On odmówił ślubu z ciężarną dziewczyną. Jego mama go wsparła, ale ojciec stanął w obronie nienarodzonego dziecka.

Dawno temu w małej wsi pod Krakowem zdarzyła się taka oto historia. Młody chłopak odmówił poślubienia swojej brzemiennej dziewczyny. Matka stanęła po jego stronie, lecz ojciec upomniał się o przyszłe dziecko.

Ojcze, mam nowinę oznajmił Krzysztof, ledwo przestępując próg rodzinnego domu. Nasza sąsiadka, Weronika… jest w ciąży. To moje dziecko.

Wojciech, jego ojciec, na chwilę zamilkł, po czym rzekł spokojnie:
Więc się z nią ożeń.

Co ty mówisz? Jestem za młody. To nie pora na rodzinę, zwłaszcza że nawet nie byliśmy razem długo…

Doprawdy? parsknął ojciec z goryczą. Za dziewczynami biegać toś był mężczyzną, a teraz, gdy trzeba wziąć odpowiedzialność, nagleś się zmienił w chłopca? Doskonale. Nie dodając już nic więcej, krzyknął głośno do żony: Krystyna! Chodź no tu!

Krystyna weszła do kuchni, wycierając ręce w fartuch:
Co się stało?

Posłuchaj. Nasz syn spłodził dziecko i nie chce się żenić. Z Weroniką, córką sąsiadów. A on teraz chowa się jak szczur.

Kobieta nawet się nie zdziwiła. Jej twarz stężała:
I dobrze robi. Po co mamy wpuszczać pod swój dach pierwszą lepszą? Te dziewczyny to chytre bestie znajdą sobie kogoś z większym groszem, dają się uwieść, a potem krzyczą żeń się!. A kto wie, może to wcale nie jego dziecko? Niech zrobi badania. Poza tym, nie ma co zmuszać Krzysztofa, jeszcze młody jest. Mężczyzna, trudno mu było się oprzeć. Ale nie nasza sprawa, by wychowywać cudze dzieci.

Wojciech westchnął ciężko i rzekł cicho:
A jeśli to jednak jego dziecko?

No i co z tego? My mamy ponosić konsekwencje? Niech zrobi testy, wtedy się przekonamy.

Odwróciła się i wyszła, zostawiając męża samego z synem.

Wiesz, ja też kiedyś byłem młody zaczął Wojciech. Kochałem inną, ale ożeniłem się z twoją matką. Nie z miłości, lecz z obowiązku. Bo bycie mężczyzną to nie tylko namiętność, ale wybór i jego skutki. Była w ciąży. Nie wiedziałem, czy z nią wytrzymam, ale wiedziałem jedno dziecko nie jest niczemu winne. Moja krew, moje sumienie. I, Krzysztofie, choć nie było łatwo, nigdy nie żałowałem, że zostałem.

Minęły trzy miesiące. Test DNA potwierdził: z 99,9% pewnością Krzysztof był ojcem dziecka Weroniki.

No i co z tego? zaśmiała się Krystyna, gdy Wojciech położył przed nią wyniki. Tak, jest ojcem. Ale to nie znaczy, że Weronika będzie tu mieszkać. Niech mi się nawet nie pokazuje! Powiedziałam!

Krzysztof stał, wpatrując się w swoje dłonie. Widać było po jego twarzy wybrał stronę matki. Milczał, zaciskał pięści, lecz nie wypowiedział ani słowa.

Wojciech powoli podniósł się od stołu:
Skoro wyście już podjęli decyzję, teraz posłuchajcie, co ja mam do powiedzenia.

Mówił cicho, ale jego głos ciął jak nóż:
Dopóki żyję, mój wnuk nie zazna biedy. Mam ziemię, postawię dom, a on mój wnuk dostanie wszystko, co zebrałem. A wy dwoje nie dostaniecie już ode mnie nic. Nie chcę mieć udziału w tej hańbie. Krzysztofie, od dziś nie jesteś już moim synem. Wszystko, co mam, będzie należało do dziecka. Ani złotówki więcej nie zobaczycie.

Krystyna wybuchnęła:
Oszalałeś?! Chcesz pozbawić własnego syna dziedzictwa?!

Wojciech nie odpowiedział. Tylko odwrócił się i wyszedł, ignorując krzyki i przekleństwa. Krzysztof stał jak wryty, nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszał. Ale wiedział dobrze: jeśli Wojciech coś powiedział, tak właśnie będzie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 − pięć =

On odmówił ślubu z ciężarną dziewczyną. Jego mama go wsparła, ale ojciec stanął w obronie nienarodzonego dziecka.