Ona się nie pomyliła

Ona się nie pomyliła

Natalia kończy właśnie sprzątanie, gdy dzwoni dzwonek do drzwi. Szybko myje ręce i idzie otworzyć. Na progu staje jej teściowa, Halina Władysławowna. Uśmiecha się do synowej lekko kpiąco przynajmniej takie wrażenie ma Natalia i wchodzi do mieszkania.

Dzień dobry, cóż za niespodzianka? ocknęła się Natalia.

Tak po prostu przyszłam w odwiedziny kobieta nawet nie raczyła się przywitać.

Ale ja mam właśnie sporo na głowie! Czemu nie dała pani wcześniej znać? Przecież nikt nie wpada tak bez zapowiedzi!

Halina Władysławowna wydyma usta:

A czy ja muszę mieć twoje pozwolenie, żeby wejść do własnego mieszkania? Naprawdę?

Natalia się zarumieniła na myśl, że przecież rzeczywiście mieszkają tutaj na łasce teściowej. Halina pozwoliła synowi i synowej zatrzymać się tutaj tylko pod pewnymi warunkami i czasami groziła, że ich wyrzuci.

Sytuacja była trudna Michał stracił sporą sumę pieniędzy i teraz oboje z Natalią pracują ile sił, żeby spłacić długi. Na wynajem nie byłoby ich stać; Halina okazała litość nad synem. Miała dwa mieszkania w jednym mieszkała sama, a drugie dotąd wynajmowała. Pozwoliła więc Michałowi i Natalii zamieszkać tu bezpłatnie, póki spłacają zobowiązania. Sami płacili tylko czynsz i rachunki.

Jak wam się żyje? teściowa od razu wchodzi do kuchni, energicznie wyciągając sobie kubek z szafki.

W porządku mamrocze Natalia, kończąc sprzątanie, po czym idzie za teściową do salonu.

Halina mierzy synową nieprzychylnym wzrokiem; nie podoba jej się, że Natalia wydaje się dziś taka blada. Nie pała do niej wielką sympatią, ale akceptuje wybór syna choć nieraz żartowała sobie nieco z Natalii na głos i w myślach.

Wszystko w porządku? Coś nie wyglądasz za dobrze!

Naprawdę wszystko dobrze powtarza Natalia.

Cały czas tylko „dobrze, dobrze”, nie znasz innych słów?

Wzrusza ramionami naprawdę nie czuje się najlepiej, ale nie chce się przyznawać teściowej.

Co masz dziś w planach? Halina nie odpuszcza.

Jeszcze nie wiem, może skoczę do sklepu, muszę coś na szybko kupić. Potem siadam do pracy.

Teściowa kiwa głową wie, że Natalia pracuje jako księgowa zdalnie. W rozmowie zapada cisza i Halinie zaczyna się nudzić.

Może pójdę z tobą do sklepu? Samochód mam, podrzucę cię! I tak się nudzę, nie mam co robić.

Natalia chciała odmówić zakupy z teściową zawsze kończą się kpinami ale wyobraziła sobie torby, które będzie musiała targać sama, i przystała na propozycję.

To nawet byłoby wygodne.

To się zbieraj! Ile można tu siedzieć z miną jak na pogrzebie!

Natalia ubiera się szybko, ale teściowa nie omieszkuje podrwić:

No widzisz, zanim się ogarnęłaś, to bym mogła się przespać! żartuje z czułością.

Natalia milczy, wiedząc, że tak już Halina ma. Od rana czuje mdłości i nie widzi sensu w kłótni.

To gdzie jedziemy?

Natalia wymienia dwa sklepy i Halina rusza samochodem. Sama też nie bardzo chciała wracać do pustego mieszkania mąż zmarł dawno, a syn z Natalią wypełniają jej życie po cichu. Bardzo umiejętnie ukrywa jednak swoje uczucia.

Powiedz, czemu bierzesz to tanie jedzenie? Halina patrzy z niesmakiem na produkty w koszyku Natalii.

Na razie nie stać nas na więcej stara się mówić spokojnie Natalia. Myślałam, że pani pamięta, jak bardzo musimy teraz oszczędzać.

Halina wzrusza ramionami właściwie zapomniała lub nie przywiązywała do tego wagi.

Natalia, może zajdziemy jeszcze do kawiarni? Ja stawiam.

Kobieta odwraca się do synowej i w ostatniej chwili łapie ją wpół. Natalia blednie, traci przytomność i prawie upada. Na szczęście są już przy samochodzie, więc Halina sadza ją na siedzeniu.

Co ci jest? Natalia, słyszysz mnie? Jezus Maria…

Halina polewa Natalię butelkowaną wodą; wreszcie dziewczyna dochodzi do siebie.

Już w porządku? Co się stało?

Natalia odpędza ją machnięciem ręki, ociera twarz:

Nic takiego, po prostu się zmęczyłam, może się zestresowałam.

