On będzie żył z nami…

Dzwonek do drzwi rozległ się głośno i nieprzyjemnie, zwiastując gości. Jadwiga zdjęła fartuch, otarła ręce i podeszła do wejścia. Na progu stała jej córka z młodym mężczyzną. Wpuściła ich do mieszkania.

Cześć, mamo powiedziała córka, całując ją w policzek. To jest Tomek, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry młody mężczyzna skinął grzecznie głową.
A to moja mama, ciocia Jadwiga.
Jadwiga Kowalska poprawiła córkę.
Mamo, co jest na obiad?
Purée z grochu i kiełbasa.
Ja nie jem purée z grochu odparł chłopak, ściągając buty i kierując się do salonu.
Ale mamo, Tomek nie lubi grochu powiedziała córka szeroko otwartymi oczami.

Młody rozsiadł się na kanapie i rzucił plecak na podłogę.
To właściwie mój pokój zauważyła Jadwiga.
Tomek, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać zawołała Kasia.
Podoba mi się tu burknął, wstając z kanapy.
Mamo, pomyśl, co Tomek może zjeść.
Nie wiem, mamy jeszcze pół opakowania kiełbasy wzruszyła ramionami Jadwiga.
Spoko, z musztardą, keczupem i chlebem zadeklarował.
No dobra odparła tylko Jadwiga, kierując się do kuchni. Najpierw przynosiła kotki i szczeniaki, a teraz to i jeszcze mam go karmić.

Nabrała sobie purée, położyła dwie usmażone kiełbaski, dodała surówkę i zaczęła jeść z apetytem.
Mamo, czemu jesz sama? zapytała córka, wchodząc do kuchni.
Bo wracam z pracy i jestem głodna odparła Jadwiga, gryząc kiełbasę. Jak ktoś chce jeść, niech sobie sam weźmie albo ugotuje. I jeszcze jedno: dlaczego Tomek ma z nami mieszkać?
No jak to dlaczego? To mój mąż.

Co?! Twój mąż?
No właśnie. Twoja córka jest dorosła i sama decyduje, czy wychodzi za mąż, czy nie. Mam przecież już dziewiętnaście lat.
Ale nawet mnie nie zaprosiliście na ślub.
Nie było ślubu, tylko urząd. Skoro teraz jesteśmy małżeństwem, będziemy razem mieszkać odpowiedziała Kasia, patrząc na przeżuwającą matkę.
No to gratulacje. Ale czemu bez wesela?
Jak masz pieniądze na wesele, to nam daj, my już wiemy, co z nimi zrobić.
Rozumiem odparła Jadwiga, kontynuując jedzenie. Ale czemu akurat u nas?
Bo w swoim kawalerce mieszkają we czwórkę.
Czyli opcja wynajęcia nawet nie wchodziła w grę?
Po co mamy wynajmować, skoro mam tu swój pokój? zdziwiła się córka.
Rozumiem.
Dasz nam coś do jedzenia?
Kasia, garnek z purée stoi na kuchence, kiełbasa na patelni. Jak mało, to w lodówce jest jeszcze pół opakowania. Bierzcie, co potrzebujecie.

Mamo, ty nie rozumiesz, masz teraz ZIĘCIA podkreśliła Kasia ostatnie słowo.
No i co, mam zatańczyć z radości? Kasia, wracam z roboty, jestem zmęczona, proszę bez imprez. Macie ręce i nogi, radźcie sobie sami.
Dlatego jesteś sama! Kasia rzuciła matce wściekłe spojrzenie i wybiegła z kuchni, trzasnąwszy drzwiami. Jadwiga skończyła jeść, pozmywała, przetarła stół i wyszła. Przebrała się, wzięła torbę i poszła na siłownię. Kilka razy w tygodniu spędzała wieczory na ćwiczeniach albo basenie.

Około dziesiątej wróciła do domu. Spodziewając się gorącej herbaty, zastała w kuchni kompletny bałagan ktoś próbował tu gotować. Pokrywka od garnka zniknęła, potrawa wyschła i popękała. Opakowanie po kiełbasie leżało na stole, obok zeschnięta kromka chleba bez opakowania. Patelnia była przypalona, a ktoś dźgał w nią widelcem. Naczynia stały w zlewie, a na podłodze rozlało się coś słodkiego. W mieszkaniu czuć było papierosy.

O, to coś nowego. Kasia nigdy sobie na to nie pozwalała.
Jadwiga otworzyła drzwi do pokoju córki. Młodzi pili wino i palili.
Kasia, posprzątaj w kuchni. I jutro kupisz nową patelnię powiedziała matka i wyszła, nie zamykając drzwi.

Kasia zerwała się i pobiegła za nią.
Dlaczego mamy sprzątać? I skąd mam wziąć hajs na patelnię? Nie pracuję, studiuję. Dla ciebie naczynia są ważniejsze?
Kasia, znasz zasady: kto je, ten sprząta, kto brudzi, ten sprząta, co się zepsuje, trzeba wymienić. Każdy dba o siebie, i tak, patelnia jest ważna, nie była tania, a teraz się skończyła.
Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali rzuciła córka.
Nie spokojnie odpowiedziała Jadwiga.

Nie chciała teraz kłótni, a Kasia nigdy wcześniej się tak nie zachowywała.
Ale przecież część mieszkania należy do mnie.
Nie, mieszkanie jest moje. Pracowałam na nie i je kupiłam. Ty jesteś tylko zameldowana. Rozwiązywać problemy na mój koszt? Nie. Jak chcecie tu mieszkać, trzymajcie się zasad wyjaśniła córce spokojnym tonem.
Całe życie żyłam według twoich zasad. Jestem mężatką i od teraz nie będziesz mi mówić, co mam robić zaprotestowała Kasia. Poza ty, przeżyłaś swoje, powinnaś nam oddać mieszkanie.
Chętnie oddam wam klatkę schodową i ławkę na podwórku. Więc, skarbie, jesteś mężatką? Nie pytałaś. Śpisz tu sama albo z mężem gdzie indziej. On tu nie zostaje stwierdziła stanowczo.

Zatrzymaj sobie to swoje mieszkanie. Tomek, idziemy krzyknęła Kasia, zaczynając pakować rzeczy.
Po pięciu minutach nowo upieczony zięć wtargnął do pokoju Jadwigi.
Hej, mamo, bez paniki, wszystko będzie spoko powiedział, lekko chwiejąc się od alkoholu. Nie wyjdziemy w środku nocy. Bądź miła, a nawet będziemy się zachowywać cicho.
Jaką mam być dla ciebie mamą? oburzyła się Jadwiga. Twoi rodzice są w domu, idź do nich i zabierz

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × jeden =

On będzie żył z nami…