Historia kobiety
Magdalenę i Krzysztofa uważano za idealną parę. Oboje przystojni, odnoszący sukcesy, z pełnym portfelem, brakowało tylko dzieci. Lekarze rozkładali ręce, stawiając mało pocieszające diagnozy.
Ale oni nie tracili nadziei. Chodzili do kościoła, modlili się, jak umieli, jeździli po świętych miejscach. Zwracali się do każdego, kto mógł pomóc. Gdy tylko usłyszeli, że w jakiejś wiosce mieszka stara zielarka, od razu jechali do niej. Jedna z nich powiedziała, że dziecko będzie, i to nie jedno, ale przez ból i straty. Dużo wtedy mówiła. Magdalena tak się ucieszyła, że ledwo słuchała, niczego nie zapamiętała, poza tym, że trzeba wierzyć.
Żyliby dla siebie, podróżowali, pieniędzy mają od góry, a oni robią tragedię. Dzieci i tak są niewdzięczne, wyrosną i w starości nawet szklanki wody nie podadzą szeptali za jej plecami.
Stara już jest, sama pewnie ma bukiet chorób, a tu jeszcze dzieci chce. Powinna myśleć o wnukach
Ale skąd wnuki, jeśli nie ma dzieci?
Magdalena kiedyś powiedziała Krzysztofowi, że go nie trzyma, żeby znalazł sobie młodszą kobietę, która urodzi mu dziecko, a nawet więcej. Spojrzał na nią wtedy tak, że pożałowała swoich słów i więcej tego tematu nie poruszała.
Tak żyli.
Wszystko mieli pracę, mieszkanie, pieniądze ale okazało się, że to za mało do szczęścia. Magdalena wiedziała, że byłaby najlepszą matką na świecie. Wyobrażała sobie, jak kołysze na rękach malutkiego człowieka, podobnego do niej i męża, jak stawia pierwsze kroki, idzie do szkoły Czasem sama sobie tłumaczyła: Ludzie żyją bez dzieci. Widocznie taki los. Bóg nie daje dziecka, to znaczy, że nie zasłużyłam. I szukała w sobie wad, za które mogła być ukarana.
Może modlitwy pomogły, może Najwyższy zlitował się nad nimi i nagrodził ich cierpliwość i wiarę. Pewnego dnia stało się to cudo, w które tak bardzo wierzyli.
Magdalena już nie śledziła cyklu. Gdy więc rano poczuła mdłości, pomyślała, że zjadła coś nieświeżego. Ale następnego dnia znów było jej niedobrze. Potem gotowała zupę i od zapachu mięsa zrobiło się jej słabo. Czyżby? Nie, to niemożliwe! Mimo to poszła do apteki i kupiła dwa różne testy.
Jak często marzymy o cudzie, a gdy już go widzimy, wątpimy i nie wierzymy własnym oczom. Magdalena też nie od razu uwierzyła, gdy zobaczyła dwie upragnione kreski. Ledwo doczekała się powrotu Krzysztofa z pracy, by podzielić się radością.
Jestem w ciąży wypaliła, ledwo przekroczył próg, i podała mu test.
Rzucili się sobie w ramiona i stali tak długo, aż łzy radości wyschły.
Krzysztof nie pozwalał jej dźwigać ciężarów, nawet do sklepu zabronił chodzić bez niego, by nie taszczyła zakupów. Co chwilę pytał, jak się czuje.
Przestań się nade mną trząść. Kobiety starsze ode mnie rodzą denerwowała się Magdalena.
Inne kobiety mnie nie obchodzą, mam tylko ciebie. Nie chcę, by coś się stało tobie i naszemu dziecku mówił, całując żonę. Poza tym, sprawia mi przyjemność opiekowanie się wami.
Gdy brzuch się zaokrąglił, sąsiedzi i koledzy z pracy nie pozostali obojętni. Jedni szczerze się cieszyli, inni nie kryli negatywnych komentarzy.
Co, jednak zrobiliście in vitro?..
Nie urodzi, a jeśli już, to będzie kaleka rzuciła jedna sąsiadka drugiej na ławce pod blokiem.
Magdalena usłyszała i szybko oddaliła się od życzliwych. Szła, gładząc brzuch i szepcząc:
Nie słuchaj nikogo. Będziesz najpiękniejsza i najmądrzejsza. Wiedziała już, że będzie córeczka.
Wcześniej omijała dziecięce działy w sklepach, teraz śmiało wchodziła i wybierała najładniejsze ubranka. W domu rozwijała je i podziwiała, wyobrażając sobie w nich swoją córeczkę. Przytulała maleńki śpioszek do twarzy. Pachniał nowością, ale to przecież było ubranko jej dziecka.
Gdy nadszedł czas porodu, umówili się z najlepszą kliniką na cesarskie cięcie, bojąc się niespodzianek. Zbyt długo czekali, by ryzykować. Dziewczynka urodziła się zdrowa. Nie było dnia, by nie dziękowali komuś z góry za dane im szczęście.
Magdalena nie miała pokarmu, więc kupowali najdroższe mieszanki. Obydwoje mogli godzinami patrzeć, jak córeczka śpi. Potem były pierwsze ząbki, pierwsze słowa, pierwsze kroczki. Mąż zaproponował, by po urlopie macierzyńskim nie wracała do pracy. Dobrze zarabiał, mogła zostać w domu.
Żadnych przedszkoli, nabierze tam tylko chorób.
Córka stała się sensem życia Magdaleny, z radością zajmowała się nią w domu. Ola rosła w miłości, piękna i grzeczna, nie sprawiając problemów.
Do szczęścia szybko się przyzwyczajasz, przestajesz je zauważać.
Ola chodziła już do szkoły. Pewnego wieczoru odrabiała lekcje, Krzysztof czytał gazetę, a Magdalena przygotowywała kolację. Zostało tylko pokroić warzywa do sałatki, gdy przypomniała sobie, że zapomniała kupić majonez.
Krzysiu, skoczę szybko do sklepu powiedziała.
Mhm mruknął, nie odrywając oczu od gazety.
Gdy wróciła, zabrała się za sałatkę. Dopiero gdy poszła wołać Olę na kolację, zauważyła, że jej nie ma.
Krzysiu, a gdzie Ola?
Wpadła do Natalki na chwilę.
Dawno?
Zaraz po twoim wyjściu.
Magdalena spojrzała na zegarek wpół do siódmej. Mówią, że w takich chwilach matka czuje niepokój, przeczucie nieszczęścia. Ale ona nic nie poczuła, była spokojna. Natalka mieszkała w sąsiednim bloku. O co się martwić? W każdej chwili można po nią pójść.
Nie czekali na Olę, zjedli kolację. Potem Magdalena zadzwoniła do Natalki. Odebrała jej mama.
Dzień dobry, mówi mama Oli. Już pora, żeby wracała do domu powiedziała Magdalena.
Ale jej u nas nie ma. Myślałyśmy, że jej nie puściliście. Co się stało?
Jak to nie ma?! krzyknęła Magdalena, telefon wypadł jej z ręki.
Mąż natychmiast odrzucił gazetę i podbiegł do żony.
Co