Halina kręci głową, powoli coś zaczyna rozumieć, ale utrzymuje to w tajemnicy.

Wracamy do domu!

Ale ja muszę jeszcze podskoczyć do innego sklepu… słabo protestuje Natalia.

Teściowa nie zamierza jej słuchać. Szybko docierają pod blok, wychodzą z samochodu. Do tego czasu Natalia czuje się lepiej, idzie już sama. Halina bierze torby, choć Natalia próbuje jej pomóc.

Daj spokój, jeszcze byś się przewróciła! mruczy kobieta.

W domu Natalia dąży do obowiązków rozpakowuje zakupy, kończy gotować i przygotowuje się do pracy.

Często ci się to zdarza? pyta Halina.

Co, to w sklepie? Natalia unosi brew. Zdarza się czasem.

Halina znacząco mruczy i siada przy stole.

Ja miałam tak samo, jak byłam w ciąży z Michałem. Mdłości, omdlenia.

Co pani mówi? Ja nie jestem w ciąży! rumieni się Natalia. Teraz to w ogóle nie wchodzi w grę, musimy z Michałem pracować i spłacić kredyty. Dziecko to dodatkowe wydatki.

Halina niespodziewanie poważnieje:

Dziecko to nie wydatek to dar.

Nie, dziękuję, nie teraz mruczy Natalia. Naprawdę, nie w tym momencie.

Jeśli już jest, to nic nie zrobisz.

Natalia odetchnęła nerwowo i odpowiedziała:

Pani Halino, nie jestem w ciąży, proszę niczego sobie nie wymyślać.

Nie krzycz na mnie! Jeśli masz wątpliwości zrób test, zamiast się na mnie wyżywać.

Po co pani przyszła? Żeby mnie denerwować?

Pomogłam ci, zabrałam na zakupy, zemdlałaś na mnie nie podnoś głosu! Lepiej pogadaj z Michałem, co dalej.

Dalej trzeba pracować mruczy Natalia.

Halina ciężko wzdycha. Odpowiedzi zwykle spokojnej synowej są zupełnie inne niż zawsze. Domyśla się, że to przez hormony i że Natalia jednak z pewnością jest w ciąży. Halina nie wdaje się w spór, bo już w głowie układa sobie obrazek, jak bawi się z wnukiem.

Dlaczego się tak uśmiechasz?

Jak byś chciała nazwać chłopca? Albo dziewczynkę?

Natalia oniemiała, potem się rozgniewała.

Nie jestem w ciąży! Teraz naprawdę nie możemy sobie pozwolić na dziecko! Proszę przestać z tymi pytaniami! Jak się pani nudzi, proszę iść do siebie. Naprawdę!

Idę już Halina uśmiecha się, po czym dorzuca: Ale pamiętaj, że zawsze pomogę przy wnukach, jak coś.

Natalia nic nie odpowiada, tylko przewraca oczami i burczy pod nosem.

Gdy drzwi się zamykają, idzie do apteczki. Tak, nie chce być w ciąży, ale wie, że wszystko jest możliwe. Tak trudno się zgodzić z teściową. I trochę się boi.

Natalia boi się wszystkiego porodu, bólu, odpowiedzialności. Nie widzi siebie w roli matki i lęka się, że nie podoła.

Wyjmuje z apteczki test ciążowy, kupiony kilka miesięcy temu na wszelki wypadek, który nie nastąpił aż do teraz.

Ze zszarganymi nerwami patrzy na papierowy pasek. Są dwie kreski. Praca idzie w kąt. Natalia wie, że powinna wysłać raport, ale dużo bardziej interesuje ją teraz nowe życie, które zaczyna się w niej rozwijać.

Wieczorem, niemal w progu, podaje mężowi Michałowi mały, bardzo ważny wynalazek.

Co to? Michał patrzy pytająco.

To Jestem w ciąży szepcze Natalia.

Oboje nie byli na to gotowi, ale Michał uśmiecha się łagodnie:

Naprawdę? Będziemy mieli dziecko?

Tak! nerwowo kiwa głową Natalia. I co teraz?

Michał na moment milknie, a potem głaszcze ją po brzuchu.

Wymyślimy imię dla maluszka!

A co z pracą? Długami?

Natalia, damy radę. Mama na pewno nam pomoże przy dziecku, bardzo kocha dzieci!

Michał oswaja się powoli z całą sytuacją i sadza żonę na kanapie. Natalia zaczyna się rozklejać:

Michał, boję się. Mówią, że poród strasznie boli! Jak mam trzymać niemowlę? A jeśli je upuszczę? Albo źle złapię?

Spokojnie Michał tuli ją będę z tobą przez cały czas. Poradzimy sobie razem.

Natalia uspokaja się w jego objęciach, a parę godzin później sama dzwoni do teściowej, żeby przekazać dobrą nowinę. Czuła, że Halina będzie naprawdę szczęśliwa. I nie pomyliła się.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × cztery =

Ona się nie pomyliła