nowego! Tak właśnie Stas nazwał ją po raz pierwszy

Dlaczego? zapytała dziewczyna.

Jadę do żony na szpital: urodził mi się syn, więc przepraszam! rzucił Stas. Nie mam czasu na gadanie!

I po tych słowach rozłączył się. Wcześniej to Jadwiga odłączała się najpierw: ze Stasiem nie było ceremonii.

Syn? Jaki syn? Jaka żona? On przecież kochał ją, Jadżę! pomyślała zdumiona. Ale fakt pozostał faktem: koledze Kolaczykowi przyszedł na świat potomek i przyjacielowi nie było już czasu na nią

A czego ona naprawdę chciała? Czy dorośli faceci będą skakać przed nią aż do emerytury? Nawiasem mówiąc, Witek ostatnio wspominał, że dostał awans i już kieruje jakimś działem

Jadwiga poczuła gorzką urazę i coś w stylu zdrady: wszyscy ją zostawili! Mąż i człowiek, którego uważała za przyjaciela. Co za kłopoty kto by pomyślał!

SMimo wszystko Jadwiga uśmiechnęła się, wzięła w rękę kamerę i ruszyła w stronę nowego, nieprzewidywalnego życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + czternaście =

Otrzymałem od żony spakowaną walizkę z rzeczami