Otrzymałam brzydką – moja historia walki z kompleksami

Błysk Głośny huk Ciemność Wreszcie zaczęło się rozjaśniać. Usłyszał czyjś głos:

Weronika Władimirowna, to ratownik, u nich tam coś wybuchło.

Przez ból poczuł na szyi dotyk czyjejś dłoni. Próbował uchylić powieki. Udało się z trudem. Przed oczami miał wisior w kształcie prostokąta z wygrawerowanymi znakami zodiaku Oczy kobiety w białym fartuchu

Na salę operacyjną! rozległ się głos tuż obok.

Rodzice wrócili z pracy. Matka od razu rzuciła się do kuchni, zaglądając po drodze do pokoju, w którym syn odrabiał lekcje. Tymczasem Wojciech, wchodząc do pokoju, od razu zauważył, że syn nie jest w najlepszym nastroju.

Bartku, co się stało? ojciec poklepał go po głowie.

Nic burknął czwartoklasista.

No dalej, mów!

Za chwilę Dzień Kobiet. Nauczycielka zatrzymała nas dziś po lekcjach i kazała przygotować dziewczynkom prezenty.

No i w czym problem? uśmiechnął się ojciec.

Chłopaków i dziewczyn jest tyle samo. I przydzieliła, kto komu ma dać Bartek westchnął ciężko. Mnie przypada brzydula, Weronika Jarosz.

Wszystkie dziewczyny chcą dostać prezent na Dzień Kobiet, nawet te brzydkie Wojciech starał się rozmawiać z synem jak z dorosłym. A jak przydzielała? Po alfabecie?

Nie, po znakach zodiaku.

Jak to? Wojciech nie wytrzymał i znów się uśmiechnął.

Po zgodności. Weronika to Panna, a Panny najlepiej pasują z Bykiem. A ja, akurat, jestem Bykiem.

To dobrze, skoro pasujecie! Jak dorośniesz, może się w niej zakochasz.

Ojciec nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Do pokoju natychmiast wpadła matka:

Co się tu dzieje?

Elżbieto, idź do kuchni twarz ojca stała się poważna. Mamy z synem ważną rozmowę.

Gdy matka wyszła, Bartek smutnym głosem zapytał:

Tato, i co mam teraz zrobić?

Przygotować prezent!

Jaki?

Jutro w pracy zrobię twojej wybrance prezent.

Tato, jaki ty możesz zrobić prezent? Przecież pracujesz w fabryce.

Tak! Ale w galwanizerni. A tam mamy wszystkie rodzaje powłok metalowych.

Tato, nie rozumiem.

Jutro sam zobaczysz!

***

Następnego dnia ojciec przyniósł wisior na łańcuszku w kształcie prostokąta, który wyglądał jak złoty. Po jednej stronie były wygrawerowane dwa znaki zodiaku Byk i Panna, a po drugiej drobnym, ale ładnym pismem napisano:

Mojej koleżance z klasy Weronice z okazji Dnia Kobiet! Bartek.

Och, jak pięknie ten wisior wyglądał! A gdy mama zapakowała go w foliowy woreczek, stał się wręcz oszałamiający.

***

I nadszedł siódmy marca. Nauczycielka nie zamierzała prowadzić lekcji. Najpierw uczniowie wręczyli jej prezent. Długo dziękowała. Potem ogłosiła, że chłopcy mają wręczyć upominki dziewczynkom.

Co się wtedy działo! Wszyscy chłopcy rzucili się do swoich wybranek. Bartek też podszedł do Weroniki Jarosz i powiedział, jak nauczył go tata:

Weronika, gratuluję Ci z okazji Dnia Kobiet! Może kiedyś los połączy Byka i Pannę.

Wypowiedziawszy wyuczone zdanie, Bartek wrócił na swoje miejsce i oczywiście nie zauważył, jak zabiło serce tej jego zdaniem brzydkiej dziewczyny.

Wkrótce rodzice Weroniki przenieśli się do innej dzielnicy, a ona sama od piątej klasy zaczęła chodzić do innej szkoły.

***

Bartek otworzył oczy. Biały sufit szpitalnej sali. Spróbował poruszyć rękami i nogami. Ruszała się tylko lewa ręka.

Gdzie jestem? zapytał nie wiadomo kogo.

Usłyszał stukot kul, a do jego łóżka podszedł inny pacjent, spojrzał na niego uważnie i zapytał:

Ocknąłeś się? Jesteś na oddziale chirurgii urazowej.

Czy mam wszystkie ręce i nogi? Bartek spytał cichym głosem.

Wszystko na miejscu oznajmił tamten dobrą nowinę. Tylko cały jesteś zabandażowany od stóp do głów.

To dobrze, jeśli wszystko całe.

Wtedy podeszła pielęgniarka i zapytała troskliwie:

Jak się czujesz?

Co się ze mną stało? odpowiedział pytaniem na pytanie.

Twojemu życiu nic nie zagraża. Ręce, nogi będą działać. Tyle że zostanie ci sporo blizn podała włączony telefon. Twoja mama prosiła, żebyś zadzwonił, jak się obudzisz.

Synku przez łzy odezwał się głos matki.

Mamo, wszystko w porządku starał się mówić jak najpewniej. Mówili, że tylko małe blizny zostaną. Niedługo mnie wypiszą.

Nie pozwolili mi zostać z tobą na noc. Synku, zaraz przyjdę.

Mamo, nie martw się tak bardzo!

Położył telefon obok siebie, próbując uśmiechnąć się do pielęgniarki:

Dziękuję!

No, tak szybko cię nie wypiszą uśmiechnęła się w odpowiedzi. Poleżysz ze trzy tygodnie. To pewne!

Co się z tobą stało? zapytał sąsiad z sali, gdy pielęgniarka wyszła.

Jestem ratownikiem. W fabryce zaczęły wybuchać butle z tlenem Bartek zaczął przypominać sobie. Wezwali nas. Dotarliśmy przed strażaków. Pomieszczenie ogromne, wewnątrz trzech poszkodowanych. Wbiegliśmy tam, butle porozrzucane, tu i ówdzie ogień. Zaczęliśmy wynosić rannych Ja wychodziłem ostatni Gdy już byłem przy drzwiach, wybuchła kolejna butla Dalej nie pamiętam.

No, dostało ci się.

Bartek Nowak! rozległ się głos pielęgniarki. Masz gościa z pracy.

Cześć, Bartek! Jak się czujesz?

Ręce, nogi całe! odpowiedział z optymizmem. Ale na razie mogę podać tylko lewą rękę!

Daj spokój!

Co tam dalej było?

Już wychodziliśmy, gdy wybuchło. Natychmiast rzuciliśmy się z powrotem, wyciągnęliśmy cię cały we krwi lekarze już byli w pobliżu

Dzięki!

Bartek, o czym ty mówisz?! nagle na twarzy kolegi pojawił się uśmiech. Podobno chcą nas przedstawić do medalu.

Do

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + 7 =

Otrzymałam brzydką – moja historia walki z kompleksami